Nowa wojna w Donbasie. W walkach o Marjinkę zginęło już kilkudziesięciu żołnierzy

W walkach o Marjinkę zginęło kilku ukraińskich żołnierzy. Kilkudziesięciu kolejnych zostało rannych.
W walkach o Marjinkę zginęło kilku ukraińskich żołnierzy. Kilkudziesięciu kolejnych zostało rannych. Fot. News-Front / YouTube.com
Wydaje się, że na naszych oczach rozsypało się porozumienie o zawieszeniu broni między Ukrainą a wspieranymi przez Rosję separatystami. Dwie ofiary śmiertelne i 30 rannych żołnierzy – to bilans strat, jakie w ostrzale miasta Marjinka w rejonie Donbasu poniosła armia ukraińska. Prorosyjscy separatyści atakowali miasto przez kilkanaście godzin. Walki ustały dopiero w środę późnym wieczorem.

Markijan Łubkiwski, doradca szefa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy informował, że w walkach zginęło również 10 bojowników prorosyjskich, kolejnych 80 miało zostać rannych. Z kolei agencja Associated Press podaje, że po stronie separatystów zginęło 15 osób, w tym cywile. Media informują też o tym, że na liście ofiar znajdują się m.in. żołnierze rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU.



Ofensywa w rejonie Marjinki rozpoczęła się w środę rano. Separatyści, oprócz przeszło tysiąca żołnierzy, wykorzystali w niej kilkanaście czołgów i samobieżne hubice 2S1. Szef milicji obwodu donieckiego informuje, że separatyści użyli do ostrzału także wyrzutni rakietowych Grad. By odeprzeć ten atak dowództwo wojsk ukraińskich zdecydowało się na wykorzystanie artylerii, która od kilku miesięcy – zgodnie z zapisami porozumień mińskich – znajdowała się na tyłach.

– O użyciu broni zakazanej przez porozumienia z Mińska Kijów powiadomił wszystkich partnerów międzynarodowych – informuje służba prasowa ukraińskiego sztabu generalnego na oficjalnej stronie na Facebooku.

Rebelianci utrzymują, że działania podjęte z ich strony mają jedynie charakter obronny, a winę za wybuch walk w Donbasie ponoszą prowokacyjnie działające siły zbrojne Ukrainy. Podobne stanowisko zaprezentował rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow mówiąc, że Moskwa jest głęboko zaniepokojona trwającym ostrzałem osiedli w Donbasie. – Nadal czekamy na bezwarunkowe wypełnienie mińskich umów – dodał.

O możliwości wznowienia walk w Donbasie informował niedawno sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg zwracając uwagę na fakt, że Rosjanie przerzucają na Ukrainę coraz to nowy sprzęt wojskowy.

Szef NATO po raz kolejny zaapelował do Władimira Putina o wycofanie wsparcia dla separatystów oraz poszanowanie zobowiązań, które rosyjski prezydent złożył zachodnim przywódcom w Mińsku przed trzema miesiącami. Sam Putin jednak konsekwentnie zaprzecza, jakoby rosyjskie wojska miały być obecne na Ukrainie, a Rosja w jakikolwiek sposób wspierała siły separatystyczne. 

Źródło: „Gazeta Wyborcza”
Trwa ładowanie komentarzy...