Grupa naTemat

Piwo będzie droższe, bo rząd chce jego ceny minimalnej? Browary odpowiadają: "Straci na tym tylko konsument"

Piwo będzie droższe? Wiceminister zdrowia Radziwicz-Winnicki chce ceny minimalnej za piwo - 2 złote za puszkę
Piwo będzie droższe? Wiceminister zdrowia Radziwicz-Winnicki chce ceny minimalnej za piwo - 2 złote za puszkę Fot. Maciej Świerczyński / AG
Cena minimalna: 2 złote za puszkę piwa – to propozycja wiceministra zdrowia Igora Radziewicza-Winnickiego. Jak argumentuje, droższe piwo to mniejsza jego dostępność dla młodzieży, a w efekcie – mniej alkoholików. Browary odpowiadają: z alkoholizmem się w ten sposób nie wygra, stracą tylko odpowiedzialni klienci.

Piwo zbyt tanie dla alkoholików
W wyjaśnieniu swojego pomysłu wiceminister zdrowia podkreślał, że w dyskontach piwo jest zbyt tanie i zbyt mocne. Kilkuprocentowy napój chmielowy można kupić już za 1,5-1,6 złotego. Gdyby piwo było droższe, młodzi ludzie rzadziej by po nie sięgali, tak samo jak i alkoholicy.
Wbrew pozorom, Igor Radziewicz-Winnicki nie jest w swoim poglądzie odosobniony. Jak pisał w jednym z artykułów o polskim alkoholizmie "Newsweek", "tanie wino zostało zastąpione przez tanie piwo".
Fragment tekstu "Newsweeka"

Kiedy Krzysztof Brzózka, dyrektor Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, idzie do sklepu i widzi piwo za 2 złote, zaraz ma ochotę napisać do ministra finansów, żeby podniósł podatek akcyzowy. – No i piszę. I nic z tego nie wynika – mówi dyrektor. – Alkohol jest u nas dramatycznie tani! - dodaje Brzózka.

Wiceminister stanowczy, ale bez poparcia
Teraz wiceminister zdrowia znalazł remedium na ten stan – wprowadzić cenę minimalną piwa. "Polityka" opisuje kulisy politycznej walki o to rozwiązanie, które ostatecznie zapewne nie dojdzie do skutku – mimo poparcia ze strony PARPA.
Ministerstwo Finansów wskazywało Radziwiczowi-Winnickiemu, że być może należy ograniczać dostępność alkoholu w ogóle – na przykład na stacjach benzynowych i w sklepach w nocy – ale wiceminister ma na to jedną odpowiedź: wtedy powstaną nielegalne punkty sprzedaży alkoholu i będzie jeszcze gorzej. Dlatego też postuluje cenę minimalną piwa. – Niech producenci konkurują ze sobą jakością, a nie ceną – cytuje postulat Radziewicza-Winnickiego "Polityka".

Browary coraz lepsze, a nie tańsze
Tyle że tak naprawdę poza dyskontami browary właśnie konkurują już jakością – na co wskazuje w rozmowie z nami dyrektor marketingu browaru Amber Marek Skrętny. Jak podkreśla, w odniesieniu do tej konkretnej sytuacji jego firma nie ma stanowiska. – Ale na pewno trzeba zauważyć, że trendy konsumenckie na rynku piwa się zmieniają i niska cena nie jest już wyznacznikiem popularności, tylko jakość – przypomina Skrętny.

Nasz rozmówca podkreśla, że taka "regulacja cenowa" byłaby trudna do przeprowadzenia. Na koszt piwa w sklepie bowiem składa się szereg bardzo różnych czynników, od kosztów surowców po transport. Skrętny dodaje przy tym, że oprócz producentów w tej sprawie do powiedzenia powinni mieć coś również dystrybutorzy piwa i detaliczne punkty sprzedaży. – Browar to jedna z najważniejszych kategorii branży FMCG (spożywczej – przyp. red.). Piwo to niejednokrotnie najważniejsza część asortymentu w sklepie, generująca największą część przychodów danego punktu – wskazuje dyrektor marketingu browaru Amber.

Debata o tym trwa od lat
Z kolei Paweł Kwiatkowski, rzecznik największego i najpopularniejszego browaru w Polsce – Kompanii Piwowarskiej – przyznaje, że czytał doniesienia "Polityki" i przypomina, że debata o cenach minimalnych piwa trwa od lat.

– Szkocja próbowała to niedawno wprowadzić. I na ile się z tym wówczas zapoznałem, to uważam, że cena minimalna uderza w większość konsumentów: tych, którzy piją piwo odpowiedzialnie – stwierdza Kwiatkowski.

Z alkoholizmem się tak nie wygra
Najważniejsze jednak jest to, że cena minimalna wcale nie pomoże w walce z alkoholizmem czy nie sprawi, że młodzi przestaną sięgać po piwo. Wskazują na to obaj nasi rozmówcy – i z małego, i z dużego browaru.
Marek Skrętny, rzecznik Browaru Amber

Tego typu pomysły powinny skupiać się nie na rynku piwa, ale ogólnie alkoholi i ich dostępności. Zarówno małe jak i duże browary rekomendują i pracują nad tym, by piwo służyło rozsądnej degustacji, a nie upijaniu się. Realizują to poprzez szereg kampanii, służących odkrywaniu smaków piwnych, piwnej kultury, a nie piwa jako napoju służącego do alkoholowego upojenia. To nie jest celem i sensem działalności browarów. Wydaje mi się, że to właśnie edukacja, profilaktyka i promowaniem poprawnych wzorców są kluczem do przeciwdziałania alkoholizmowi.

Podobny pogląd prezentuje rzecznik Kompanii Piwowarskiej. Jak wyjaśnia, ustawienie wysokiej ceny nie zapobiega nieodpowiedzialnemu piciu piwa. – Tacy ludzie mają nieco zachwiany obraz rzeczywistości i alkoholu w życiu. Piją, bo muszą lub piją, bo chcą się upić. Takie osoby to margines kupujących piwo i m.in. dlatego regulacja cenowa będzie nieskuteczna – wskazuje Kwiatkowski. I dodaje: – Alkoholik jeśli chce pić, to będzie to robił, kosztem rodziny, pracy, domu. Wyższa cena go nie zniechęci, ale ja i pan mielibyśmy przez taką regulację droższe piwo.

Młodym wysoka cena też nie utrudni dostępu
Paweł Kwiatkowski obala również drugi argument wiceministra zdrowia, mający przemawiać za ceną minimalną piwa: zmniejszenie w ten sposób dostępności alkoholu dla młodzieży.

– Jeszcze nie było takiego przypadku, by młodzież weszła w posiadanie alkoholu w sposób inny niż nielegalny – przypomina Kwiatkowski. Jak wyjaśnia, mamy już w tym zakresie prawo, zabraniające sprzedaży alkoholu osobom poniżej 18. roku życia, tylko nie jest ono egzekwowane i tu leży główny problem. – Prawo już mamy, nowych przepisów nie trzeba – dodaje rzecznik.
Paweł Kwiatkowski, rzecznik Kompanii Piwowarskiej

Gdy postulowaliśmy by zmienić wzór dowodu tymczasowego (można go wyrobić już w wieku 16 lat – przyp. red.), bo jest identyczny jak zwykły i często taki nastolatek tylko "machnie" dowodem tymczasowym sprzedawcy przez nosem bez sprawdzania daty urodzenia, nasza propozycja została zignorowana.

W Polsce jest przyzwolenie na alkohol dla młodych
Rzecznik KP wskazuje przy tym, że poza brakiem egzekucji przepisów, w Polsce istnieje też swoiste przyzwolenie na podawanie alkoholu młodzieży. – Objawia się to tak, że kiedy młody człowiek daje pieniądze panom spod sklepu, to sprzedawca wie na ogół, że ten człowiek nie zmienił nagle upodobań z tanich win na piwo konkretnej marki. Ale i tak sprzedaje – wyjaśnia rzecznik KP. I dodaje, że są też rodzice, którzy uważają, że dziecku można pozwolić się napić – i tak dalej.

Problem, zdaniem Kwiatkowskiego, polega na tym, że państwo w nieodpowiedni sposób reaguje na istnienie takiego przyzwolenia. Po pierwsze, nie próbuje egzekwować przepisów o zakazie sprzedaży alkoholu niepełnoletnim. Po drugie – szuka rozwiązań prostych i szybkich, a tymczasem jeśli chcemy walczyć z alkoholizmem, musimy wypracować rozwiązania długofalowe, co jest trudne i czasochłonne i nie daje politykom doraźnego efektu, którego by chcieli.

Alkoholizm pochodzi z rodziny. Cena tego nie zmieni
Tymczasem skłonność do nadużywania alkoholu, jak przypomina Kwiatkowski, według badań brytyjskiego think-tanku Demos bierze się głównie z modelu wychowania w rodzinie.
Paweł Kwiatkowski, rzecznik Kompanii Piwowarskiej

Na dwóch osiach można oznaczyć miłość i kontrolę. Tam, gdzie to idzie w parze, nastolatki przejawiają najmniejszą skłonność do nadużywania alkoholu, zaś tam gdzie jest niekochane i niekontrolowane, dziecko ucieka w alkohol. Uwzględniając ten model zauważymy, że wprowadzanie kolejnych zakazów, nakazów czy ceny minimalnej nie przyniesie efektu.

Walka edukacją i profilaktyką, a nie regulacjami
Nasz rozmówca zaznacza, że poważne zmiany w myśleniu i walce z alkoholizmem mogą przynieść tylko długofalowe działania i edukacja. – Ale potrzeba tu współpracy wielu instytucji: zaczynając od rodzin, przez szkoły, ministra zdrowia, a skończywszy na producentach – wskazuje Kwiatkowski. Podkreśla przy tym, że akurat producenci często podejmują inicjatywy w tym kierunku.

– Przede wszystkim jednak należy razem usiąść do stołu i zastanowić jak lepiej egzekwować przepis o niesprzedawaniu alkoholu niepełnoletnim – przekonuje Paweł Kwiatkowski.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
PiwoAlkohol
Skomentuj