Grupa naTemat

Młodzi nie wiedzą co to sport. Dosłownie. Ta kampania ma uratować młodych Polaków

Młodzi nie wiedzą co to sport. Dosłownie. Ta kampania ma uratować młodych Polaków
Młodzi nie wiedzą co to sport. Dosłownie. Ta kampania ma uratować młodych Polaków Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Ministerstwo Sportu rusza z kampanią promującą sport w gimnazjach. To kolejna akcja resortu sportu po "Stop zwolnieniom z WF", która była skierowana do uczniów szkół podstawowych.

Kampania opierać się będzie na spotach telewizyjnych i mediach społecznościowych. Ministerstwo sportu wyda na nią około miliona złotych. Na zlecenie resortu Instytut Studiów Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego zbadał jak wygląda uprawianie sportu przez gimnazjalistów. Wyniki nie są budujące.

Badania pokazały, że młodzi ludzie przestają uprawiać sport w gimnazjum. Dotyczy to także uczniów, którzy w podstawówce startowali w zawodach. Zaledwie co piąty gimnazjalista uprawia sport godzinę dziennie. Najczęściej to: rower (81,7% wskazań), pływanie (49,3%), piłka nożna (50,7%) i bieganie (42,7%).

Najwięcej barier w uprawnianiu sportu mają gimnazjaliści z dużych miast, najłatwiej utrzymać sportowe zainteresowania na wsi. Jak tłumaczą eksperci: "mała wieś to wciąż przestrzeń silnych więzi lokalnych, poczucia bliskości z sąsiadami, znajomymi – zwyczaj ruszania się jako
najbardziej naturalnej aktywności czasu wolnego wciąż jest bardzo żywy."

Według ekspertów UW, sport jako sposób odreagowania stresów przez gimnazjalistów przegrywa z używkami. Młodzi nie maja problemu z dostępem do papierosów czy alkoholu, a zapewnienie dostępu do sportu wymaga zapewnienia im oferty i wsparcia instytucji, rodziców i nauczycieli. Badania wykazały,  że gimnazjaliści traktują aktywność fizyczną często jedynie jako spalacz tłuszczu, a nie jako przyjemność. Do takiego wąsko rozumianego sportu nie maja więc serca.

Eksperci odpowiadając na pytanie o przyczyny takiego stanu rzeczy, krytykują zachowania nauczycieli WF-u. Traktują oni młodych stereotypowo, zarzucając im lenistwo i życiowe zniechęcenie. Nauczyciele nazywają młode pokolenie ludźmi o okrągłych plecach i szybkich kciukach. „Okrągłe plecy” odnoszą się do niesportowego stylu życia, a „szybkie kciuki” nawiązują to umiejętności szybkiego obsługiwania telefonu komórkowego.
Dużym problemem jest to, że nauczycielom się... nie chce. Nie organizują zajęć kreatywnie, dają piłkę i znikają, mają tylko wymagania. Im się nie chce, to nam też się nie chce – mówią młodzi. Lekcje są przymusowe, często monotonne, rodzaj wysiłku nie zależy od decyzji uczniów. Dodatkowo lekcje WF w gimnazjach wymuszają porównywanie uczniów – narażają ich więc na publiczne oceny, co rodzi stres. Najchętniej uczniowie uprawialiby na lekcjach WF nietypowe sporty np. wspinaczkę lub wprowadzili elementy fitness, aerobiku, pilates, jogi, zumby czy siłowni.

Co charakterystyczne i łatwe do przewidzenia, kluczowy wpływ na aktywność fizyczną dzieci ma aktywność fizyczna rodziców. Im bardziej aktywny jest rodzic, tym zazwyczaj bardziej aktywne jest dziecko. Badacze podkreślają jeszcze jedną istotną kwestię: aktywny fizycznie rodzic to najczęściej ojciec. Matki są z reguły „asportowe”: nie uprawiają żadnej aktywności fizycznej, ponieważ „nie mają czasu”.
ZOBACZ TAKŻE:
Skomentuj