Seks w windzie, fekalia w łóżku i tournée z prostytutkami. Hotelowe historie, które miały nie ujrzeć światła dziennego

Seks w windzie, fekalia w łóżku i tournée z prostytutkami. Hotelowe historie, które miały nie ujrzeć światła dziennego
Seks w windzie, fekalia w łóżku i tournée z prostytutkami. Hotelowe historie, które miały nie ujrzeć światła dziennego Fot. Dmitry Kalinovsky / Shutterstock.com
Płacę - wymagam. Oto zasada, która skądinąd słusznie opisuje zachowania świadomych klientów. Jednak w rzeczywistości hotelowej oznacza to: płacę, więc robię to, czego nigdy nie zrobiłbym w domu, a już na pewno gdyby ktokolwiek miał się o tym dowiedzieć.

Jako co najmniej "niewygodne" można opisać nagranie z hotelowej windy, które opublikował amerykański pudelek - portal TMZ. Widać na nim, jak siostra Beyonce zaatakowała swojego szwagra Jaya Z, okładając go pięściami i serwując kilka solidnych kopniaków. A wszystko to miało miejsce w prestiżowym hotelu The Standard, zaraz po Gali Met 2014.



Na nagraniu widać, jak ochroniarz zatrzymuje windę między piętrami, aby nikt nie widział tłukących się jak dzieci celebrytów. Dziś nie komentują zdarzenia, w przeciwieństwie do fanów sensacji na całym świecie, którzy podziwiają ich wyczyn. I choć bójka w windzie raczej nie zaszkodzi jej uczestnikom, w poważnych tarapatach znalazł się hotel, któremu nie udało się zapewnić wymaganej przez gości dyskrecji. Zgodnie ze standardem, sprawa powinna zostać zamieciona pod dywan.

Oświadczenie hotelu The Standard w Nowym Jorku

Jesteśmy zszokowani i zawiedzeni, że doszło do jasnego naruszenia naszych zasad bezpieczeństwa i prywatności, którą staramy się zapewnić naszym gościom. Z najwyższą starannością badamy okoliczności zdarzenia i jak mamy w zwyczaju, pociągniemy do odpowiedzialności jednostki zaangażowane w całą sprawę.



Należy siedzieć cicho
Wpadka ta nie dotyczy tylko jednego hotelu. Po wpisaniu w wyszukiwarkę Google frazy "zdemolowali pokój hotelowy" pojawia się 7430 wyników. Oto tytuły artykułów:

"Zespół Muchy zdemolował pokój hotelowy"
"Maciej Maleńczuk z kolegami zdemolował pokój hotelowy"
"Pijani pracownicy teatru zdemolowali pokój hotelowy"


Nie trzeba być gwiazdą, aby pozwalać sobie na hotelowe szaleństwa, choć to właśnie celebryci są najbardziej narażeni na to, że skandale z ich udziałem wyjdą na światło dzienne.

– Hotele robią wszystko, aby ukrywać tego typu zdarzenia, ale w przypadku osób znanych zdarza się, że są one ujawniane przez pracowników, choć dokładamy starań aby nasi ludzie wiedzieli, że bezpieczeństwo i prywatność naszych gości jest najważniejsze – mówi Michał Rzeźnik, dyrektor generalny hotelu z wieloletnim doświadczeniem w branży.

Jak mówi, kiedyś jego hotel organizował spotkanie jednej z wiodących partii politycznych, w czasie którego uczestnicy nie wylewali alkoholu za kołnierz. – To normalne, ale niestety rachunki z baru przedostały się do mediów. Zrobił to pewnie któryś z kelnerów lub barmanów. Nie udało nam się ustalić, kto to zrobił – mówi menadżer hotelu. To jednak nic, w porównaniu do historii tak zwanych "zwykłych" ludzi, którzy w hotelu czują się gwiazdami i pozwalają sobie na gwiazdorskie wybryki.

Trudno znaleźć osobę, która nie znałaby choć jednej hotelowej historii, z pierwszej czy choćby z drugiej ręki. Jedną z nich opowiedział mi dwudziestoparolatek, który ma na swoim koncie pewien wstydliwy incydent. – Jakiś czas temu pojechałem ze swoją dziewczyną do hotelu. Przyznaję, że była to dla nas pewna ekstrawagancja i chcieliśmy sobie zaszaleć. Trochę popiliśmy i ona zaczęła wymiotować na łóżko. Nie wiedziałem co mam zrobić, więc zwinąłem brudne prześcieradło i schowałem do tapczanu. Opuściliśmy hotel, zanim ktokolwiek się zorientował – mówi mieszkaniec Katowic. Szybko okazuje, się, że pracowników branży ta opowieść nie rusza, bo widzieli znacznie gorsze rzeczy.

Sekstaśmy
Hotelarze dysponują nie tylko ciekawymi historiami, ale i nagraniami, jak choćby to z raperem Jay Z. – Mieliśmy kiedyś film erotyczny z monitoringu w windzie – mówi Michał Rzeźnik, którego nie dziwią wydarzenia w hotelu The Standard, którego nazwa jest adekwatna do częstotliwości "dziwnych zachowań gości". – Musieliśmy zrobić coś, aby ustrzec innych gości przed oglądaniem tego, a byłem wtedy menadżerem nocnym w jednym najbardziej prestiżowych hoteli w Warszawie – mówi.

Michał Rzeźnik
Pracuje w branży hotelarskiej

Para miała jedną z najbardziej burzliwych nocy w swoim życiu. Nie chcieliśmy złapać ich "in flagranti", więc po prostu zawołaliśmy windę na parter i zwyczajnie patrzyliśmy, jak szybko można założyć ciuchy w sytuacji zagrożenia. My zrobiliśmy głupie miny, a oni po prostu przeparadowali przez lobby. Do dziś mam wyrzuty sumienia. Nie postąpiliśmy w 100% profesjonalnie i zgodnie z procedurami.


Hotele bardzo często "atakowane" są przez osoby, które są w stanie naprawdę wiele zrobić, aby dowiedzieć się czegoś na temat gości. – Dostajemy telefony od osób podających się za pracowników Urzędu Skarbowego lub ze służb specjalnych i pytają, czy dana osoba się u nas znajduje. Najczęściej są to jednak żony mężczyzn, których mamy w hotelu. My oczywiście nie udzielamy takich informacji i prosimy o osobiste przedstawienie uprawnień – słyszę od swojego rozmówcy. To pokazuje jednak, że hotelowe ekscesy nie przemijają bez echa i tak możemy ponieść odpowiedzialność za swoje szaleństwa.

Krew, pot i łzy...
Bynajmniej nie chodzi o to, co przeżywają hotelarze, bo oni są przyzwyczajeni do codziennych wybryków swoich gości. Chodzi raczej o to, co pozostawiają po sobie hotelowi, na co dzień poukładani i kulturalni biznesmeni, mężowie i rodzice. – Co miesiąc mamy określoną liczbę strat w wyposażeniu. Znika nam podobna liczba ręczników i prześcieradeł. Część z nich ulega zniszczeniu i to w sposób zagadkowo inny, niż ręczniki w domu. Najczęściej są umazane w paście do butów lub farbie do włosów – stwierdza doświadczony hotelarz.

Jak dodaje mój rozmówca, który z uwagi na konieczność zachowania dyskrecji gości, nie ujawnia swojego nazwiska, nazywa hotel "kopulodromem". Przy czym miejsce w którym pracuje, posiada aż pięć gwiazdek. – Ludzie przyjeżdżają do nas w delegacje a to sprawia, że puszczają hamulce. Zdarzają nam się zniszczone biurka, meble, a przede wszystkim łóżka zabrudzone fekaliami. Bywają też ślady krwi i białego proszku – słyszę od pracownika branży.

Najgorsze jednak są znaleziska, które przyprawiają personel hotelowy o mdłości. – Nie wiem na czym to polega, że goście defekują w łóżku. Ostatnio mieliśmy u siebie studentów , którzy nie mieli żadnych hamulców a w efekcie ulało im się do łóżka. Zachowali jednak na tyle świadomości, którzy aby znieść do recepcji pościel wraz zawartością i poprosić o drugą – mówi wieloletni pracownik hoteli.

Hotelowe "ja"
Co sprawia, że w hotelu jesteśmy w stanie robić rzeczy, które nigdy nie przyszłyby nam do głowy we własnym domu? Jak mówią hotelarze, to efekt alkoholu oraz poczucia, że nie jesteśmy u siebie w domu. – Ludzie myślą, że skoro zapłacili za pokój, to przysługuje im również możliwość jego zniszczenia, a tak nie jest. Są też osoby, które mają nowobogacką mentalność i wydaje im się, że za kilkaset złotych kupują sobie poczucie "mogę wszystko". To zdarza się niestety bardzo często – słyszę od Michała Rzeźnika.

Co mogą zrobić hotelarze? Zacisnąć zęby i powtarzać głośno zasadę "klient nasz pan", bo w końcu mniejsze zniszczenia są wliczone w cenę, a za inne i tak zapłaci gość. Powinniśmy jednak pamiętać, że w hotelach też pracują ludzie, którzy nie są od tego, by odreagowywać na nich niespełnione ambicje. A jeśli spotkają nas w dwuznacznej sytuacji, mogą zechcieć odpłacić nam się z nawiązką.

Trwa ładowanie komentarzy...