Bezdomny przemówił na gali MTV, czyli dobre strony show-biznesu

Miley Cyrus i Jesse - bezdomny na gali MTV
Miley Cyrus i Jesse - bezdomny na gali MTV Fot. Today.com
"Mam na imię Jesse i przyjmuję tę nagrodę w imieniu 1,6 miliona młodych uciekinierów i bezdomnych w USA".

Tytuł felietonu przypadkowy nie jest i nawiązuje do mojego zeszłotygodniowego tekstu o branży rozrywkowej w Polsce. Dokładnie o jej najgorszej stronie, która niekiedy przybiera wręcz postać zwierzęcą. To był tekst o tym, jak dziennikarskie hieny pojawiły się na pogrzebie tragicznie zmarłej córki Jana Jakuba Kolskiego i jego żony, aby zwęszyć sensacyjkę i zdobyć kilka przygnębiających, jak to bywa na pogrzebach, zdjęć.
W końcu - był to po prostu felieton o tym, jak się z prywatności obdziera człowieka w imię kilkuset złotych. Zezwierzęcenie. I polska branża rozrywkowa te zachowania podpatrzyła na Zachodzie, dokładnie w Stanach Zjednoczonych, przystosowała do warunków tu panujących i dzięki temu zezwierzęceniu - biznes się jakoś kręci. Show-biznes. Tyle tylko, że Amerykanie prócz fachowo prowadzonej hodowli paparazzich i wycierania moralnego dna swoimi drogimi strojami, potrafią też, w imię tego show-biznesu właśnie, zrobić coś dobrego, pokazać ludzką twarz.
Miley Cyrus, która w zeszłym roku, na tej samej imprezie, świeciła golizną, wywołując u widzów odruch wymiotny, bezczelnie się przy tym wywoływaniu ciesząc, wczoraj świeciła - bez złośliwości - przykładem. Poczciwa panna Cyrus zapragnęła bowiem zszokować, ale - używając do tego środków wyrazu... zgoła innych. Zamiast niej, statuetkę za najlepszy wideoklip odebrał młody mężczyzna o imieniu Jesse. Gdy przemówił, jedno było jasne - to najlepsza przemowa ostatni lat:
Jesse, bezdomny

Mam na imię Jesse i odbieram tę nagrodę w imieniu 1,6 miliona młodych uciekinierów i bezdomnych w Stanach, tych, którzy są głodni, zagubieni i przerażeni. Wiem o tym, bo sam jestem jednym z nich. Na ulicy mogę być dla was niezauważalny, ale mam podobne marzenia jak wszyscy. Los Angeles to stolica rozrywki, ale ma największy odsetek młodych bezdomnych w całej Ameryce. Branża muzyczna zarobi w tym roku ponad siedem miliardów dolarów, ale poza drzwiami wytwórni jest 54 tysiące ludzi, nie mających domu.

W Polsce, może nie mamy tak dużych imprez jak gale MTV, może nigdy mieć nie będziemy. Ale plenerowych imprez trochę w kraju nad Wisłą jest. Od dożynek po telewizyjne festiwale muzyczne. Jest więc miejsce, znajdzie się także czas, a i tych, którzy każą zwać się artystami nie brakuje. Dlaczego zatem nasz polski show-biznes tak bardzo ucieka od dobrych zwyczajów? Gdzie są te chęci, które ma Miley i inne amerykańskie pieśniarki? Bo skoro czerpiemy wzorce, chcemy być kalką branży amerykańskiej, to może warto pamięć o detalach?
Trwa ładowanie komentarzy...