Prof. Romuald Dębski: "Aborcja to obrzydliwa rzecz, ale z pacjentką jestem na dobre i na złe"

Prof. Romuald Dębski uważa, że powinien być z pacjentką na dobre i na złe
Prof. Romuald Dębski uważa, że powinien być z pacjentką na dobre i na złe Fot. Albert Zawada / Agencja Gazeta
Na „Medycznej liście hańby” Tomasza Terlikowskiego, który wymienił lekarzy popierających aborcję, znalazło się nazwisko prof. Romualda Dębskiego. Tak drastycznie negatywna ocena pracy ginekologa z pewnością lekarza nie cieszy, tym bardziej, że prof. Dębski podkreśla, iż często ma do czynienia z bardzo trudnymi przypadkami. – Ja też wolę przyjmować poród różowego, pięknego bobasa. Aborcja to naprawdę jest obrzydliwa rzecz. Ale powinienem być z pacjentką na dobre i na złe – powiedział profesor „Gazecie Wyborczej”.

W wywiadzie udzielonym „Gazecie Wyborczej” prof. Dębski oświadczył, że przyjąłby opisaną przez „Wprost” pacjentkę, której aborcji odmówił prof. Chazan. Ginekolog zgadza się wprawdzie z prof. Chazanem, że życie ludzkie zaczyna się „w momencie zapłodnienia komórki jajowej”, ale podkreśla jednocześnie, iż „do pewnego momentu jest to życie zależne od organizmu matki”. Pacjentka prof. Chazana znajdowała się zaś w sytuacji skrajnej, ponieważ nosiła w sobie dziecko cierpiące m.in. na zanik mózgu i wodogłowie.



Prof. Dębski powiedział, że zgodę na przerwanie ciąży wyraża przeważnie w sytuacjach, gdy płód jest bardzo poważnie uszkodzony. – To są na przykład ciąże akranialne, płód nie ma kości pokrywy czaszki, z czasem dochodzi też do zaniku mózgu. Nie ma głowy, jest tylko szyja. Albo tylko nos, nie tam, gdzie powinien, bo wszystko jest źle. (…). Pojechałem z komputerem do Sejmu, gdy chciano zaostrzyć ustawę antyaborcyjną. Po obejrzeniu zdjęć tych płodów część posłów przestała nalegać na zradykalizowanie ustawy – zaznaczył ginekolog.

Profesor przyznał, że przyjmuje także pacjentki, których dzieci mają zespół Downa, choć w dzieciństwie sam znał osobę z zespołem Downa, i „traktowałem to jako coś zupełnie naturalnego”. Lekarz radził kiedyś rodzicom, by w takim przypadku przed zdecydowaniem się na aborcję pojechali do przedszkola, gdzie uczęszczają dzieci z zespołem Downa. Rodzice przystawali na tę sugestię, ale później większość z nich i tak chciała usunąć ciążę.

W dalszej części rozmowy prof. Dębski stwierdził, że usuwanie ciąży, która jest wynikiem gwałtu, gdy płód jest zupełnie zdrowy, stanowi w Polsce statystyczny margines. Niemniej, zgodnie z obowiązującym prawem, takie aborcje również się wykonuje.


źródło: Wyborcza.pl
Trwa ładowanie komentarzy...