14-latek doradcą biznesowym? Reszta zespołu to prezesi i miliarder z listy najbogatszych Polaków

Ten chłopak ma głowę do interesów. Udziela konsultacji z marketingu dziecięcego, jak dotrzeć do dziecięcych liderów opinii.
Ten chłopak ma głowę do interesów. Udziela konsultacji z marketingu dziecięcego, jak dotrzeć do dziecięcych liderów opinii. fot. Julita Gontarek
Mając 10-lat wymyślił swój pierwszy biznes. Jako 12-latek porwał publiczność biznesowej konferencji kompetentną prezentacją. Jeśli już jako 14-latek uczy biznesu innych, to co będzie jak dorośnie?

Sławomir Lachowski, lat 57, szefował trzem bankom, a jeden - internetowy mBank wymyślił i zorganizował od podstaw. 68-letni Zbigniew Niemczycki prowadzi biznes farmaceutyczny, produkuje telewizory, inwestuje w biurowce i inne nieruchomości. Od lat w czołówce list najbogatszych Polaków, szef Polskiej rady Biznesu. Wśród innych mentorów organizacji Business Link są jeszcze amerykański inwestor, dyrektor Allegro i prezes dużej giełdowej spółki informatycznej.



Ale jest również 14-letni Krystian Gontarek, który zasłynął tym, że już w wieku 10-lat wymyślił i przystąpił do realizacji swojego pierwszego biznesu. GameTeller to aplikacja (wciąż w budowie) do rekomendacji gier. Krystian pracuje także nad serwisem KidGifter. To coś w rodzaju internetowej listy prezentów, jaką można stworzyć z okazji urodzin i dzielić się nią ze swoimi znajomymi. Dzięki temu otrzymamy tylko trafione prezenty.

Gontarek oferuje swoje wsparcie w sprawach marketingu dziecięcego. „Dotarcie i wykorzystanie 'fejmów' - dziecięcych liderów opinii. Analiza produktów i usług z punktu widzenia dziecka”.
Rekiny, wilki i wilczek
Pojawienie się 14-latka w gronie starych wyjadaczy i młodych wilków polskiego biznesu to spore zaskoczenie. Tym bardziej, że ma on udzielać rad początkującym. Business Link to założona przez entuzjastów organizacja, która wspiera rozwój młodych firm. Między innymi udostępnia swoje biura w 10 miastach Polski, prowadzi szkolenia warsztaty. W pakiecie korzyści dla początkującego przedsiębiorcy jest też mentoring – wydawałoby się, że zgodnie z definicją współpraca z kimś bardziej doświadczonym. – Krystian nie prowadził jeszcze zajęć, jednak uważamy że jego doświadczenia i kompetencje za bardzo przydatne – mówi Olga Woźniak z Business Link.

Wielu złośliwców powie pewnie, że taki 14-letni „prezes” to pewnie fajna atrakcja i ozdoba konferencji. Co może powiedzieć o biznesie skoro zajmuje się nim cztery lata, a dwa jego pomysły jeszcze nie zmaterializowały się jako w pełni działające serwisy czy aplikacje.

Bo tata miał laptopa
Krystian Gontarek ma jednak wielu sympatyków dzięki swojemu prostemu, zdroworozsądkowemu, naiwnemu podejściu do biznesu. – Pomysł na GameTeller zrodził się kiedy stanąłem przed ścianą gier w dużym sklepie i nie mogłem zdecydować, którą z nich kupić. Pomyślałem, że byłoby fajnie, gdyby istniało narzędzie, które podpowiedziałoby mi, która z nich mogłaby mi się spodobać – powiedział w wywiadzie dla serwisu mamstartup.pl

Pytany, po co mu biznes w takim wieku, odparł: – Chcę zobaczyć jak to jest zarabiać na życie prowadząc biznes. Później chcę mieć wystarczająco dużo pieniędzy, żeby móc inwestować w więcej biznesów i wiedzieć, że to pieniądze, które sam zarobiłem. Myślę, że prowadzenie startupu będzie dla mnie dobrą lekcją na początku. Posiadanie własnego biznesu nauczy mnie więcej odpowiedzialności i podejmowania decyzji. Poza tym lubię wyzwania i mam nadzieję, że dzięki własnemu biznesowi będę mógł kupić sobie laptopa, tak jak mój tata.
Tata Krystiana GOntarka

Krystian uczy się dobrze, ale nie lubi opuszczać szkoły nie dlatego, że szkołę lubi, tylko dlatego, że potem musi przepisywać zeszyty i to strasznie go to denerwuje. Pilnujemy, żeby nie przesadzał i żeby często wychodził z kolegami na rolki, na deskę, żeby był po prostu normalnym chłopcem. Z drugiej strony tak naprawdę ten projekt to dla niego także zabawa. On inaczej do tego podchodzi niż dorośli. Czytaj więcej

Być może to naiwne, ale czasem takie proste prawdy są najlepszą terapią dla tych, którzy chwilowo zagubili sens pracy użerając się z urzędnikami, ZUS-em, Urzędem Skarbowym. Z pewnością znajdą się też chętni na konsultacje z małym prezesem. Z podobnych rekomendacji korzystał na przykład znany inwestor Sylwester Cacek, m.in prezes sieci restauracji Sfinks., udziałowiec klubu Widzew Łódź.

– Dostawałem propozycje dofinansowania różnych przedsięwzięć . Często takich, gdzie potencjalnymi klientami byli młodzi ludzie. Kiedy czułem, że tego nie rozumiem konsultuję projekty i pytam o zdanie swoje dzieci – zwierzał się kiedyś Cacek. Dodał przy tym, że już nie raz dał się namówić w zainwestowanie w projekt, który jego dzieci (obecnie to już 20-latkowie) określiły: „Tato to nie zadziała. Od razu widać, że to serwis dla dzieci, ale stworzony przez starych dziadów”.
Dżem-boy i małoletni milionerzy
A kto może wyrosnąć z Krystiana Gontarka? Świat zna już małoletnich milionerów, którzy do olbrzymich pieniędzy doszli dzięki pomysłom z dzieciństwa. Cameron Johnson kupił za 100 dolarów 30 lalek swojej siostry, a następnie sprzedał na eBay za wielokrotność tej kwoty. Zachęcony, zamówił te samem lalki bezpośrednio u producenta i zaczął sprzedawać przez internet zarabiając 50 tys. dolarów rocznie. Tych pieniędzy użył do założenia firmy zarabiającej na reklamach w internecie. W wieku 15 lat został milionerem.

Hart Main jako 13- latek wpadł na pomysł stworzenia męskich świec zapachowych. Denerwowały go perfumowane świeczki zapalane przez siostrę. Chłopiec opracował więc nowe, męskie zapachy: świeżo koszonej trawy, ogniska, bekonu, trocin i starych rur z szopy dziadka. Od 2011 roku to hit rynkowy sprzedawany się w całym USA.

Podczas kryzysu finansowego w USA Willow Tufano 14-letnia córka profesjonalnej agentki nieruchomości z Florydy wpadła na pomysł zakupu najbardziej przecenionych domów. Zainwestowała kieszonkowe i dolary pożyczone od mamy, aby wpłacić zadatek na kupno domu o wartości 100 tys. licytowanego za 12 tys. dol. Wynajęła go za 700 dolarów miesięcznie, a po dwóch latach nie tylko spłaciła całość zobowiązań. Ceny nieruchomości poszły w górę, więc sprzedając dom, Willow zarobiła wielokrotność zainwestowanej kwoty. W 2012 roku kupiła drugi dom, planuje kolejne inwestycje, chce zostać wspólnikiem matki.

Brytyjczyk Fraser Doherty chciał produkować smaczne dżemy na podstawie receptur swojej babci. Były tak dobre, że otrzymywał więcej zamówień, niż był w stanie sam zrobić. Rzucił szkołę i za zarobione już pieniądze wynajmował zakład produkcyjny z 200 pracownikami na kilka dni każdego miesiąca. W 2007 roku sprzedawał produkty w 187 sklepach, osiągając 750 tys. dolarów rocznego obrotu. Nazywany jest Jamboy – wykładów na konferencjach biznesowych.
Trwa ładowanie komentarzy...