Chciałbyś zamieszkać w samotni za miastem? Zapomnij. Urzędnicy chcą zapobiec "rozlewaniu się miast"

Chciałbyś zamieszkać w samotni za miastem? Zapomnij. Urzędnicy chcą zapobiec "rozlewaniu się" miast
Chciałbyś zamieszkać w samotni za miastem? Zapomnij. Urzędnicy chcą zapobiec "rozlewaniu się" miast Shutterstock.com
– To chyba jakiś żart – stwierdził ekspert branży budowlanej, na wieść o planach urzędników. Tymczasem wcale nie powinno być nam do śmiechu, bo urzędnicy Ministerstwa Rozwoju i Infrastruktury chcą zapobiec "rozlewaniu się miast". W praktyce może to oznaczać, że nie będzie można zbudować domu w miejscu, gdzie nie ma drogi, komunikacji publicznej czy przedszkola.

Ludzie dzielą się na dwie grupy. Tych, którzy chcą mieszkać w ścisłym centrum miast, aby mieć wszędzie blisko i nie tracić czasu na dojazdy, mieć łatwy dostęp do kultury itd. Są jednak i tacy, którzy już się tym wszystkim nacieszyli, dorobili i odchowali dzieci. Mają ochotę uciec od codziennego zgiełku, wyprowadzić się za miasto, z dala od cywilizacji. W tym, od głośnych nieraz przedszkoli.

Z przecieków, które wydostają się od pewnego czasu z Ministerstwa Rozwoju i Infrastruktury wynika, że już niedługo wybudowanie domu w "samotni" nie będzie możliwe. Podobne działania podjęto niegdyś w Madrycie, aby zapobiec "rozlewaniu się" miasta. – Przez kilkadziesiąt lat, Madryt był zamkniętym kręgiem, dookoła którego obowiązywały bardzo restrykcyjne zasady zabudowy. W tym czasie, ceny mieszkań w Madrycie odskoczyły od całej reszty Hiszpanii o 30 proc. – mówi Konrad Płochocki, dyrektor biura Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

Rozlewanie się miast
Jak informuje "Rzeczpospolita", urzędnicy chcą rozwiązać problem chaotycznego "rozlewania się miast", za czym kryje się np. powstawanie osiedli mieszkaniowym w szczerym polu, gdzie nie ma przecież dróg, szkół, przedszkola czy komunikacji miejskiej. Nowe domy będą mogły powstawać jedynie tam, gdzie będzie plan zagospodarowania przestrzennego.

Do tej pory było inaczej. Jeśli w danym miejscu nie było planów zagospodarowania przestrzennego, gmina wydawała warunki zabudowy. Teraz ma ich nie być.

W odpowiedzi na nasze pytania i wątpliwości, otrzymaliśmy z ministerstwa maila, zktórego dowiadujemy się, że "założenia nowelizacji ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym są na etapie uzgodnień wewnątrzresortowych i ich treść podlega jeszcze zmianom".

Włos się jeży na głowie
Konrad Płochocki zauważa, że ujawnione informacje to jedynie kierunki, w których ministerstwo zamierza pracować przy sporządzaniu założeń do ustawy. – Usłyszeliśmy natomiast o kilku pomysłach, które mają być realizowane i rzeczywiście włos się od nich jeży – stwierdza Płochocki. Jak mówi, gdy usłyszał o pomyśle, dwa razy zapytał, czy te propozycje nie są żartem. W jego ocenie jednak, przecieki z ministerstwa są wiarygodne. Między innymi te, o planowanej likwidacji tzw. "wuzetek".
Konrad Płochocki
Polski Związek Firm Deweloperskich

Likwidacja warunków WZ (warunki zabudowy), bez zastąpienia ich czymkolwiek innym, jest wylaniem dziecka z kąpielą. Owszem, zgadzamy się z opinią, że następuje niekontrolowana urbanizacja terenów podmiejskich, czyli rozlewanie się miast. W pewnym sensie powinniśmy to jakoś ograniczyć. Ale większość jednorodzinnych domów powstaje na terenach podmiejskich. To nie nie są bloki. 70 tys inwestorów, którzy budują domy jednorodzinne, będą najbardziej poszkodowani decyzją, że nie będzie można budować nic na podstawie decyzji o warunkach zabudowy.

Kiedy możemy wybudować coś na naszym gruncie? Gdy na danym terenie funkcjonuje plan zagospodarowania przestrzennego, albo gdy występujemy do jednostki samorządu terytorialnego i prosimy o wydanie warunków zabudowy.

Warunki zabudowy:

Decyzja o warunkach zabudowy, nazywana „wuzetką” (wz), to dokument potrzebny do ustalenia warunków sposobu zagospodarowania terenu. Decyzja o warunkach zabudowy zastępuje plan zagospodarowania przestrzennego tam, gdzie taki plan nie został uchwalony lub przestał obowiązywać. Czytaj więcej

Młodzi w polu
Takie działania wpisują się między innymi w politykę Komisji Europejskiej, która w lipcu tego roku skierowała komunikat, w którym podkreśla, że rozlewanie się miast jest zagrożeniem cywilizacyjnym i wszystkie państwa podjąć działania, ku budowie. bardziej skondensowanych miast i stawiać na komunikację publiczną, pieszą i rowerową. Dlaczego? Bo urbanizacja niesie za sobą wysokie koszty ekologiczne.

Tymczasem nawet warunki rządowego programu "MDM - Mieszkanie Dla Młodych" zachęcają właśnie do tego, aby kupować mieszkania na obrzeżach. – Tam mieszkania się sprzedają, więc deweloperzy siłą rzeczy chcą tam budować. Choćby było to w tzw. polu – mówi Konrad Płochocki.
Trwa ładowanie komentarzy...