Nago, po domu, nie wadząc nikomu?

Jeszcze niedawno szokowało nas podejście Goldie Hawn i jej męża do chodzenia po domu bez ubrania i zachęcania do tego dzieci. Helena Christensen często opowiadała o wspólnych pryszniach z rodzicami. David Beckham przestał paradować jak go Pan Bóg stworzył dopiero, kiedy urodziła mu się córka. Do niedawna badania wskazywały, że na sto polskich małżeństw tylko 43 ogląda nago swego partnera, 3 proc. synów widzi swego ojca rozebranego, a 5 proc. córek matkę bez ubrania. 92 procent Polaków twierdziło, że w ich domu nie wolno chodzić nawet częściowo rozebranym. Dziś jesteśmy bardziej otwarci. Potrafimy paradować po domu nago. Skąd ta zmiana?

Nagość w polskim domu - chleb powszedni, czy nowa tradycja?
Nagość w polskim domu - chleb powszedni, czy nowa tradycja? Fot. lisedmarquez *La Marqueza* / http://www.flickr.com/photos/lisedmarquez/4774168869/ CC-BY-2.0
W 2009 roku razem z koleżankami pojechałam na kilka dni do Kopenhagi. Wieczory były wtedy jeszcze długie, dlatego często siadałyśmy na parapecie i rozmawiając obserwowałyśmy ludzi na ulicy. W pewnym momencie do pokoju w jednym z mieszkań kamienicy na przeciwko wszedł nagi mężczyzna. Widziałyśmy go dokładnie, w całej okazałości, bo w pomieszczeniu było zapalone światło, a w oknie brakowało firanek. Mężczyzna podszedł do okna, pomachał nam ręką (i nie tylko) i nacisnął włącznik. Zrobiło się ciemno. Wtedy ta sytuacja była dla mnie szokująca. W moim domu nie promowano nagości. Dziś nie trzeba jeździć za granicę, żeby zobaczyć, co pod koszulką nosi sąsiad. Pochwała naturyzmu jest głoszona w polskich mieszkaniach pozbawionych zasłon.

Kiedyś wmawiano nam, że nagość to zachęta do seksu, że nagość podnieca. Wielu ludzi po prostu myli ją z seksualnością. Wśród przedstawicieli starszych pokoleń była naturalna u dzieci, ale niemoralna u dorosłych. Zamknięte drzwi do sypialni, przebieranie się w ręczniku, czy zamykanie łazienki były i wciąż są koniecznością. Ale nawet w rodzinach z takimi zasadami pojawiają się zwolennicy nagości. - Nas było w domu pięcioro i nigdy nie spotkałem rodziców w sytuacji dla nich czy dla mnie krępującej. Rodzice się wstydzili. Ja nie czuję skrępowania i tego samego uczę swoje dzieci. Nie mam z tym problemu, że moja 11-letnia córka wchodzi do łazienki, jak siedzę w wannie - mówi 36-letni Adam, właściciel kwiaciarni.

Półnaga Kate Moss działa charytatywnie

Pochwała nagości jest jednak czymś, co przede wszystkim wynosi się z domu. - Jeśli ciało dziecka jest przez rodziców akceptowane, będzie ono miało większą przyjemność z życia seksualnego w przyszłości - mówi Aleksandra Jodko, seksuolog SWPS.


Ale czy przy dzieciach wypada być nagim? - Nagość dziecka jest czymś bardzo naturalnym. Kiedy w domu pojawia się niemowlę, rozpoczyna się karmienie piersią, wspólne kąpiele. Ważne jest to, w jaki sposób rodzice przekazują swój stosunek do nagości. Kiedy rodzic mówi "ubierz się, nie pokazuj brzydkich rzeczy", albo "jesteś małym grubaskiem", dziecko może zacząć się wstydzić - mówi Jarek Żyliński, psycholog wychowawczy i bloger naTemat.

Nie ma jednak obaw, że dziecko traktujące nagość naturalnie wyskoczy bez ubrania na ulicę. - Dziecko tworzy nawyki w kontaktach z grupami społecznymi. Z czasem potrafi się nauczyć odmienności zasad w zależności od otoczenia. Szybko zaczyna widzieć różnicę, że w domu można chodzić nago, a w przedszkolu nie - dodaje Jarek Żyliński.

Przyzwyczajone do nagości może mieć jednak problemy z wyczuciem zagrożenia. - Jeśli rodzice chodzą w domu nago, nie nauczone tego dziecko może nie zauważyć niczego złego w tym, że rozbiera się przed nim inny dorosły - mówi Jarek Żyliński.

Co nas kręci, co nas podnieca? Seks z eks

Istotna jest też kwestia płci. - Córka zawsze będzie czuła się bardziej skrępowana przy ojcu, niż matce. Ojciec nie będzie się tak wstydził synów. To normalne - tłumaczy Aleksandra Jodko.

Aneta, 32-letnia mama dwóch dziewczynek, 2-latki i 9-latki, nie widzi nic złego w nagim ciele w drodze do łazienki, za to jej mąż Edward jest bardziej wstydliwy i woli się kąpać z córkami w majtkach.


Nasza wolność kończy się jednak tam, gdzie zaczyna wolność innych. Często domownicy mogą mieć dość nagości. Dotyczy to głównie dorastających dzieci. W brytyjskim dokumencie "Naked Parents" przedstawiono rodzinę naturystów: pracownika fabryki Lesa, jego żonę Sharon oraz dwóch nastoletnich synów. Małżeństwo zakłada ubrania tylko wtedy, gdy spodziewa się gości. Nago sprzątają, prasują, jedzą, rozmawiają z domownikami. - Nie ma nic złego w ludzkim ciele - mówił Les. - To kwestia osobistego wyboru, nie jesteśmy gwiazdami porno, tylko naturystami - tłumaczył. Przyznał jednak, że dzieci miały problem z ich nagością. - Zdarzało się, że koledzy wyśmiewali ich pytając, czy rodziców nie stać na ciuchy - wspominał.

- Moja córka jest jeszcze mała, więc przyjmuje to naturalnie. Ale dzieci w pewnym wieku zaczynają odkrywać swoje ciało i odrębność od reszty świata, pojawia się wstyd. Jeśli zacznie się wstydzić, to uszanujemy jej prywatność i przestaniemy chodzić na golasa po domu - przekonuje Marta, mama 4-letniej Toli.

Wierność jest sexy

Kiedy nadejdzie ten moment? - Rodzice bardzo często zadają pytanie, kiedy powinni przestać kąpać się z dziećmi. Nie ma konkretnej granicy. Każde dziecko indywidualnie ją wyznaczy - mówi Aleksandra Jodko, seksuolog SWPS.

Skąd w Polsce taki trend na nagość u dorosłych i dzieci akurat teraz? - Nagość jest postrzegana inaczej w różnych segmentach naszego społeczeństwa - mówi dr Jacek Wasilewski, kulturoznawca SWPS. - Kiedyś nagość męska była dopuszczana podczas pracy, kobieca podczas karmienia piersią, a dziecięca wtedy, gdy na wsi biegały nago po łące. Było to związane z purytanizmem propagowanym przez katolicyzm i protestantyzm. Teraz wykształciła się nowa klasa średnia. Nie mieszka już z rodzicami i dość późno ma dzieci. W ich życiu pojawia się więc luka, kiedy mieszkają na swoim i mogą praktykować nagość - tłumaczy.


I wymienia kilka trendów związanych z chodzeniem bez majtek.
Pierwszy to poczucie wygody i komfortu. Mamy ogrzewane mieszkanie, więc po co dusić się w ubraniach. - Chodzę po domu nago najczęściej wtedy, gdy jest mi gorąco i mam dobry humor - mówi 24-letni Marcin, który mieszka z kolegami w studenckim mieszkaniu. - Jeśli zdejmuję ubranie, czuję się wolny. Zwłaszcza w domu, kiedy nie mogę nikogo tym zgorszyć. W końcu wolnoć Tomku w swoim domku. Nie mam w tym żadnej podniety erotycznej.
Drugi to kult ciała i natury, wiążący się ze skrajnym odsłanianiem ciała.
Trzeci jest związany z poczuciem prywatności. Mieszkanie traktujemy jako nasz teren, w którym możemy zrobić wszystko. Swoboda łazienkowa rozlewa się na całą domową przestrzeń. - Nie jestem ekshibicjonistką. Firanek nie mam, bo po prostu mi się nie podobają - buntuje się Anka, 32-letnia właścicielka salonu kosmetycznego. - Raz jeden sąsiad zagroził mi, że wezwie policję. Ale szybko się zawstydził.

Nagość w Polsce nie ma jednak nic wspólnego z orgietkami, które w USA i na Zachodzie są czymś normalnym, zwłaszcza wśród studentów. Niewielu ludzi chwali się, że w mieszkaniu paradują bez majtek. Wciąż jesteśmy społeczeństwem wstydliwym. I niech tak pozostanie. A co jeśli przeszkadzają nam odsłonięte okna w mieszkaniu nagich sąsiadów? Nie ma na to rady. Wtedy musimy ruszyć swoje zasłony.
ZOBACZ TAKŻE:

PROMOWANE

  • Poznawanie ciekawych ludzi - praktyczne narzędzia cz.1

    Większość Polaków, starając się nawiązać ciekawe relacje stosuje różne, często nieefektywne strategie. Jedna z nich polega na podświadomym traktowaniu nieznajomych jako potencjalnych wrogów, a potem na przyczynianiu się własnym postępowaniem do tego, aby ta przepowiednia się spełniała. To często kończy się posiadaniem wąskiego kręgu przyjaciół i szarpaniną z resztą świata, co z kolei prowadzi do stresu, agresji i kiepskiej jakości życia. Jak rozejrzymy się wokoło siebie, to znajdziemy mnóstwo takich przypadków. czytaj więcej

  • Dwa widoki

    Homo malcontentus i Homo optymictus czytaj więcej

  • Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn

    Wsiadłam kilka dni temu do pociągu. - Przepraszam pana, czy mógłby pan pomóc mi włożyć walizkę na półkę? Walizeczka mała na jeden dzień, ale jednak, dla mnie i wysoko i stoi obok mężczyzna... - Nie. Mam chory kręgosłup. Ani przepraszam, ani pani wybaczy… Nic. Wcześniej włożył swoją wielką walizę bez wysiłku. Wstała obok siedząca pani i powiedziała:- Pomogę pani. Wzięła moją walizkę zanim zdążyłam zaprotestować i wrzuciła na górną półkę. czytaj więcej

  • Nie wrzucajcie mnie do jednego worka!

    Długo zbierałem się do tego wpisu. Wolałem jednak poczekać i sprawdzić, jak rozwinie się sytuacja. Od kilku dni obserwuję spektakl pod tytułem „strajk matek dzieci/osób niepełnosprawnych w Sejmie”, na którym korzystają wyłącznie politycy. Wbrew słowom organizatorów, nie pomaga on społeczności ludzi chorych, a wręcz im szkodzi. Nie chcę być – a z tego co wiem, moi znajomi również – wrzucany do jednego worka z obywatelami okupującymi Wiejską. czytaj więcej