Biznesmeni, naukowcy i politycy rozwijają skrzydła Polaków. Obywatelski kongres narodowego coachingu

Na IX Kongresie Obywatelskim w Warszawie zastanawiano się, jak wykorzystać potencjał Polaków.
Na IX Kongresie Obywatelskim w Warszawie zastanawiano się, jak wykorzystać potencjał Polaków. Fot. Kamil Sikora / naTemat
Ogromny potencjał innowacyjności drzemiący w Polakach nie może zostać uwolniony. Zdiagnozowaniem przeszkód i przekazaniem rozwiązań zajęli się uczestnicy IX Kongresu Obywatelskiego, który odbył się w Politechnice Warszawskiej. Duży nacisk położono na edukację, a Joanna Kluzik-Rostkowska była jednym z najbardziej obleganych panelistów.

- Musimy się uczyć od siebie nawzajem, nie czekać, aż ktoś nas nauczy - stwierdził dr Jan Szomburg, twórca Kongresu Obywatelskiego, otwierając jego IX edycję. - Potrzebni są nam narodowi liderzy. To narodowa tradycja, jeszcze od zaborów, myśmy się wtedy wyciągali za włosy przez społeczników, teraz potrzeba nam nowego typu społeczników - dodał.

Były premier i były szef Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek nawoływał do wymyślenia polskiego lotu na Księżyc. - Ta abstrakcyjna idea dała Amerykanom przewagę na dziesięciolecia, ona trwa do dziś. Może nam, Polakom, też potrzeba takiego Księżyca? - zastanawiał się polityk PO. Janusz Piechociński, wicepremier i lider PSL, zapewniał, że przed Polską jest ogromny potencjał.

Dużą rolę w zmianach może odbywać biznes. - Potrzebne są nam odwaga, koncentracja i konsekwencja - mówił Marcin Beme, twórca Audioteki.pl. Nawoływał też do optymizmu. Podobnie jak Monika Kuszyńska, piosenkarka i działaczka społeczna.

- Kiedy czytam i słyszę o Polakach, że jesteśmy narodem pesymistów, to coś się we mnie buntuje - mówiła podczas sesji otwierającej Kongres. - Wydaje mi się, że taka nie jestem. Kiedy w moim życiu się pozmieniało, spotkałam ludzi, którzy również nie pasują do takiego opisu Polaka - dodała. Wezwała też, by samemu pracować nad swoim charakterem, porównała to do pracy na siłowni.
Zwracano też uwagę na potrzebę budowania pozytywnego wizerunku Polski i skłonienia obcokrajowców do odwiedzania naszego kraju. Joanna Bagniewska, zwyciężczyni III edycji konkursu FameLab, przekonywała, że jeśli już zdecydują się na przyjazd, będą zachwyceni.

- Miesiąc temu na moim ślubie w Gdyni byli ludzie z 18 krajów. Byli zdziwieni, że mamy lato, dobrą kawę, smaczne lody. Oni oglądają "Katyń", "Pianistę", "Idę". To wielkie filmy, ale stwarzają konkretne wrażenie, na którym może niekoniecznie nam zależy - mówiła Bagniewska.

Jako szansę Polski na sukces Marek Borzestowski, przedsiębiorca z branży start upów, wskazywał naszą skłonność do kontestowania rzeczywistości, co jest podstawą do wprowadzania zmian. - Widziałem wielu, którzy rozwijali skrzydła i spadali. Chciałbym powiedzieć czego nie robić, żeby spaść - zaznaczył twórca Wirtualnej Polski.

Już podczas sesji otwierającej dało się zauważyć, jak ważnym wątkiem będzie edukacja. - Zaliczyłam kilka czterotysięczników i dlatego nie boję się wyzwań, a zmienianie rzeczywistości edukacyjnej w Polsce nie jest łatwe - powiedziała Beata Szulc, dyrektor Szkoły Montessori. - Dzieci potrzebują nas, nie chcą, by tworzyć je na swoje podobieństwo, wtłaczać w model, który wymyślił ktoś w ministerstwie - dodała.

Jednym ze sposobów poszerzania horyzontów jest film. Artur Liebhart opowiadał o stworzonym przez Planet+ programie nauczania wiedzy o społeczeństwie przez filmy. - W edukacji często mamy do czynienia z zamykaniem mózgów, a nie otwieraniem - dodawała prof. Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.
Ale najgłębsza debata o szkolnictwie odbyła się na jednym z paneli tematycznych, w którym udział wzięła minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska. Dlatego sporo pracy miał Luk Palmen, z pochodzenia Belg, prezes InnoCo. Ale obok prowadzenia dyskusji nie stronił od przedstawiania swoich opinii. - Coaching nie jest paternalistyczny, to nie uczenie kogoś, to przekazywanie wiedzy, emocji, które pozwalają uwierzyć w siebie - powiedział.

- Nie myślmy o szkoleniowcach, których wyszkolimy, a później oni nas będą uczyć. Po protu uczmy się od siebie nawzajem - wzywał dr Jan Szomburg. - W narodowym coachingu nie chodzi o wiedzę, ona się dewaluuje, mamy jej za dużo, nam potrzeba umiejętności - dodał.

Przedstawiciele biznesu, zarówno tego małego, jak i ogromnego, wskazywali, że osobom starającym się o pracę brakuje kilku kluczowych cech. - Umiejętność kończenia podjętych zadań, pracowitość i odpowiedzialność - wyliczał Marcin Beme z Audioteki. Wojciech Wróblewski, dyrektor zarządzający ds. korporacyjnych w PZU dodawał: - System korporacyjny wymusza kooperatywność, z punktu widzenia biznesu to niezwykle ważne.

Jednak są też kwestie, w których górujemy nad innymi. - Mamy bardzo dużą zdolność do odnalezienia się w nowych sytuacjach - wskazywał Wojciech Popławski, wiceprezes Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych. - Ale musimy posiąść umiejętność sprzedawania idei. W szkołach nie uczymy retoryki, sztuki debaty, a wielu inżynierów nie jest w stanie skomercjalizować swoich produktów, bo nie potrafią argumentować, bronić swoich pomysłów - wskazywał.
- O edukacji  wciąż możemy powiedzieć więcej krytycznych uwag niż pozytywnych - oceniał Wojciech Wróblewski. - System nie dostrzega zmian, jest skoncentrowany na przyswajaniu wiedzy, a nie jej segregowaniu. Polska szkoła nie dostrzegła internetu, to, co można znaleźć w 2 minuty w sieci, młodzi muszą nadal wkuwać na pamięć - krytykował.

Słabe strony obecnego systemu zauważała też Joanna Kluzik-Rostkowska. - Szkoła przygotowała nas do rywalizacji, nie do współpracy - przyznała. - Nie uczy też ponoszenia porażek, a to integralna część biznesu - dodawała minister edukacji. Nie brakowało też pytań i opinii z sali, wypełnionej w dużej części nauczycielami, dyrektorami szkół, bibliotekarzami i przedstawicielami organizacji pozarządowych związanych z sektorem edukacji.

Ale nie tylko szkoła ma wpływ na mentalność Polaków czy klucz do sukcesu (lub porażki). - Z punktu widzenia psychologii te kompetencje, których nam potrzeba, to przejawy normalnej, zdrowo funkcjonującej osobowości - wyjaśniał dr Tomasz Czub z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Jako trzy podstawowe wymienił: więzi (relacje oparte na zaufaniu), autonomię (możliwość działania w oparciu o własną decyzję) i potrzebę skuteczności (sprawdzanie i wykazywanie własnych możliwości).

Dalszą część dyskusji właściwie w całości zdominowały kwestie oświaty. Silnym trendem było porównywanie szkół do firm. - Zwiększenie kontroli, sprawozdawczości, ewaluacji poprzedzało upadki firm, na przykład w General Motors - wskazywała Maria Rogaczewska z Centrum Wyzwań Społecznych UW. - Proponuję wiec, by MEN rozpisał wśród nauczycieli konkurs, jak odbiurokratyzować szkoły - postulowała.

Ale głos zabierali też nauczyciele, którzy pokazywali, że można coś zmienić, jak Magdalena Tyszer, polonistka z Gdańska, która realizuje program coachingu nauczycieli. - Nasz system edukacji został stworzony dla XIX-wiecznego społeczeństwa - tłumaczyła. - Kiedy skończyłam studia, nie byłam przygotowana do pracy z młodym człowiekiem. Uświadomiłam to sobie dopiero po kilku latach. Bo nauczyciele mają kompetencje twarde, ale nie interpersonalne - tłumaczyła. Dlatego jej zdaniem kluczem do zmiany systemu edukacji jest lepsze przygotowanie nauczycieli.

A z tym może być problem. - Placówki doskonalenia nauczycieli są mocno skostniałe - oceniała Zofia Lisiecka, prezes Fundacji Edukacyjnej ODiTK. - Ale nie można przyjść i powiedzieć: mam rozwiązanie, musisz zrobić tak i tak. Trzeba wypracować rozwiązania z tymi ludźmi, z szacunkiem dla nich, z gotowością na fakt, że to co wypracujemy będzie inne niż nasza pierwotna wersja. Z reguły lepsze - tłumaczyła.

Wskazywała też na potrzebę włączenia do dyskusji o szkołach gmin, które przecież za nie płacą. Na potrzebę zauważenia jeszcze jednego poziomu zwracał uwagę Jacek Królikowski, wiceprezes Fundacji Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego. - Rządy są narodowe, a wyzwania globalne. Urealnijmy więc nasze oczekiwania do ministerstw - bronił Joanny Kluzik-Rostkowskiej.

Z tymi wszystkimi pomysłami musiała się skonfrontować Joanna Kluzik-Rostkowska. - Pracujemy i negocjujemy nad tym, co można wykreślić z biurokracji - ujawniła. - Bycie ministrem to przebijanie się przez kolejne ściany. Z jednej strony jest oczekiwanie, by dawać jak największą swobodę i jestem za tym, a z drugiej strony jest oburzenie, jak są tego konsekwencje - zauważała.

Po zamknięciu sesji tematycznej Kluzik-Rostkowską otoczyła spora grupa nauczycieli i społeczników, którzy chcieli zamienić z nią choć kilka słów i przekazać swój pomysł na poprawienie sytuacji polskich uczniów. Minister edukacji swoje wyjaśnienia kontynuowała jeszcze w Auli Głównej, już podczas sesji zamykającej Kongres. Obrazowo wytłumaczyła, jak wiele czynników musi brać pod uwagę
- Wszyscy się zgadzamy, że trzeba uczyć przedsiębiorczości. Ja też tak sądzę. Ale kto ma uczyć? Nauczyciele, czy prywatni przedsiębiorcy. No to odpowiadamy, że prywatni. Ale czy znajdzie się ich aż tyle? Ale czy mają prowadzić lekcje w normalnych godzinach czy po lekcjach? Ale raz w tygodniu czy raz na miesiąc? Czego uczyć? Czy potrzebny jest podręcznik? Czy zmienić podstawę programową? I tak dalej, i tak dalej. Trzeba szukać wszystkich pułapek. Coś, co wygląda fajnie jako projekt, często przynosi wiele problemów po drodze i nie da się tego zrobić w rok, tylko trzeba rozłożyć na lata - tłumaczyła.

Jest jednak nadzieja. - Mamy sporo liderów - stwierdził dr Szomburg. - Tak, to pozytywne, bo wiem, że nie będę musiała wszystkiego robić samemu - cieszyła się Kluzik-Rostkowska. Relacjonowała też dobre opinie Skandynawów o naszym systemie szkolnictwa.

Zupełnie inaczej niż większości uczestników Kongresu wyglądało wystąpienie prof. Piotra Glińskiego, socjologa PAN i szefa Rady Programowej PiS. Skupił się on na wyliczaniu tego, co jest złe - ocenił, że grozi nam ogromny kryzys i zapowiedział, że wymieni osiem warunków potrzebnych do jego uniknięcia. W rezultacie przytoczył wiele badań opisujących, jak zła jest sytuacja w kraju, ale nie przedstawił żadnych propozycji rozwiązań.

- Do rozwinięcia skrzydeł potrzebny jest optymizm. Z pana podejściem nie da się tego zrobić - stwierdziła Kluzik-Rostkowska. O tym, jak ważna w zmienianiu świata jest osobista pasja, opowiadał Łukasz Grass, mówiąc, jak jego zamiłowanie do triathlonu stało się podstawą biznesu.

- To przełomowy Kongres - stwierdził wiceszef Rady Programowej i prezes BZ WBK Mateusz Morawiecki, któremu tradycyjnie przypadło trudne zadanie wyłonienia konkluzji z prawie siedmiu godzin obrad Kongresu. - Dotychczas skupialiśmy się albo na kompetencjach miękkich albo na kompetencjach twardych. Teraz mówiliśmy o tym, jak je połączyć - zauważył. Wyraził też zadowolenie, że podczas Kongresu wiele organizacji i osób mających ten sam cel, czyli pomoc Polakom w rozwinięciu skrzydeł, mogła wymienić się pomysłami i doświadczeniami. I to chyba jest najważniejsze w Kongresie Obywatelskim.
Trwa ładowanie komentarzy...