Strzał w głowę w 32. urodziny. Tak w Katyniu zginęła jedyna kobieta - córka polskiego bohatera

Janina Lewandowska - córka bohatera narodowego, jedyna kobieta zabita w Katyniu.
Janina Lewandowska - córka bohatera narodowego, jedyna kobieta zabita w Katyniu. IPN / Wikimedia Commons
Po sowieckim obozie jenieckim w Kozielsku chodziła w męskim mundurze lotnika, a mimo to i tak zwracała na siebie uwagę. W notatkach wydobytych z masowych mogił jest mowa o córce generała, która dzielnie znosi trudy życia w niewoli. To Janina Lewandowska - jedyna kobieta zamordowana w Katyniu. Dokładnie w swoje 32. urodziny....

Tradycje wojskowe miała we krwi - była córką zasłużonego dla polskiej niepodległości gen. Józefa Dowbora-Muśnickiego. Dowódcy, który w 1919 roku stanął na czele jednego z niewielu zwycięskich dla Polaków powstań zbrojnych - powstania wielkopolskiego. Miał dwie córki - Janinę i Agnieszkę. Obie przeżyły go o zaledwie trzy lata, kończąc życie w tragicznych okolicznościach w 1940 roku. Pierwszą zamordowali Sowieci w Katyniu, drugą Niemcy w podwarszawskich Palmirach.

Zanim jednak Józef Stalin wydał wyrok śmierci na Lewandowską i tysiące polskich oficerów, ta święciła wcale niemałe sukcesy w życiu prywatnym i zawodowym.
Młodość spędziła w rodzinnym domu w Wielkopolsce, choć urodziła się w 1908 roku w Charkowie jako poddana rosyjskiego cara. Będąc nastolatką kształciła się w Poznaniu, tam ukończyła prestiżową szkołę muzyczną i zdała egzamin dojrzałości. Marzyła o karierze śpiewaczki, dorabiała sobie śpiewając m.in. w kabaretach, ale ostatecznie porzuciła muzykę. W międzyczasie zatrudniła się na poczcie jako telegrafistka. Aż "zakochała się" w lotnictwie.

Szkoliła się jako pilot i spadochroniarz, uprawiała różne sporty, w tym narciarstwo i jazdę konną. Była członkinią Aeroklubu Poznańskiego, absolwentką poznańskiej Wyższej Szkoły Pilotażu. Przeszła do historii jako jedyna kobieta w Europie, która skoczyła na spadochronie z wysokości ponad 5 kilometrów. I to w wieku 22 lat.

Gdy wybuchła wojna, Lewandowska była już zamężną, ponad 30-letnią kobietą. Jej mąż - płk Mieczysław Lewandowski pracował jako instruktor pilotażu. Po raz ostatni widział żonę... 3 miesiące po ślubie.
Kiedy zaczął się dramat córki generała? We wrześniu 1939 roku brała jeszcze udział w kampanii polskiej, dołączając do 3. pułku lotniczego. Ale jej los szybko przypieczętowali Sowieci, którzy 17 września wkroczyli na Kresy Wschodnie. Prawdopodobnie pięć dni później, 22 września, Lewandowska dostała się do niewoli. Przebywała najpierw w Ostaszkowie, potem w Kozielsku. Relacje współtowarzyszy świadczą o tym, że nie załamała się.
Kpt. Wacław Mucho, więzień obozu w Kozielsku

Ubrana była w polski mundur lotniczy męski, lecz moim zdaniem był wypożyczony, gdyż nie był dopasowany do jej figury. Wzrost jej raczej wysoki, jak na kobietę, szatynka, włosy ucięte.

Jak się okazało, Armia Czerwona nie zamierzała respektować praw polskich jeńców. Tysiące żołnierzy Wojska Polskiego trafiło do obozów, gdzie musiało znieść trudy zbliżającej się zimy. Kiedy przyszła wreszcie wiosna, rozpoczęły się wywózki wojskowymi ciężarówkami w niewiadomym kierunku.

W jednym z takich transportów znalazła się Lewandowska. 20 kwietnia 1940 roku, nie wiedząc, gdzie się udaje, wyruszyła na miejsce zbrodni. Najprawdopodobniej po dwóch dniach już nie żyła. Zamordowano ją - w chwili śmierci była podporucznikiem - w tzw. Lesie Katyńskim, nad jedną z masowych mogił polskich oficerów. Chwilę później była już w dole śmierci.
Masowe groby zostały odkryte przez Niemców w 1943 roku. W czasie ekshumacji natrafiano na szczątki kobiety, ale w wykazie ofiar okupanci nigdy nie podali, że wśród ofiar była Lewandowska. Jej czaszkę odesłano natomiast do Wrocławia (Breslau) celem dalszych badań. Ostatecznej identyfikacji dokonano dopiero w 2005 roku. Córce generała wyprawiono uroczysty pochówek, składając jej czaszkę w rodzinnym grobie w Lusowie pod Poznaniem.
Donald Tusk o Janinie Lewandowskiej, 7 IV 2010

Kiedy wybuchła wojna wstąpiła do wojska. Miały się wówczas odbyć mistrzostwa szybowcowe w Warszawie. Bardzo chciała wygrać, ale wojna zniszczyła nie tylko to ludzkie marzenie. 22 kwietnia miała obchodzić urodziny. Strzelono jej w tył głowy właśnie tutaj, w Katyniu. Czytaj więcej

Janina Lewandowska, awansowana pośmiertnie na porucznika, była jedyną ofiarą Katynia wspomnianą z imienia i nazwiska przez premiera Donalda Tuska w czasie obchodów 70. rocznicy sowieckiej zbrodni. "Dziewczyna, która chciała normalnie żyć" – mówił Tusk przy pomniku katyńskim zlokalizowanym w miejscu kaźni tysięcy polskich oficerów.

Prawda o tej zbrodni miała nigdy nie wyjść na światło dzienne... Potrzebne było całe pół wieku kłamstw, żeby - w 1990 roku - władze Związku Sowieckiego w końcu przyznały się do zaplanowanej eksterminacji polskiej elity.

Napisz do autora: waldemar.kowalski@natemat.pl

Trwa ładowanie komentarzy...