Jadłam jak Francuzka, dlaczego ważyłam jak Amerykanka?

Z dziką radością przeczytałam dziś w naTemat.pl jedną czwartą tekstu Izabeli Bek pod jakże optymistycznym tytułem “Francuzki nie tyją”. Niestety pozostałe trzy czwarte strąciły mnie w otchłań czarnej rozpaczy. Ale po kolei. Na początek euforia, kiedy widzę zdjęcie autorki z adnotacją, że jest właścicielką mojej ulubionej warszawskiej cukierni La Vanille. Kto tam kiedyś był, a mnie do La Vanille regularnie zaciągają córki wie, że przekroczyć próg tej cukierniczej świątyni, to znaczy znaleźć się w cupcake’owym niebie. Wie też, że oparcie się tutejszym słodkościom jest dowodem najwyższego męstwa i niezłomnej wręcz woli.

The Lumineers „The Dead Sea”

Ta piosenka mówi o tym, jakie to ważne, żeby być dla kogoś ostoją i zabezpieczeniem. A życie mówi, że to nie zawsze wystarcza. Czego by się nie zrobiło, to się człowiek narazi na śmiech i kpinę. Nagle słyszy się jakąś melodię, o której od pierwszego taktu wie się, że będzie melodią, której długo nie będzie się chciało i nie będzie się mogło zapomnieć.

Coś zgrzyta w obrazie premiera w śmigłowcu i w pociągu

Donald Tusk wczoraj oglądał Polskę ze śmigłowca, dziś w telewizjach informacyjnych oglądaliśmy przez wiele godzin transmisję na żywo z pociągu, do którego wsiadł szef rządu, by oglądać dworce oddane na Euro. Wyprawy szefa rządu nazywane są "gierkowskimi" i w internecie obśmiewane.