Konstytucja kontra “potrzeba serca”. Czy premier świeckiej Polski powinna całować pierścień papieża?

Premier Kopacz podczas wizyty w Watykanie ucałowała pierścień papieża Franciszka. Inni światowi przywódcy tego nie robią
Premier Kopacz podczas wizyty w Watykanie ucałowała pierścień papieża Franciszka. Inni światowi przywódcy tego nie robią Fot. Zrzut ekranu z kanału YouTube/The Vatican - Français
Premier Kopacz całując sygnet papieża Franciszka uruchomiła odwieczną dyskusję, w której wiara ściera się z rolą urzędnika państwowego. Protokół dyplomatyczny takiego gestu nie wymaga, a mimo to szefowa rządu uhonorowała symbol papieskiej władzy. Nie brak głosów, że w ten sposób przedłożyła wyznanie i obyczaj nad polską Konstytucję.

Pierścień niezgody
Zdjęcia Kopacz i jej doradcy Michała Kamińskiego, którzy całują papieski Pierścień Rybaka, od kilku dni krążą po sieci. Najczęściej z kpiącymi komentarzami, które zestawiają zachowanie polskiej premier z postawą Angeli Merkel czy Baracka Obamy. Oni podczas wizyty w Watykanie poprzestali na uścisku dłoni papieża. Zresztą nie tylko. Papieskiego pierścienia nie całował także poprzednik Kopacz, były premier Donald Tusk. W materiale z wizyty u Franciszka, która miała miejsce rok temu, widać, że Tusk zachował się tak jak przywódcy Niemiec i USA. Po prostu przywitał się z papieżem.
Jak ocenić postawę Kopacz? Stanowisko sporej części komentatorów dobrze oddaje twitterowy wpis politologa dr. Olgierda Annusewicza. "Szef rządu świeckiego państwa nie powinien całować w pierścień głowy państwa kościelnego. Niech się umówi na prywatną audiencję i wtedy może całować w swoim imieniu. A nie państwa" – napisał.



W przypadku Kopacz jest to o tyle zaskakujące, że obecna władza przynajmniej na pozór dystansuje się od Kościoła i deklaruje przywiązanie do zasady świeckości państwa. Podobnego gestu można byłoby się prędzej spodziewać ze strony prezydenta czy premiera np. z PiS. Już jeden identyczny zresztą mieliśmy. W 2006 roku papieski pierścień na palcu Benedykta XVI całował premiera Kazimierz Marcinkiewicz. Teraz zobaczyliśmy całującą pierścień i niemal klęczącą przed Ojcem Świętym premier i szefową Platformy Obywatelskiej.

Protokół i życie
– To wyjątkowo delikatna sprawa – odpowiada na pytanie o ten gest Kopacz dr Janusz Sibora, specjalista ds. protokołu dyplomatycznego. Jak podkreśla, bardzo trudno rozważać tę kwestię w kategoriach: "powinna czy nie powinna"? – Protokół dyplomatyczny nie definiuje tego momentu kontaktu papieża z dostojnikiem innego państwa. W przypadku Kopacz wyglądało to tak, jakby zrobiła to odruchowo, motywowana wiarą i potrzebą serca. Niewątpliwie jest to element, który przez część społeczeństwa może być odebrany jako mieszanie ról – komentuje.
Sibora przekonuje, że jeśli patrzeć na zachowanie Kopacz tylko przez pryzmat prawa, rzeczywiście wydaje się ono nieodpowiednie. Tyle że praktyka rozmija się z teorią nie tylko w tym przypadku.
dr Janusz Sibora

Zwolennicy purystycznego podejścia do zasady świeckości państwa i rozdziału państwa od Kościoła mają rację. Z drugiej strony w Polsce stale mamy przemieszanie elementów świeckich i religijnych. Dostojnicy kościelni na uroczystościach państwowych to zawsze jest protokolarny problem. Stale widzimy też duchownych święcących różnego rodzaju publiczne instytucje. To wyjątkowo skomplikowane.

"Uszanowanie boskiej władzy"
Kopacz ma też spore grono obrońców, którzy nie widzą w jej zachowaniu niczego niestosownego. I nie chodzi tylko o to, o czym stale przekonuje katolicka prawica – że poseł, minister czy premier nie przestaje być katolikiem i ma prawo manifestować wiarę.

Jak tłumaczy w rozmowie z naTemat Konrad Sawicki, publicysta miesięcznika "Więź", całuje się nie papieża, tylko pierścień. A ten jest symbolem tzw. sukcesji apostolskiej, czyli "zaświadcza, że noszący ten pierścień biskup Rzymu w prostej linii jest następcą św. Piotra, którego sam Jezus wybrał na skałę Kościoła".

– Zatem pierścień mówi, że papież posiada władzę od samego Boga. Całując pierścień, oddajemy hołd nie tyle konkretnemu człowiekowi, co boskiej władzy trwającej w Kościele od 2 tysięcy lat. Całujący tak jakby uznawał, że wierzy w tę Bożą obecność manifestowaną w Kościele katolickim – ocenia.
Konrad Sawicki

Ewa Kopacz pojechała do Watykanu jako premier rządu, ale pozostaje wolną osobą. Nie da się całkowicie odseparować elementu prywatnego od reprezentowania państwa. Miała więc wg mnie prawo do takiego zachowania. Jest ono praktykowane od wieków. To wielowiekowa tradycja, której trzymało się wielu królów, władców i prezydentów od dawna. Jeśli sama osobiście uważa się za osobę wierzącą i należącą do Kościoła, to nie widzę w tym niczego złego.

Sawicki porównuje tradycję całowania pierścienia do polskiego zwyczaju całowania kobiety w rękę. Mimo że niektórzy od tego odchodzą, wciąż się ją kultywuje. – Gdy prezydent lub premier jednego kraju całuje w rękę przykładowo panią premier innego kraju, nie oznacza to w żaden sposób okazania poddaństwa, tylko wyraz szacunku. Tak odbierajmy też gest Ewy Kopacz – proponuje.

Dodaje jednak, że Kopacz popełniła błąd przyklękając przy całowaniu pierścienia. Bo "wystarczyło się schylić".

Nie "jątrzyć"
Faktem jest, że tradycja całowania papieskiego sygnetu trwa i jest praktykowana przez wielu przywódców. Pierścień na palcu Jana Pawła II całowali np. Jaser Arafat i były hiszpański premier Jose Maria Aznar. Są jednak postawy, które wyznaczają przeciwny kierunek.

Dr Sibora podaje przykład uroczystości objęcia tronu przez króla Hiszpanii. – W parlamencie katolickiej Hiszpanii można było zobaczyć wystawione koronę i berło. Zniknął jednak krucyfiks, który wcześniej był obecny. Dlaczego? Sam król na tyle mądrze to zmodyfikował, by nie jątrzyć, nie wywoływać niepotrzebnych kontrowersji. Być może z tego wzoru powinni czerpać polscy dygnitarze, którzy chcą realizować zasadę świeckości państwa – podsumowuje ekspert.

Napisz do autora: michal.gasior@natemat.pl

Trwa ładowanie komentarzy...