NATEMAT POLECA Pojechaliśmy do Puszczy Białowieskiej. To nie kornik i minister Szyszko są największymi szkodnikami

Second-handy, ciucholandy, lumpeksy. Jak kupować, by trafić na prawdziwe perełki?

Nawet w takich second-handzie można znaleźć prawdziwe skarby.
Nawet w takich second-handzie można znaleźć prawdziwe skarby. fot. Steven Depolo / http://bit.ly/1CYmR2f / CC BY / http://bit.ly/1mhaR6e
Czasem kupowanie rzeczy w second-handzie to jak wygrywanie losów na loterii. Pod warunkiem, że wiesz co i jak oraz nie dasz się tak łatwo oszukać. Nie ma co się martwić - łatwo można dojść do wprawy. Wystarczy tylko, że znasz parę zasad, jakimi rządzi się vintage’owa dżungla.

Second-handy i tak zwane vintage shopy to miejsca specyficzne. Są wszędzie i zna je każdy, do niedawna wyszydzane - teraz znane z tego, że można tam znaleźć naprawdę wyjątkowe, oryginalne i dobre jakościowo rzeczy. Jedyną zasadą jest to, że nie mogą być one nowe, a powinny być używane, „z drugiej ręki”. Co już dokładnie się znajdzie w takim miejscu, zależy od właściciela. Są second-handy, w których kupić można jedynie ubrania oraz dodatki i te chyba należą do najpopularniejszych. Istnieje jednak wiele takich, gdzie da się znaleźć ogrom innych rzeczy. Są książki, jest porcelana, gry komputerowe, filmy, nieraz meble.



Stąd też takie punkty sprzedaży dzielą się na przeróżne rodzaje - chociażby sklepy z antykami, ciucholandy czy aukcje i portale internetowe (takie jak chociażby na początku Nasty Gal), a w języku angielskim wymienia się co najmniej kilkanaście określeń na różne second-handy. W Polsce rzadziej mamy second-handy, a częściej lumpeksy, ciucheksy, szmateksy i ciucholandy, a ostatnimi czasy nawet różnego rodzaju kupciuszki i tak dalej.

Pierwsze second-handy rodziły w zachodnioeuropejskich garażach i to dopiero w latach 60. Miały tam być początkowo ubrania sprzedawane biednym za grosze, jednak szybko miejsca takie stały się niesamowicie popularne także wśród bogatszych. Nad Wisłą istniały w czasach PRL-u tak zwane "komisy odzieżowe" - tu właśnie oddawano niepasujące ubrania od dalekich kuzynów z Ameryki i tu można było je kupić, jednak za dość spore pieniądze. Potem second-handy kojarzone były z zapachem starości, wielkimi halami i skrzyniami, z których trzeba wyławiać rzeczy.

Ostatnie lata to jednak totalna zmiana tego typu sklepów - świetne lokalizacje, znakomity wystrój, dobrej jakości i elegancko wystawione ubrania. Pani w second-handzie nie tylko wskaże, które ubrania są na wagę, a które wycenione, lecz także pogawędzi z tobą albo doradzi. Wszystko wygląda piękne i nikt już nie wstydzi się kupowania tam rzeczy, gdyż można znaleźć naprawdę niezłe perełki za grosze i łatwo wyróżnić się z sieciówkowego tłumu.
Przy kupowaniu w second-handach warto jednak pamiętać o paru zasadach.

Na znalezienie świetnych rzeczy potrzeba czasu.
Nie wchodź do second-handu i nie rzucaj się nie pierwsze lepsze ubranie. Obejrzyj wszystko, zastanów się, czego naprawdę szukasz. Badaj tę rzecz dokładnie - czy nie ma dziurek albo plam, czy na pewno jest na ciebie dobra, czy cena jest adekwatna do jakości. Ale też daj rzeczom drugą szansę. Widzisz dziwny T-shirt, ale nie jesteś do końca przekonana? Zapytaj sprzedawczynię, czy istnieje opcja przymiarki w domu i ewentualnego zwrotu (niektóre sklepy z używaną odzieżą pozwalają na to). Przymierz ubranie w domu z innymi rzeczami, które masz w szafie, dobierz dodatki i buty. Czasem coś, co wyglądało niepozornie, może stać się twoim nowym ulubionym ciuchem.

Zwracaj uwagę na materiały - bo nie ma co kupować kota w worku. Sweter kosztuje tylko czterdzieści złotych, zdobiony jest ślicznymi dżetami i ćwiekami, a do tego ma jeszcze metki (a więc nie był noszony i może pochodzić z końcówek kolekcji lub wystawy), a ty chcesz go koniecznie mieć? Sprawdź jego skład. Te wykonane z wełny, moheru, angory czy merynosów bardziej się opłaca kupić niż te z akrylu, które po jednym praniu mogą się rozciągnąć, a po paru - rozlecieć.

Nie daj się ponieść niskim cenom. To, że jest akurat wyprzedaż i możesz kupić ubrania po złotówce, nie znaczy wcale, że ich wszystkich potrzebujesz. Kupuj rozsądnie i z głową. Naprawdę musisz mieć kolejną prawie taką samą sukienkę? Albo bluzę? Rzeczywiście potrzebujesz trzech nowych płaszczy? I koszuli z lat 80.? Ale uważaj też na te za wysokie. Są second-handy - zwłaszcza te w dużych miastach - gdzie za używane ubrania ze starych kolekcji sieciówek musisz zapłacić tyle samo. Chyba jednak nie do końca się to opłaca.
Pierz! Każde "nowe" kupione ubranie powinnaś wyprać. Owszem - rzeczy powinny być sprzedawane czyste, ale skąd wiesz, kto mierzył te spodnie przed tobą? Wyobraź sobie najgorszy scenariusz i wrzuć ubrania do pralki z solidną ilością proszku.

Kwestią sporną jest to, czy powinno się kupować używane obuwie. Jedni są tego zwolennikami, inny przeciwnikami. Tak naprawdę wszystko zależy od twego nastawienia. Jeśli jednak się zdecydujesz na kupno, pamiętaj, aby buty takie dokładnie wyprać w wysokiej temperaturze w pralce albo zdezynfekować specjalnymi preparatami, a do tego wymienić wkładki. W bielizną oczywiście lepiej nie ryzykować.

Rozejrzyj się za innymi rzeczami. W niektórych second-handach można znaleźć porcelanę i obkupić się w kubki i talerze. W innych są też książki - bardzo często upchnięte gdzieś na regale z tyłu i wycenione po złotówce. Spośród angielskich romansideł i harlekinów można wyłowić naprawdę niezłe tytuły, takie jak biografie muzyków czy klasyki literatury. Czasem też, za bezcen, sprzedawane są płyty winylowe. Jeśli dobrze poszukasz, znajdziesz The Beatles i Elvisa. Za grosze.

Sklepy z używaną odzieżą to świetne opcje dla osób, które chcą trochę zaoszczędzić. W niektórych second-handach (zwłaszcza tych w małych miastach), można się całkowicie ubrać nawet za kilkadziesiąt złotych oraz zaoszczędzić kilkaset w miesiącu. Do tego to niezła kopalnia ciekawych ubrań dla osób, które lubią się wyróżniać. Kupujesz sukienkę na pracowniczą imprezę albo urodziny znajomej? Nie wybieraj się prosto do pierwszego lepszego sklepu, jeśli chcesz uniknąć dublowania kreacji, a spróbuj znaleźć coś dla siebie w second-handzie. Tam ubrania są w pojedynczych egzemplarzach.

Napisz do autorki: aleksandra.zawadzka@natemat.pl



Chcesz więcej stylu? Polub nas na facebooku!
  • ZOBACZ TAKŻE:
  • Moda
Trwa ładowanie komentarzy...