Katarzyna Piekarska: Myślę o odejściu, bo w SLD nie udało mi się przebić. Walnęłam głową w szklany sufit

Katarzyna Piekarska
Katarzyna Piekarska Fot. Maciej Zienkiewicz / Agencja Gazeta
- Symbolem SLD stały się rady nadzorcze do obsadzenia - mówi Katarzyna Piekarska i przyznaje, że po 15 latach działalności w partii zastanawia się nad odejściem. Czeka tylko na rozmowę z Leszkiem Millerem. Historia zatoczyła koło? W 1996 roku to on przekonał ją do politycznego transferu z Unii Wolności.

- Pierwszy raz zdecydowałam się powiedzieć, że w Sojuszu coś jest nie tak. Została przekroczona cienka, czerwona linia - mówi w rozmowie z naTemat wiceprzewodnicząca SLD. Katarzyna Piekarska właśnie przegrała wybory na szefa mazowieckiego SLD. Między nią a Włodzimierzem Czarzastym było jedynie pięć głosów różnicy.

- Z jednej strony startowała Piekarska, która zapowiada: czeka nas krew, pot i łzy, a z drugiej człowiek, który zapewnia: szykujcie dokumenty do rad nadzorczych - mówi z rozgoryczeniem działaczka i zapowiada, że rozważa odejście z SLD, bo polityka partii ma już niewiele wspólnego z lewicową wrażliwością.

Niektórzy nie wyobrażają sobie SLD bez Piekarskiej, która była związana z partią przez 15 lat. W tym czasie zdążyła dojść na sam szczyt, by potem znów wrócić w lokalne struktury.

Czytaj też: Palikot zapowiada transfer dwóch posłów Platformy. Przypominamy, ile razy wcześniej nie dotrzymał słowa

Pierwszy Sejm


Jest rok 1986. Piekarska dostaje się na Wydział Prawa i Administracji UW. Niemal natychmiast wstępuje do NZS, a cztery lata później do Ruchu Obywatelskiego Akcja Demokratyczna. Działanie w postsolidarnościowej strukturze otwiera jej drogę do Unii Demokratycznej, gdzie angażuje się w prace Frakcji Społeczno Liberalnej pod kierunkiem Zofii Kuratowskiej. Współpracuje też z Jackiem Kuroniem.

Katarzyna Piekarska
wiceszefowa SLD

Jestem bardzo specyficzną osobą. Mogę działać na pełnych obrotach, albo sobie dać spokój. Ale nie potrafię działać na pełnych obrotach, jeśli coś nie ma dla mnie sensu. Mi nie jest potrzebna partyjna funkcja, żeby coś zrobić

- Być może gdyby nie oni, nie byłoby mnie w polityce - przyznaje sama Piekarska.

26-letnia Piekarska dostaje w Unii Demokratycznej szansę - otrzymuje miejsce na partyjnej liście, kiedy po odwołaniu rządu Hanny Suchockiej w 1993 roku trzeba zrobić przedterminowe wybory. Startuje z sukcesem. Młodziutka Katarzyna Piekarska, radca prawny, zostaje posłanką na Sejm.

Jej kariera jako parlamentarzystki UD, a później Unii Wolności nie trwa jednak długo - po trzech latach do młodej posłanki zaczął robić podchody Leszek Miller, ówczesny minister pracy i polityki socjalnej. Miller był wówczas tak przekonujący, że Katarzyna Piekarska zdecydowała się na polityczny transfer zasilający rządzącą koalicję.

Jak sama mówi, zdecydowały względy społeczne - Unia zaczęła przesuwać się na prawo, a to zdaniem działaczki był zły ruch. - Później potwierdzili to inni działacze, tacy jak Andrzej Celiński. Wspólnie znaleźliśmy się w LiD - mówi Piekarska.


SLD

Transfer opłacił się. W 1997 roku Katarzyna Piekarska zostaje wiceministrem spraw wewnętrznych i administracji (szefem resortu jest wtedy Leszek Miller). Z ramienia partii zdobywa mandaty posłanki w kolejnych wyborach: w 1997, 2001 i 2005 roku. Po wyborach w 2001 roku zostaje przewodniczącą stałej sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka.

Kariera Piekarskiej kwitnie. W 2004 roku posłanka jest wiceprzewodniczącą Sojuszu, zajmuje miejsce w pierwszych szeregach partii. Kiedy w 2004 z SLD wyłamała się frakcja Marka Borowskiego, stoi murem za formacją, w jednym rzędzie z Józefem Oleksym, Grzegorzem Napieralskim, Jerzym Wenderlichem i Krzysztofem Janikiem. Uczestniczy w naradach na najwyższym szczeblu: z premierem Markiem Belką, prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim. Zasiada w prezydium klubu SLD.

Stanowisko pełni do czerwca 2005, kiedy wspina się na polityczne szczyty - zostaje szefową kampanii prezydenckiej Włodzimierza Cimoszewicza, kandydata lewicy, który ma realne szanse na zwycięstwo z Lechem Kaczyńskim. Gdyby Cimoszewicz wygrał, Piekarska z pewnością mogłaby liczyć na znaczące stanowiska u jego boku. Głośny skandal powoduje jednak, że kandydat wycofuje się - asystentka oskarżyła go o fałszowanie zeznań podatkowych.

Piekarska przyznaje, że była zawiedziona. - Nie podobało mi się, że w Polsce demokratycznej można zrobić taką prowokację polityczną jak wobec jednego z najlepszych polskich polityków - mówi.

W 2005 roku dostaje się co prawda do parlamentu, ale jej notowania zaczynają spadać - władze w partii przejmuje Wojciech Olejniczak, z którym Piekarska nie współpracuje zbyt blisko. - Była bardzo aktywną posłanką. Zajęła się niszą związaną ze sprawami społecznymi, prawami człowieka, zwierzętami - przypomina sobie jedynie szef Sojuszu w latach 2005 - 2008.


Społecznie i lokalnie

W słowach Olejniczaka jest wiele prawdy - Piekarską zawsze interesowały sprawy społeczne. - Lubię działać. Od szkoły podstawowej ciągle coś organizuję, coś robię - mówi w rozmowie z naTemat. - Pierwszą organizację założyłam w wieku chyba 23 lat -

Katarzyna Piekarska przeciw upiększaniu rzeczywistości CZYTAJ WIĘCEJ

dodaje. Społecznie działa jeszcze jako posłanka - w 1999 roku staje na czele Stowarzyszenia Młode Kobiety w Polityce. Od 2002 roku jest wiceszefową Polskiego Czerwonego Krzyża. Po wyborach prezydenckich w 2005 roku zakłada stowarzyszenie "Fair Play w Polityce". Pomagają jej wolontariusze ze sztabu Cimoszewicza.

Po tym, jak w 2007 roku nie dostaje się do Sejmu, rok później chce zostać Rzecznikiem Praw Dziecka. Wybór parlamentu pada jednak na Marka Michalaka - pedagoga specjalnego ze Świdnicy.

W międzyczasie polityk walczy np. z reklamami upiększanymi w Photoshopie. Głośna stała się sprawa jej wniosku do Rady Reklamy po tym, jak zaskarżyła do niej plakaty firmy Vichy, na której modelka jest tak zmieniona, że niemal nie widać jej nosa. Media zarzucały wtedy polityk lansowanie się na problemach.

Po serii wyborczych porażek, Piekarska nadal bierze udział w czynnej polityce, przenosi się jednak do struktur lokalnych - w 2008 zostaje szefową mazowieckiego SLD. W wyborach samorządowych w 2010 roku zostaje radną do sejmiku Mazowsza i jego wiceprzewodniczącą. 14 kwietnia chciała zostać ponownie wybraną na przewodniczącą SLD na Mazowszu. W głosowaniu pokonał ją jednak Włodzimierz Czarzasty.


Kobiet brak, więc zabraknie Piekarskiej?

Po wyborczej porażce, Piekarska zdecydowała się na krytykę SLD. Jej zdaniem w partii umniejszana jest rola kobiet. Tymczasem właśnie polityka równościowa miała stać się sztandarem formacji.

Katarzyna Piekarska
wiceszefowa SLD

Pierwszy raz zdecydowałam się powiedzieć, że w Sojuszu coś jest nie tak. Została przekroczona cienka, czerwona linia

- Leszek Miller ma taki pomysł, żeby większość w ścisłym kierownictwie stanowiły kobiety. Tyle tylko, że jeżeli ma to być kierownictwo dekoracyjne, nic z tego nie będzie - mówi w rozmowie z naTemat. - Ja się nie czuję dekoracją, bo mnie się wiele udaje zrobić. Ale pewnych rzeczy nie udało mi się przebić, walnęłam głową w szklany sufit.

Piekarskiej chodzi m.in. o liczbę kobiet w regionalnych kierownictwach partii. - Mało jest kobiet nawet na poziomie powiatów. Już wcześniej rozmawiałam na ten temat z Leszkiem Millerem i namawiałam go na politykę kadrową, która promuje kobiety. Nic takiego się jednak nie stało - mówi.

Teraz czeka na ruch szefa partii. W rozmowie z TOK FM zagroziła nawet odejściem z formacji. - Jestem bardzo specyficzną osobą. Mogę działać na pełnych obrotach, albo sobie dać spokój. Ale nie potrafię działać na pełnych obrotach, jeśli coś nie ma dla mnie sensu. Mi nie jest potrzebna partyjna funkcja, żeby coś zrobić - zapewnia.

Zapytana, czy rozważa transfer do innej partii nie potwierdza ani nie zaprzecza. - Im człowiek jest starszy, tym trudniej się takie decyzje podejmuje. Łatwo było to zrobić w wieku lat 29, po czterdziestce będzie znacznie ciężej. Ale czekam na rozmowę z Leszkiem Millerem.
ZOBACZ TAKŻE:
Skomentuj