Posłanka Pomaska w centrum sporu. Szef "S": Nie głosuje się w Sejmie, gdy ma się dziecko. Prof. Środa: Bzdury, chamstwo

Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta
- Jeżeli się ma dziecko trzytygodniowe, to się jest na urlopie macierzyńskim, a nie przyjeżdża się do Sejmu, żeby głosować złą dla Polaków ustawę - tak o aktywnym macierzyństwie posłanki Agnieszki Pomaskiej z PO wypowiedział się dzisiaj w TOK FM szef "Solidarności" Piotr Duda. - W domach powinni siedzieć ci, którzy takie teorie rozsiewają, a nie chodzić do radia i opowiadać taki bzdury - odpowiada mu w rozmowie z naTemat posłanka Pomaska. - Najprościej można to skomentować jako brak dobrego wychowania, chamstwo - ocenia tymczasem Magdalena Środa.

Słowa wypowiedziane przez Piotra Dudę wywołały wielką falę oburzenia chyba nim jeszcze opuścił studio TOK FM . I to nie tylko wśród jego typowych przeciwników. Wiele osób nie było bowiem w stanie zrozumieć, jak to możliwe, że przewodniczący najbardziej wpływowego związku zawodowego w kraju prezentuje taki stereotypowy model funkcjonowania kobiet na rynku pracy. "Wypowiedź Dudy o Pomaskiej to szczyt żenady!" - komentowała na Twitterze np. popularna blogerka Kataryna, która jest przecież znana z popierania środowisk prawicowych, z którymi "S" jest kojarzona. "To trzeba nagłaśniać! Jestem bardzo zaskoczony. Przecież to krok jakieś 20 lat do tyłu" - oceniał Konrad Niklewicz, wiceminister rozwoju regionalnego. Zaszokowana taką opinią na temat jej macierzyństwa była również sama posłanka.



Szef Solidarności nie przeprasza pobitych i oplutych posłów

"To jest więcej, niż żałosne"

Agnieszka Pomaska
posłanka PO

W domach powinni siedzieć ci, którzy takie teorie rozsiewają, a nie chodzić do radia i opowiadać taki bzdury. W domach powinni siedzieć ci, którzy nie panują nad swoimi emocjami i nie panują nad swoimi związkowcami.

- To było pokazanie myślenia, jakie siedzi w głowie przewodniczącego Dudy. To znaczy, "my faceci rządzimy tym światem, a kobiety są od rodzenia dzieci i siedzenia w domu". - mówi w rozmowie z naTemat. - Pan przewodniczący Duda dużo mówi o polityce prorodzinnej, często się na nią powołuje. Myślę więc, że politykę prorodzinną powinniśmy zacząć od piętnowania tego typu wypowiedzi i sugerowania, że kobieta jest od siedzenia w domu i nie ma takich samych praw, jak mężczyzna, by pracować wtedy, kiedy uważa to za stosowane - dodaje Agnieszka Pomaska. I pięknym za nadobne odpowiada przewodniczącemu "Solidarności". - W domach powinni siedzieć ci, którzy takie teorie rozsiewają, a nie chodzić do radia i opowiadać taki bzdury. W domach powinni siedzieć ci, którzy nie panują nad swoimi emocjami i nie panują nad swoimi związkowcami - mówi.

Jeszcze bardziej krytyczna wobec stereotypowych poglądów Piotra Dudy jest była minister ds. równouprawnienia Magdalena Środa. - To jest więcej, niż żałosne. I trudno powiedzieć czy jest to przykład zwykłego grubiaństwa czy kompletnej ignorancji. To jest mowa oparta na przesądach i stereotypach, mowa nienawiści, wykluczająca: kobieta, która karmi powinna znać swoje miejsce... dawniej mówiło się: Żyd powinien siedzieć w synagodze, a cygan przy patelniach. - ocenia pytana, co czuła słuchając szefa "S" w radiu. Środa podkreśla jednak, że problem z prezentowaniem takich opinii przez lidera legendarnego związku zawodowego jest znacznie poważniejszy. - Przewodniczący związku, który reprezentuje klasę ludzi wykluczanych i dyskryminowanych przez wieki (bo robotnicy byli taką klasą) stosuje takie same metody wykluczenia i dyskryminacji wobec kobiet. Jeszcze niedawno mówiło się: "robole do fabryki! "Solidarność" - jak pamiętam - powstała, by walczyć o prawa, godność i równe traktowanie nie tylko "roboli" ale wszystkich obywateli, w tym kobiet. Bo kobieta - o czym nie wie jeszcze przewodniczący - to też obywatel - ocenia znana etyk.

Pan Duda i inni panowie "Solidarności"

Aleksandra Delecka
przewodnicząca SKK NSZZ „Solidarność”

Nie chcę komentować wystąpienia pana Dudy, bo ono powinno być dla nas kierunkiem, drogowskazem. Myślę jednak, że się trochę zagalopował.

Problem z dzisiejszą szowinistyczną wypowiedzią Piotra Dudy mają nawet w samym związku. - Nie chcę komentować wystąpienia pana Dudy, bo ono powinno być dla nas kierunkiem, drogowskazem. Myślę jednak, że się trochę zagalopował - mówi naTemat Aleksandra Delecka, przewodnicząca Sekcji Krajowej Kobiet NSZZ „Solidarność”. Jak zaznacza, ma jednak problem z zajęciem jednoznacznego stanowiska. - Bo ja jestem kobietą, a przewodniczący jest mężczyzną... - tłumaczy. Potwierdzając w pewnie sposób, że najpotężniejszym związkiem w Polsce twardą ręką rządzą mężczyźni i ostatecznie to ich zdanie się liczy. W końcu w Komisji Krajowej, której przewodniczy Piotr Duda w gronie 99 członków jest zaledwie 6 kobiet.

Na stojąco klaskał mu nawet prezes Kaczyński. Kim jest Piotr Duda, szef "Solidarności"?

Dlatego Aleksandra Delecka ma problem z otwartym krytykowaniem szefa. - Tu jest wiele aspektów, nie tylko jeden. Jednak pierwsze, co mi przychodzi do głowy, to że ja bym tego nie powiedziała. Na pewno sama byłabym jednak przy tak maleńkim dziecku w domu. Ja myślę więc, że przewodniczący częściowo ma jednak rację, bo takie maleńkie dziecko wymaga opieki matki albo ojca - podsumowuje liderka pracujących Polek.

Gdzie te matki?

Magdalena Środa
etyk, była minister ds. równouprawnienia

W każdym cywilizowanym państwie straciłby ją faktycznie, jednak w Polsce związek zawodowy już dawno przestał być związkiem broniącym obywatelskich praw, broni wyłącznie przywilejów różnych grup zawodowych, gdzie najważniejsza jest nie godność a siła. Męska i dość prymitywna

Płonne zdają się więc być nadzieje Agnieszki Pomaskiej. - Mam nadzieję, że tak nie jest, że to myślenie całego związku. Chociaż wśród związkowców pewnie jest wiele osób, który taki model życia i rodziny pochwala. Wbrew temu, co powiedział Piotr Duda, nie widziałam przed Sejmem zbyt wielu matek. A na pewno nie widziałam matek w moim wieku, osób które są od niedawna na rynku pracy - mówi o słowach przewodniczącego "S". Dodając, że w jej przypadku w ogóle nie można mówić o urlopie macierzyńskim, bo jako posłance taki jej nie przysługuje. - I pewnie dobrze, bo skoro jesteśmy wybierane, to powinnyśmy wywiązywać się z wszystkich obowiązków, choć z pewną taryfą ulgową na ten okres. Ale jeżeli przewodniczący "S" mówi, że ktoś odwraca kota ogonem, to chyba on. Jeżeli poseł chce wykonywać swoje obowiązki i udaje się do Sejmu, to nie powinno mu się utrudniać powrotu do domu - stwierdza posłanka.

"Na samoloty się pospóźniali". Rzecznik "S" tłumaczy w naTemat dlaczego posłowie nie spędzili nocy w Sejmie

O wiele mniej złudzeń co do "Solidarności" ma tymczasem Magdalena Środa. -Przewodniczący Duda stosuje jakąś niedemokratyczną segregację płciową, tym samym traci legitymizację do pełnienia swojej funkcji i w każdym cywilizowanym państwie straciłby ją faktycznie, jednak w Polsce związek zawodowy już dawno przestał być związkiem broniącym obywatelskich praw, broni wyłącznie przywilejów różnych grup zawodowych, gdzie najważniejsza jest nie godność a siła. Męska i dość prymitywna - podsumowuje.
Trwa ładowanie komentarzy...