Ściągaliście film "Obława"? Teraz możecie zapłacić karę 550 złotych

Fot. screen youtube.com / http://bit.ly/1rXXllD
Kolejne masowe oszustwo czy prawdziwe oskarżenia? Producenci filmu "Obława" zatrudnili ekspertów, którzy mają ścigać osoby za nielegalnie pobieranie i udostępnianie dzieła w internecie. Na forach mnożą się wpisy o karach na kwotę 550 zł, które mają zapłacić internetowi piraci.

W sieci co rusz pojawiają się głosy o ściganiu kinomanów korzystających z dobrodziejstwa internetu. Nierzadko są to jednak działania oszustów, którzy żerując na strachu przed procesem sądowym, wyciągają od internautów kilkaset złotych rzekomej zapłaty przedsądowej.


Tym razem obławę na internautów potwierdzają sami producenci filmu. – Wynajęliśmy niemiecką firmę prawniczą Baseprotect, która za pośrednictwem polskiej kancelarii ma za zadanie dotrzeć do osób, które łamiąc nasze prawa do filmu „Obława”, ściągały go z torrentów – wyjaśnia w rozmowie z dziennikiem "DGP" Małgorzata Jurczak, producent filmu ze studia Skorpion Arte.

To za ich sprawą do wielu użytkowników sieci w ostatnich dniach dotarły wezwania do zapłaty. - Otrzymałem przedsądowe wezwanie do zapłaty z tytułu: za pobranie i udostępnianie filmu "Obława". Jest podana data i czas, kiedy pobrałem. Prawdopodobnie jest prawdziwa. Podany jest także numer IP. Wezwanie jest z kancelarii Anny Łuczak, kwota ugodowego to 550 zł – żalą się na forach internetowych.

Wysoka skala tego procederu w naszym kraju zmusza producentów – jak sami przekonują – do zabezpieczania się w umowach klauzulą ścigania internetowych piratów. Wiadomo, producenci zarobią więcej na biletach kinowych, jeśli ściąganie filmu będzie surowo i skutecznie karane.

Przedstawiciele Skorpion Arte dowodzą, że "Obława" została nielegalnie pobrana z sieci aż 100 tys. razy, przy sprzedanych ponad 200 tys. sztuk biletów w kinach.

To nie pierwszy przypadek kiedy niemiecka firma Baseprotect, na polecenie polskiego producenta filmowego, wyłapuje nieuczciwych internautów. Pół roku temu podobne działania dotyczyły filmu "Czarny czwartek" i ich producentów z Nordfilm.

– Niemiecka firma nie odkupiła praw autorskich. To ja podpisałem z nią umowę, a ona na jej podstawie dochodzi roszczeń z tytułu nielegalnego udostępniania filmu. Upoważniłem ją więc, by działała w moim imieniu – informuje Kazimierz Beer, właściciel Nordfilm.

Czy należy zapłacić te 550 zł? Jeśli świadomie udostępniliśmy film, o którym jest mowa w wezwaniu do zapłaty (samo ściąganie na własny użytek nie jest nielegalne), to trzeba zapłacić karę. Prokuratura, choć prowadzi dochodzenie w sprawie, a nie przeciw konkretnym osobom, to posiada dane przyłapanych na gorącym uczynku internautów. Otrzymała je od dostawców internetu. W przypadku odmowy zapłaty narażamy się na proces i znacznie większe koszty.


Źródło: "Dziennik Gazeta Prawna"
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Internet
Skomentuj