Melodia Euro 2012. Panie z Jarzębiny czy Oceana, co lepsze? [Waszym zdaniem]

Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta | YouTub.com
Być może z zazdrości o medialny szum wokół "Koko Euro spoko" organizatorzy Euro 2012 postanowili wczoraj ujawnić wreszcie klip do oficjalnego hymnu organizowanych w Polsce i na Ukrainie mistrzostw. Przypominając w ten sposób zaniepokojonym, że kontrowersyjna ludowa melodia nie jest reklamą całej imprezy, a jedynie dopingiem dla biało-czerwonych. Czy jednak utwór niemieckiej piosenkarki na pewno jest lepszy od przyśpiewki starszych pań z Kocudzy?

O obu piosenkach na Euro mówi się ostatnio tyle, że trudno byście ich nie znali. Na wszelki wypadek przypominamy jednak, że tak wygląda oficjalny teledysk promujący Euro 2012 zamówiony przez organizatorów tej imprezy z UEFA:


Euro na światowo
w wersji niemieckiej piosenkarki i jamajskiego reżysera

A w głosowaniu SMS-owym zwykli Polacy zdecydowali, że z tą melodią na ustach będziemy dopingować nasze orły:

Euro na ludowo
według pań z wioski Kocudza

Zadziwiające wręcz kontrowersje budzą oba utwory. Za i przeciw "Koko Euro spoko" powiedziano już chyba wszystko. Jedni chwalą za prostotę, inni ganią za grafomanię. Jedni mówią, że to promocja folkloru, drudzy twierdzą, iż to największy wstyd jakiego mogliśmy sobie narobić na Euro.

Pod adresem Oceany i UEFA padają natomiast zarzuty, że promocja imprezy organizowanej w Europie Wschodniej wypadła tak, jakby futbolowe mistrzostwa Starego Kontynentu za miesiąc odbywały się na słonecznej Jamajce (czyli ojczyźnie reżysera klipu). Niektórzy nie pozostawiają bez komentarza także tego, że oficjalną piosenkę na polsko-ukraińską imprezę śpiewa Niemka.

A jak Wy oceniacie muzyczną oprawę Euro 2012? Lepsza wersja światowa, czy jednak ludowa?
Trwa ładowanie komentarzy...