Unia energetyczna - sztandarowy projekt Tuska - coraz bardziej okrojony. Zachód nie chce płacić za Europę Wschodnią

Lansowany przez Donalda Tuska projekt unii energetycznej wygląda coraz skromniej.
Lansowany przez Donalda Tuska projekt unii energetycznej wygląda coraz skromniej. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Unia energetyczna była jednym z głównych pomysłów Donalda Tuska w kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego. Obecny szef Rady Europejskiej obiecywał, że w Brukseli nadal będzie promował ten projekt. Ale dzisiaj zostało z niego niewiele.

Unia energetyczna miała zapewnić Unii Europejskiej bezpieczeństwo dostaw surowców, między innymi przez mocniejszą pozycję negocjacyjną z Rosją. Według planu Donalda Tuska kraje wspólnoty miały razem kupować gaz, dzięki czemu jego ceny byłyby niższe, a i trudniej byłoby szantażować pojedyncze państwa groźbą odcięcia dostaw.

Jednak kraje Zachodu nie chcą narażać swoich interesów ekonomicznych w imię ochrony Wschodu. – Tam panuje przekonanie, że zakupy gazu powinny opierać się na kryterium biznesowym, a więc finansowym – mówił w Warszawie unijny komisarz ds. unii energetycznej, a przy tym wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, Marosz Szefczovic.

Dlatego unia energetyczna będzie dobrowolna, a nie obowiązkowa - wyjaśnia RMF FM. Dziennikarz ekonomiczny rozgłośni Krzysztof Berenda ocenia, że projekt Tuska jest w rozsypce. Wskazuje też, że osłabianie unii energetycznej bardziej wystawia nas na wpływ Rosji.

– Pozostaje spór co do tego, czy możliwe jest wspólne negocjowanie ceny – tak o rozwoju negocjacji w sprawie forsowanej przez Polskę unii energetycznej mówił jeszcze w maju premier Donald Tusk. – Na razie uzyskaliśmy taki stan - myślę, że w środę uzyskam potwierdzenie w Brukseli - że jest powszechna i pełna akceptacja dla czterech punktów – przekonywał w TVP INFO.

Źródło: RMF FM
Trwa ładowanie komentarzy...