Mikołaj Iwański: Artyści to nie celebryci, powinni mieć emerytury tak jak policjanci, nauczyciele czy rolnicy

Mikołaj Iwański: Artyści to nie celebryci, powinno zarabiać tak jak policjanci, nauczyciele czy robotnicy. Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu.
Mikołaj Iwański: Artyści to nie celebryci, powinno zarabiać tak jak policjanci, nauczyciele czy robotnicy. Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu. Fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta
Środowisko artystyczne znajduje się na celowniku krytyków. A właściwie samo się na niego wystawiło swoją najnowszą propozycją. Artyści chcą m.in. państwowych emerytur, mimo że pracuję głównie w oparciu o umowę o dzieło. – Nie antagonizujecie nas, solidaryzujemy się z wszystkimi zatrudnionymi w tej formie – wyjaśnia Mikołaj Iwański, związany z Forum Obywatelskim Sztuki Współczesnej. Komentarze internautów pokazują jednak, że podatnicy nie chcą zrzucać się na emeryturę artystów.

Forum negocjuje z ministerstwem pracy możliwość wprowadzenia państwowych emerytur dla artystów. Czyli takich, na które będą łożyć wszyscy podatnicy. Dodatkowo Katarzyna Górna, nieformalna rzecznika artystów w tej sprawie, forsuje również pomysł podatku od sztuki w miejscu publicznym. Po krytycznych komentarzach pod artykułem "Zrzutka na artystów...", OFSW już głośno o tym nie mówi.



O potrzebie wprowadzenie emerytur dla artystów i o tym, że są oni najbardziej poszkodowaną grupą zawodową w tej kwestii, przekonuje w rozmowie z naTemat Mikołaj Iwański, ekonomista, wykładowca na Wydziale Malarstwa i Nowych Mediów Akademii Sztuki w Szczecinie, członek sekretariatu Obywatelskiego Forum Sztuki Współczesnej. – Artyści byli pierwszą grupą zawodową, którą dotknął ten problem i tkwią w nim ponad dwadzieścia lat.

Dlaczego obecnie artyści są poszkodowani w systemie ubezpieczeń społecznych?

Mikołaj Iwański: Na początku lat 90-tych zlikwidowano system umożliwiający ubezpieczenia artystom. W jego miejsce stworzono Kasę Zabezpieczenia Społecznego Twórców, która powstała na mocy wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że jakaś forma ubezpieczenia powinna być przywrócona.

Wybitni twórcy i tak mają zapewnione emerytury. Przykro mi to mówić, ale znając środowisko i ogólnie naszą mentalność, to wiele osób udawałoby artystę, żeby otrzymać pieniądze. Tak samo jak teraz osoby zdrowe wyłudzają renty.

Twórcy, którzy są członkami tej kasy muszą płacić podobną składkę jak przedsiębiorcy. Pamiętajmy, że struktura ich przychodów w 80 proc. populacji artystów wyklucza możliwość ponoszenia takich obciążeń w tej wysokości. W związku z tym z tego korzysta bardzo niewielu artystów. Praca wykonywana przez artystów nie jest działalnością gospodarczą nastawioną na powtarzalne wypracowanie satysfakcjonującego zysku, ale jest pracą twórczą. Dlatego konieczne jest zaistnienie dedykowanych ubezpieczeń, jak to ma miejsce w większości krajów centralnej Europy. Bardzo dobitnie mówią o tym dwie rezolucje Parlamentu Europejskiego, w tym druga z 2007 za która głosowali również polscy europosłowie. To jedyny sposób, żeby ludzie pracujący twórczo nie byli wykluczeni z powszechnego systemu ubezpieczeń społecznych.

Na śmieciówkach pracuję prawie 1,5 mln osób w Polsce, nie tylko artyści. Oni nie dostaną od państwa emerytury.

Oczywiście, dlatego ponosiliśmy tę kwestię wielokrotnie, również w trakcie strajku artystów w 2012. Proszę zauważyć, że artyści byli pierwszą grupą zawodową, którą dotknął ten problem i tkwią w nim ponad dwadzieścia lat. Natomiast bezwzględnie jest to problem, który dotyczy wszystkich zatrudnionych na umowach cywilno-prawnych. To zawsze podkreślaliśmy.

Jako Forum Obywatelskie Sztuki Współczesnej zaczęliśmy podpisywać porozumienia o minimalnych wynagrodzeniach dla artystów, po to aby wprowadzić taki rodzaj układu zbiorowego, które usztywni minimalne stawki.

Tak naprawdę jedynym wyjściem, poza zmianami ustawowymi, które są ciężkie w zakresie pracy, jest organizacja i uzwiązkowienie. Artystom udało się to w pewnym zakresie zrobić, a ludzie z którymi się solidaryzujemy muszą iść tą drogą. Bo z innej strony się nie pojawi się realne rozwiązanie.

Skoro kogoś nie stać na odkładanie na emeryturę, to może powinien poszukać innego zajęcia? Wiele osób na śmieciówkach szuka nowej pracy, zakłada firmy, oszczędza.

Mówimy o pracy do której ludzie przygotowują się przez kilka-kilkanaście lat nauki, zdobywają bardzo wysokie kompetencje, cierpi na tym często każdy inny wymiar ich życia. Artysta ma kilka – czasami trochę więcej lat w karierze, kiedy posiada odpowiednią pozycje i warsztat żeby robić rzeczy na które pracował przez dłuższy czas. Robi to zwykle dla instytucji publicznych i z powodu de facto dziadowskich oszczędności (wynagrodzenia artystów stanowią niewielki ułamek budżetów instytucji) nie może korzystać z elementarnych praw do korzystania np. z publicznej służby zdrowia. Wykształcenie malarza to koszt porównywalny z kształceniem lekarza, czy warto przekreślać cały personalny wysiłek i poniesione koszty w tej sytuacji?
Mikołaj Iwański, Forum Obywatelskie Sztuki Współczesnej

W Polsce dyplom wyższej uczelni artystycznej posiada ok. 40 tys. osób czynnych zawodowo. Nie jesteśmy natomiast w stanie określić, ilu z nich czynnie zajmuję się pracą twórczą. Nikt takich badań nie prowadził w ciągu 20 ostatnich lat. Może ich być dosłownie parę tysięcy. Dla porównania dodam, że fundusz kościelny w 100 proc. opłaca składki dla ponad 40 tys. księży i zakonnic

Skoro praca w innych częściach sektora publicznego jest opłacana w miarę satysfakcjonujący sposób, jak np. w przypadku policjantów, lekarzy czy nauczycieli to czemu robotnicy sektora kultury mają być wyjęci z tej logiki. Sens istnienia sektora publicznego to wykonywanie pracy, która nie poddaje się komercjalizacji ( jak. np. bezpieczeństwo, zdrowie, nauka, edukacja, administracja ) więc konsekwentnie stosujmy ta zasadę do kultury. Prawo do uczestnictwa w kulturze nie może być mylone z łatwo poddającą się komercjalizacji rozrywką, tak samo jak medycyna estetyczna nie jest mylona z kardiochirurgią.

Ale mimo wszystko może pojawić się zazdrość ze strony innych grup zawodowych.

Proszę nas nie antagonizować. My cały czas mówimy, że nie walczymy tylko we własnym zakresie. Solidaryzujemy się ze wszystkimi, którzy są dotknięci tego typu formą zatrudnienia. Na czym jednak polega różnica? O ile woźni, ochroniarze czy sprzątaczki mogą pracować na etacie, nie ma formalnie przeszkody innej niż decyzja o formie zatrudnienia o motywowana najczęściej oszczędnością pracodawcy, to w przypadku artystów – szczególnie artystów wizualnych czy pisarzy, to formy cywilno-prawne świadczenia pracy są jedynymi możliwymi. Umowa o dzieło, zwłaszcza z odpisem uzysku kosztów, jest formą dedykowaną artystów i ich charakterowi pracy. Oczywiście to formy nadużywane za przyzwoleniem organów państwa w niewyobrażalnej wręcz skali, ale w przypadku wielu artystów to jedyny sposób rozliczenia wykonywanej pracy.

Jednak w społeczeństwie funkcjonuje obraz artysty-celebryty, który zarabia dużo i nie musi się przejmować emeryturą, jak właśnie sprzątaczki czy fryzjerzy.

Celebryci to ludzie pracujący najczęściej w sektorze rozrywki – estradowej, literackiej czy telewizyjnej. Korzystają z kapitału symbolicznego wypracowanego przez anonimowych z punktu widzenia opinii publicznej artystów, osiągając często ponadprzeciętne dochody i trudno utożsamiać ich ze światem sztuki. Z pewnością ich problemy nie stykają się rzeczywistością pracy artystów, którzy potrzebują rozwiązań o których mówimy. Dlatego czuję się niezręcznie kiedy czytam ich wypowiedzi na temat ubezpieczeniach społecznych dla twórców.

Ile wynosiłaby składka opłacana bezpośrednio przez twórców?

Do tego poziomu jeszcze nie doszliśmy, ale musi być ona zdecydowanie niższa niż w przypadku firmy czy kasy twórców. To jest kwestia otwarta i będzie omawiała szczegółowo na dalszych etapach negocjacji z ministerstwem pracy.

A składka do kasy społecznego zabezpieczenia twórców?

To 60 proc. od średniego wynagrodzenia, ok. 1000 zł. Dla porównania powiem, że minimalna składka w Niemczech wynosi ok. 70 euro. Warunkiem jest uczestnictwo w tym systemie i zarobki z tytułu pracy twórczej na poziomie nie niższym niż 4,5 tys. euro rocznie. Wykorzystanie kryterium dochodowego tak naprawdę załatwia problem, który jest zawsze przywoływany w tym kontekście tzn. kim jest artysta? Artystą jest osoba która zarabia z tytułu pracy twórczej nie mniej niż kwota X a z pozostałych źródeł nie osiąga zysku większego niż kwota Y. To rozwiązuje problem i żaden zaradny taksówkarz czy prawicowy piewca wolnego rynku już się nie przeciśnie jak w przypadku KRUS.
Nie jest to krzywdzące dla samych artystów? Twórcy disco polo wykażą dochody, a niszowi, ale utalentowani poeci już niekoniecznie.

Nie mam nic przeciwko udziałowi w tym systemie twórców disco polo, skoro faktycznie zajmują się muzyką, żyją z wykonań i komponowania. Nie wprowadzam tutaj żadnego rozgraniczenia.

W lutym tego roku utworzyliśmy komisję środowiskową Pracownicy Sztuki w ramach związku zawodowego Inicjatywa Pracownicza, gdzie jest reprezentowane również środowisko poetów i literatów i równolegle walczymy o to, aby przychody przez nich uzyskiwane miały jakiś ludzki wymiar. To chyba najbardziej zdegradowana pod względem dochodowym grupa twórców w Polsce, z których efektów pracy korzysta sporo instytucji.

Czy zatem skutek nie będzie taki, że emeryturą zostaną objęci ci, którym de facto jest ona najmniej potrzebna?

Ludzie, którzy zarabiają też potrzebują emerytury. Potrzebują też ubezpieczenia w sytuacji wypadku czy choroby. Zależy nam na tym by te proste zdobycze pracownicze z początku XX wieku były dostępne dla ludzi wykonujących z poświęceniem swoją pracę.

Mówi pan, że 98 proc. artystów nie stać na składki w wysokości ok. tysiąca zł. Jednak przez pierwsze 2 lata prowadzenia działalności gospodarczej to ok. 300 zł.

Tak, ale założenie jest takie, że po dwóch latach trzeba płacić pełną składkę. A klientem systemu ubezpieczeń społecznych jest się znacznie dużej, wiec to niczego nie rozwiązuję. Działalność twórcza i działalność gospodarcza to dwie różne rzeczy i nie da się kolanem na siłę dopchnąć tych dwóch różnych rodzajów aktywności. Szczególnie przy obecnym poziomie wynagradzania artystów.

Pod naszym tekstem w komentarzach widać, że proponowane zmiany, eufemistycznie ujmując, nie cieszą się szerokim poparciem innych podatników.

Trochę mnie to zaskoczyło, ponieważ od strajku artystów atmosfera zrozumienia dla ich postulatów staje się coraz powszechniejsza. Na samym początku faktycznie był z tym problem, od tamtego czasu jednak trochę się zmieniło i jestem ciekawy dlaczego w przypadku naTemat ta proporcja jest nieco inna.

Nie obawia się Pan, że nie będzie społecznej akceptacji proponowanych zmian?

Jeśli dziennikarze nam pomogą to kompetentnie wyjaśnić, to myślę, że nie będzie takiego problemu. Warto tez zwrócić uwagę na klasowy wymiar sztuki. Jeśli uprawianie jej ma mieć szerszy niż dekoracyjny czy rozrywkowy sens, to dostęp do zawodu artysty musi być zdemokratyzowany. Uczciwe wynagradzanie artystów i dostęp do ubezpieczeń społecznych jest elementem, który demokratyzuje dostęp do uprawiania sztuki. Dzięki temu przestaje być rozrywką dla elit czy klasy średniej ale staje się narzędziem dostępnym także dla ludzi nie posiadających tego rodzaju dziedzicznych kapitałów. To jest dla nas kwestia niesamowicie ważna.

Artyści za sprawą Golgoty Picnic byli niedawno pod ostrzałem krytyki, nie obawia się Pan, kolejnego politycznego wzmożenia w sprawie kultury?

Z tego co pamiętam to pod ostrzałem byli Stanisław Gądecki i Ryszard Grobelny którzy wyrazili życzenie odwołania spektaklu, któremu natychmiast uległ Michał Merczyński – szef festiwalu Malta.

Oczywiście spodziewamy się głosów krytycznych np. ze strony niszowych ultraliberalnych populistów. Niemniej, mamy nadzieję, że wielu dziennikarzy będzie w stanie o tym sensownie pisać, tym bardziej, że jadą na tym samym wózku co artyści, bo zatrudnienie etatowe to w polskich redakcjach przywilej coraz mniejszej grupy. W przypadku młodych dziennikarzy to wręcz unikat. Sytuacja w której coraz większa rzesza pracujących nie dokłada się do systemu emerytalnego a zaoszczędzona w ten sposób nadwyżka jest przejmowana przez pracodawców nie może trwać długo.

Za kilkadziesiąt lat wszyscy zgłoszą się po jakaś formę emerytur socjalnych i może lepiej, żeby do tego wspólnego kotła jednak jakoś zaczęli się już dorzucać? To jest odpowiedź na ekonomiczny sens problemu.
Trwa ładowanie komentarzy...