Pilot w ogóle nie powinien opuszczać kokpitu? Załoga ma obowiązek wzajemnej kontroli, a nawet przejęcia sterów

Pilot w ogóle nie powinien opuszczać kokpitu. Załoga ma obowiązek wzajemnej kontroli, a nawet przejęcia sterów
Pilot w ogóle nie powinien opuszczać kokpitu. Załoga ma obowiązek wzajemnej kontroli, a nawet przejęcia sterów Sorbis / Shutterstock.com
Kapitan Airbusa A320, który rozbił się w Alpach wyszedł z kokpitu za potrzebą, a po powrocie zastał zamknięte drzwi. Drugi pilot feralnego lotu najprawdopodobniej świadomie rozbił samolot o skały. Czy można było temu zapobiec? – Pilot nie powinien opuszczać stanowiska w trakcie lotu. Ma siedzieć, pilnować swoich zadań i monitorować tego drugiego – mówi szkoleniowiec Dr Janusz Ślusarski ze "Szkoły Orląt" w Dęblinie.

Dr Ślusarski szkoli przyszłych pilotów z zakresu tzw. czynnika ludzkiego, w tym relacji między członkami załogi. Jak mówi, odkąd jesteśmy w NATO, zajęcia te zaczęły mieć istotne znaczenie, wcześniej zaś były traktowane nieco po macoszemu. – Dziś to oczko w głowie – usłyszałem dzwoniąc do "Szkoły Orląt".

Drzwi muszą być zamknięte?
Dziś wszyscy rozumieją, jak ważne jest to, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami kokpitu w czasie lotu. Dlatego liczba godzin poświęcanych temu problemowi w czasie szkolenia wzrosła o 150 proc. Niestety, że w znacznej mierze przyczyniły się do tego właśnie lotnicze katastrofy. Czynnik ludzki jest przyczyną 70-80 proc. wypadków lotniczych. Tym bardziej zastanawia dziś, dlaczego w dniu wypadku Airbusa linii Germanwings, jeden z pilotów opuścił kabinę, nie mogąc w konsekwencji zareagować na zachowanie drugiego, 28-letniego pilota.

Psycholog lotniczy Małgorzata Chelis, ekspert Państwowej Komisja Badania Wypadków Lotniczych, apeluje o wstrzymanie się w komentarzach odnośnie przyczyn katastrofy Airbusa linii Germanwings. Wyjaśnia też, że to załoga wewnątrz kokpitu decyduje, kto może wejść do środka i nawet wypadek sprzed kilku dni nic w tej sprawie nie zmieni. – Nie znam systemu, który pozwala na wejście do kokpitu z zewnątrz. Jeśli na pokładzie dzieje się coś dziwnego, to załoga może się zamknąć, aby nikt nie miał do niego dostępu – mówi ekspertka.


Tanie linie lotnicze Norwegian poinformowały, że w reakcji na katastrofę airbusa wprowadzony zostanie od piątku obowiązek stałego przebywania dwóch osób w kokpicie podczas lotu.

Pilot ma siedzieć w kabinie
Mimo partnerstwa będącego jedną z podstawowych zasad na pokładzie samolotu, każdy pilot musi wykazać się również asertywnością. Jak mówi dr Ślusarski, lotnictwo dąży do eliminowania hierarchiczności, która swego czasu doprowadziła do "kapitanozy", bo pierwszy pilot uważał, że drugi nie ma prawa go krytykować. – Dziś uczymy, że należy zwracać uwagę pierwszemu pilotowi i to w sposób oficjalny, wprost. To wszystko nagrywa się w czasie lotu i można to sprawdzić – mówi Ślusarski.
Dr Janusz Ślusarski
Wyższa Szkoła Sił Powietrznych

Przykładowo, jeżeli pilot drugi widzi, że pierwszy niebezpiecznie obniża wysokość, to jego zadaniem jest powiedzieć: panie kapitanie, zdaje się że przekroczyliśmy bezpieczną wysokość. Musi oficjalnie te rzeczy powiedzieć, bo inaczej też ponosi odpowiedzialność za brak asertywności.

Dowódca załogi ma obowiązek skontrolowania samopoczucia drugiego pilota, jeśli ma jakiekolwiek wątpliwości co do jego stanu. – To osoba która odpowiada za swój stan psychofizyczny, ale i całej załogi. Gdy widzi że coś nie gra, ma prawo powiedzieć, że ktoś nie nadaje się do wykonania zadania – mówi.

– Pilot to tylko człowiek i może mieć chociażby jakieś problemy żołądkowe. Musimy wziąć tu pod uwagę nawet te najdziwniejsze sytuacje. Pilot nigdy nie powinien być jednak w takim stanie, aby być zmuszonym do opuszczenia kabiny. Oni muszą o to po prostu zadbać – jeść i pić odpowiednie rzeczy. Pilot w trakcie lotu ma siedzieć, pilnować swoich zadań i monitorować tego drugiego – mówi szkoleniowiec ze "Szkoły Orląt w Dęblinie.

Chelis przekonuje natomiast, że opuszczenie kokpitu przez jednego z pilotów jest zupełnie normalne. – W przypadku lotów atlantyckich, zabronienie im tego byłoby niehumanitarne. To nie jest nic nadzwyczajnego – zauważa autorka i właścicielka serwisu Zawód Pilot. I dodaje, że piloci nie jedzą razem posiłków, a ich menu różnią się od siebie. – Jedzenie wpływa na naszą aktywność. Piloci planują posiłki w innym czasie, aby móc kontrolować zadania w kokpicie – mówi ekspertka.

Wzajemna kontrola
W szkoleniach zwraca się ogromną uwagę na zarządzanie załogą, dobór jej członków oraz współpracę między poszczególnymi osobami. Szczególnie podkreśla się dziś takie aspekty jak tzw. "clear cockpit", gdzie liczy się procedura, komenda, właściwie porozumiewanie się, bez niepotrzebnych rozmów i zachowań, które nie wynikają z procedur.

– W lotnictwie niezmiernie ważne są kompetencje współpracy i partnerstwo. Skoro jednak zawód pilota polega w 67 proc. na pracy umysłowej, bardzo wiele zależy od stanu wyjściowego, w jakim piloci przychodzą do pracy – mówi Dr Janusz Ślusarski.

Amerykanie od lat głowią się, czy piloci wsiadający razem za stery powinni się znać, czy raczej należałoby unikać takich zespołów w powietrzu, aby zapewnić większe bezpieczeństwo. Jak mówi Małgorzata Chelis, większość ludzi dłużej współpracujących ze sobą świetnie się znają, a w lotnictwie istotna jest czujność.
dr Janusz Ślusarski
Wyższa Szkoła Sił Powietrznych

W trakcie szkolenia pojawia się symulator dezorientacji przestrzennej. Jeśli pilot nauczy się swojego stanu, kiedy pojawi się u niego dezorientacja przestrzenna, jest bardziej skłonny oddać stery drugiemu, bo o tym mówi procedura.

Co ciekawe, jak zapewniają eksperci, załoga zawsze powinna traktować się tak, jakby leciała ze sobą pierwszy raz. Dzięki temu są bardziej czujni wobec tego, co się dookoła nich dzieje. – Gdy ktoś zbyt mocno polega na drugiej osobie, w momencie gdy ta będzie miała gorszy dzień, to może spowodować niebezpieczne konsekwencje – mówi psycholog lotniczy. – Loty prowadzone w tym samym składzie na dłuższą metę mogą więc przynosić niepożądane efekty.

Stąd też coraz częściej zdarza się, że piloci którzy wsiadają razem do samolotu widzą się pierwszy raz w życiu, szczególnie w dużych i rozwijających się liniach lotniczych.

Katastrofa, która zmieniła relacje w kabinie
Za przełomowy moment w kwestii relacji między pilotami uznaje się katastrofę samolotu Boeing 737 towarzystwa lotniczego Air Florida, która miała miejsce w styczniu 1982 roku. Wcześniej decyzje kapitana samolotu były niepodważalne a on sam stanowił autorytet dla pozostałych członków załogi.

Zanim doszło do katastrofy, drugi pilot Roger Alan Pettit kilkukrotnie zwracał Wheatonowi uwagę, że odczyty z mierników siły ciągu są najprawdopodobniej błędne i sugerował przerwanie startu oraz odlodzenie maszyny. Jednak kapitan Wheaton zignorował te uwagi, w konsekwencji doprowadzając do śmierci 78 osób.

Od tej pory, drugi pilot ma prawo podjąć działania na własną odpowiedzialność jeśli tylko uzna daną sytuację za niebezpieczną. Nawet wówczas, gdy naraża się w ten sposób kapitanowi.

Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl

Trwa ładowanie komentarzy...