Twórcy filmu "Miasto 44"wciąż walczą. Ocalili pamięć po Powstańcach, teraz chcą ratować życie choremu 3-latkowi

Twórcy filmu "Miasto 44"wciąż walczą. Ocalili pamięć po Powstańcach, teraz chcą ratować życie choremu 3-latkowi
Twórcy filmu "Miasto 44"wciąż walczą. Ocalili pamięć po Powstańcach, teraz chcą ratować życie choremu 3-latkowi Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta
1,5 miliona ludzi obejrzało już film "Miasto 44". To dużo, ale może oznaczać znacznie więcej, niż tylko liczbę widzów. Twórcy filmu, między innymi reżyser Jan Komasa oraz aktor Józef Pawłowski, chcą przenieść kinową energię do realnego świata. To w nim 3-letni Krystian Polkowski każdego dnia walczy w swoim małym powstaniu, jakim jest dla niego choroba nowotworowa. – Chłopiec z medycznego punktu widzenia powinien już wielokrotnie umrzeć – mówi Pawłowski.

Wszystko zaczęło się 2 października. Jan Komasa i Józef Pawłowski mieli jechać na "jakieś" spotkanie z rodzicami "jakiegoś" chłopca. Zaangażowani w promocję filmu sami do końca nie wiedzieli, jak ważna chwila przed nimi. – To, co zobaczyłem i usłyszałem sprawiło, że sprawy dnia codziennego odeszły jeszcze w trakcie spotkania na dziesiąty plan – wspomina Józef Pawłowski, grający Stefana, jedną z głównych ról w filmie o Powstaniu Warszawskim.



Okazało się, że chłopcem, z którym mieli się spotkać był właśnie 3-letni Krystian Polkowski. – Chłopiec z medycznego punktu widzenia powinien już wielokrotnie umrzeć, jednak ma w sobie jakiś cud istnienia. Wewnętrzną sprzeczność. Jego ciało jest atakowane przez nowotwór, jednak jego serce rwie się do życia. Ta moc jest zaraźliwa. Ten mały wojownik to skarb i jak tylko na niego spojrzałem, wiedziałem, że nie możemy pozwolić mu zgasnąć – mówi naTemat Józef Pawłowski.
30 proc. szans na życie
– Kiedy spotkałem Krystiana, zobaczyłem coś przejmującego w jego oczach – mówi z kolei Jan Komasa, który do tej pory nie angażował się w akcje charytatywne. Tym razem jednak nie był w stanie przejść obojętnie wobec choroby chłopca. – Cierpienie dzieci jest poza naszą skalą wyobrażeń, czymś co nas przerasta, więc z bezsilności wolimy o tym nie myśleć – mówi reżyser "Miasto 44".

Chłopiec choruje na nowotwór złośliwy - Neuroblastomę IV stopnia. Jest on zlokalizowany w całej jamie brzusznej, klatce piersiowej z przerzutami do twarzoczaszki. Rozmiary guza były bardzo duże, nastąpiło przesunięcie jelit na jedną stronę jamy brzusznej oraz doszło do ucisku obu nerek, które przestały prawidłowo pracować. Lekarze dają mu 30 proc. szans na wyzdrowienie. Jednak dziś dla jego rodziców te 30 proc. oznacza wszystko.

Niestety, leczenie tego typu choroby nie jest refundowane w Polsce. Szanse daje wyjazd do Włoch, ale to wymaga dużych nakładów finansowych, wahających się między i 40 a 145 tys. euro. Rodziców chłopca nie stać na taki wydatek. – Krystianek jest najcenniejszym skarbem w naszym życiu. Pragniemy z całych sił uratować życie naszemu dziecku – mówią pełni nadziei.

Ich nie słyszycie. Usłyszcie nas
W zbiórkę pieniędzy na leczenie Krystiana zaangażowała się ekipa "Miasta 44" i przyjaciele. – Ten film pozwolił nam zrozumieć - na pewno nie w pełni, ale lepiej - wartość życia – mówi Józef Pawłowski. Jan Komasa dodaje, że robienie filmów jest dla niego wypełnianiem jakiegoś większego planu. W tym wypadku, ratowania życia Krystiana. Ekipa filmowa, niczym bohaterowie filmu nie zamierzają czekać na innych. Biorą sprawy we własne ręce.
Jan Komasa
Reżyser

Państwo to my. Wiele rzeczy na całym świecie wychodzi od mieszkańców, zwykłych ludzi, to oni są orędownikami zmian, czasem nawet całych systemów. Czekanie na jakiekolwiek inicjatywy z góry zawsze skazuje ludzi na łaskę i niełaskę, brak kontroli nad własnym życiem. Poprawiajmy świat wokół, nie czekajmy aż ktoś łaskawie zrobi to za nas.

Filmowcy mają nadzieję, że ich głos zostanie usłyszany. Bo jak twierdzą, ten dziecięcy okazuje się niewystarczający. –Jak to Janek zwykł mówić, nie ma wśród nich aktorów, reżyserów, celebrytów – zauważa Pawłowski. – „Nikt” się nimi nie interesuje. Łatwo zepchnąć te dzieci na margines lub w ogóle wypchnąć poza granice. Marzy nam się sytuacja, w której pomoc Krystianowi to taka pierwsza kropla, po której będzie wielki deszcz, albo najlepiej prawdziwa burza. Przestaniemy udawać, że tego problemu nie ma i przestaniemy czekać, aż ktoś inny pomoże – mówi odtwórca roli Stefana.
Aktorzy liczą, że widzowie zaangażują się w pomoc Krystianowi równie chętnie, co oni sami. A jak mówi Józef Pawłowski, zazwyczaj wyglądało to tak: – Dzwonię sam lub za pośrednictwem znajomych do osób związanych ze światem filmu, spotykam się, a oni po usłyszeniu historii chłopca zadawali tylko krótkie pytanie: „no to robimy to?”. Wszyscy oferowali pomoc. To było niebywale motywujące – słyszę od aktora.

Na zorganizowanie akcji było niewiele czasu, ale udało się w nią zaangażować kilkadziesiąt osób. – Działamy głównie w ekipie "Miasta 44", ale nie tylko. Będzie można to zaobserwować już od środy na specjalnie nagranych z tej okazji filmach – mówi Józef Pawłowski. I dodaje, że nawet przy ogromnych chęciach, mają ograniczone możliwości komunikacyjne. Na szczęście istnieje Facebook. – Social media to olbrzymia siła i z tej siły chcemy korzystać. Na facebookowym fanpage'u Miasto44 będziemy organizowali już od czwartku bardzo dużą aukcję, która potrwa do 31 października. Olbrzymie grono naszych przyjaciół przeznaczyło na ten cel niesamowite skarby – zapewnia z tajemniczym uśmiechem aktor.
Dodatkowo od środy do piątku codziennie będą pojawiały się filmiki z ekipą Miasta44 i przyjaciółmi, w których będą opowiadać o dzielnym Krystianie i o tym, jak można mu pomóc. – Ogromnie liczymy na ludzi dobrej woli, że i oni pomogą w promocji tej akcji. Bo warto. Walczymy w końcu o życie! – dodaje Pawłowski.

A co z innymi?
Dzieci wymagających specjalistycznego, a więc i drogiego leczenia jest w Polsce wiele. Ale jak mówią filmowcy, pomoc dla Krystiana jest jedynie początkiem. Jeśli bowiem udałoby się zebrać więcej pieniędzy, rodzice przekażą je na leczenie innego malucha. – Trzeba od kogoś zacząć, to się właśnie dzieje – mówi Jan Komasa. A Józef Pawłowski dodaje:

– Czyńmy świat piękniejszym przez pomoc drugiemu. Widząc heroiczną walkę 3-letniego chłopca wiem, że ten świat możemy być piękny i dobry lub brzydki i zły. To my – ludzie - o tym decydujemy. Nikt inny. Więc czyńmy dobro, kochajmy, pomagajmy i ratujmy innych, bo możemy. Nie ma żadnej dobrej wymówki – mówi aktor w rozmowie z naTemat.

Chcesz pomóc?

Licytacje trwają od 23 do 31 października 2014 roku. Finał punktualnie o 24.00. Akcję na bieżąco można śledzić na fanpagu „Miasto44” Czytaj więcej

Facebook: Pomóż Krystianowi
Trwa ładowanie komentarzy...