O wsi, która latami broniła się przed Biedronką. W końcu swoich sklepów ma... ponad 140

Sierakowice
Sierakowice Fot. Screen/youtu.be/OYTUeb9V4Dk
Wieś gminna jest co prawda duża, liczy 7 tysięcy mieszkańców, ale sklepowy wynik i tak robi piorunujące wrażenie. Trzy księgarnie. 20 lumpeksów. Dwa domy handlowe. Pięć banków. I jak tu się dziwić, że nie chcą Biedronki? Pytanie tylko, jak długo jeszcze. Bo słuchy chodzą, że wszystko może się zmienić...

Sierakowice leżą na Kaszubach, mniej więcej 50 kilometrów od Gdańska. 20 kilometrów od miasta powiatowego Kartuzy (20 tys. mieszkańców), w którym są trzy Biedronki. W Sierakowicach nie chcą żadnej. Ani Biedronki, ani Lidla, ani żadnego innego dyskontu. Przynajmniej taką politykę prowadziły dotychczas samorządowe władze. Wójt powtarzał to przy każdej okazji i swego czasu podchwyciły to niemal wszystkie media w Polsce. Wieś okrzyknięto ostatnim antydyskontowym bastionem. Tą, która niemal po trupach, ale na swój teren żadnej Biedronki wpuścić nigdy nie zamierza.
Tadeusz Kobiela, wójt

To świadoma polityka samorządu, który nie wpuszcza dyskontów . U nas nie było, nie ma i – tak długo jak samorząd i większość mieszkańców będą w tym zgodni – nie będzie żadnych Lidlów, Biedronek czy innych drapieżnych dyskontów. Nie ma mowy o tym, by się u nas rozpanoszyły. Czytaj więcej

GazetaPrawna.pl
Dzwonią i pytają, czy jest ziemia pod dyskont
I nagle teraz coś w Sierakowicach zaczyna się dziać. Ludzie zaczynają szeptać. A w każdym szepcie zawsze może być odrobina prawdy. – To dzięki wam, dziennikarzom – słyszę w jednym sklepie. – Bo zaczęliście pisać, że jesteśmy jedyną gminą bez Biedronki i od razu się ruszyło!

Co się ruszyło? – Już sieci wchodzą. Już dzwonią i pytają o ziemię. Mam znajomych, którzy dostali takie telefony. I Lidl, i Biedronka się starały. Takie gadanie na całą Polskę zupełnie nam nie pomaga. Bo my Biedrony nie chcemy! Cała nadzieja w wójcie. Póki on jest, zezwolenia nie da – pada odpowiedź. Koniec rozmowy.
Drugi sklep. – Jestem pewien, że będzie Biedronka. Jak dwa razy dwa jest cztery – mówi nam Zbigniew, właściciel jednego ze sklepów w pobliżu Centrum Handlowego Albik. Właśnie w tym centrum, na parterze, odbywa się remont. Wcześniej był tu największy we wsi sklep spożywczy – 350 metrów kw. A także jubiler, optyk, telefony komórkowe, które jakiś czas temu przeniesiono na górę.

– Rozmawiamy między sobą, że to będzie Biedronka, choć nikt oficjalnie tego nie potwierdza. Nikt nic nie wie, ale ludzie mówią. Pewnie dowiemy się dopiero na dzień przed otwarciem, gdy pojawią się napisy – mówi.

Od wójta nie dostaniemy potwierdzenia
Próbujemy skontaktować się z wójtem, o którym ktoś kiedyś powiedział, że jest lokalnym Putinem, i potem podchwyciły to media. Rządzi w końcu Sierakowicami już 25 lat. Już na poziomie urzędu czuć, że twardą ręką. Nikt w całym urzędzie nie może się wypowiadać. Wszyscy, łącznie z jego zastępcą, odsyłają tylko do wójta. A ten – mimo licznych prób i próśb – jest dla nas, niestety, nieuchwytny. A chodzi tylko o jedno pytanie – czy Sierakowice nadal będą szczycić się mianem antydyskontowego bastionu, czy jednak ulegną obcemu kapitałowi?


Dlatego zacytujmy wójta z serwisu Kartuzy Info.
Tadeusz Kobiela, wójt

Ja słyszę o tym tylko od mieszkańców, jest coraz więcej sygnałów, ale nie mam żadnego oficjalnego potwierdzenia ani od właściciela, ani od inwestora. Jak dotąd, dla zachowania dobrych relacji większość inwestorów przychodziła, mówiąc mi, że planują to i tamto. To należało do dobrego tonu. A tak, to ludzie snują domysły. Jeszcze Biedronki nie ma, no ale co tutaj powiedzieć? Gmina w takiej sytuacji ma ograniczone możliwości, może tylko egzekwować, czy wszystko odbywa się zgodnie z prawem. Polskie prawo zawężyło gminom możliwości, dlatego też te Biedronki się tak tutaj rozpanoszyły. Czytaj więcej

Obcy kapitał, obce sklepy
I tu część mieszkańców pewnie się ucieszy. Ale druga część, i to ta większa, zdecydowanie mniej. Po pierwsze, jak słychać we wsi, przyjdzie obcy sklep z zagranicznym kapitałem, a oni takiego nie chcą. Po drugie, pewnie padnie kilka mniejszych sklepów.

– Oczywiście, że jako sklepikarze cały czas jesteśmy przeciwko. Jak będzie Biedronka, każdy pewnie trochę dostanie w skórę. Mamy tego świadomość. Czy będzie? Jedni mówią, że na 99 procent tak. Inni, że nie. Zobaczymy – mówi Teresa Klasa, właścicielka jednego ze sklepów spożywczo-przemysłowych. Czy ma świadomość tego, że gmina zasłynęła jako antydyskontowy bastion? – Oczywiście. Jesteśmy z tego dumni – mówi.
Sierakowice to na pewno fenomen. W której polskiej wsi jest aż tyle sklepów? Samych spożywczych jest 18, w tym dwa takie, które ściągają dla klientów produkty na zamówienie. Jeden z właścicieli mówi, że największym potentatem jest firma Ribena. Ma aż osiem sklepów, a wkrótce otworzy kolejne dwa. Jak w takim miejscu mogą się utrzymać aż trzy księgarnie? Nawet z zabawkami i artykułami szkolnymi? Jedna ma kilka poziomów. 250 metrów kwadratowych. – Proszę pani, pani nawet nie wie, jak tu ludzie książki kupują. W całej Polsce księgarnia padają, a u nas proszę, działają – mówi pan Zbigniew.
Jeden kupuje u drugiego. W myśl zasady ”Zrobię ci komin, a ty mi dach”. Działa poczucie wdzięczności i solidarności. A także zamożności, bo mieszkańcy Sierakowic do biednych w okolicy nie należą. W Libra, największej księgarni, stoją dwa regały piór Parker. – Tego nie ma w Kartuzach czy Lęborku, a u nas ludzie kupują – chwali pan Zbigniew.

Zamiast jeździć do Gdańska mieszkańcy wolą wydawać pieniądze u siebie. Na przykład u sąsiada. I nic to, że drogo. Bo komu będzie się chciało jechać do Biedronki 20 km dalej? Jak w środy czy soboty jest targ, to sklepy, restauracje i inne usługi otwierają się wcześniej. Nikt nie śpi, bo ludzie przyjeżdżają tu z promienia 50 km i trzeba korzystać. I zamiast np. o 9.30 otwierają sklepy o 8.30.

Sierkowice niemal jak Ameryka
Władze są dumne, że wieś rośnie. Przybywa ludzi, to dużo jest sklepów, wytłumaczenie jest proste. Wójt mówi, że tradycyjny model rodziny w Sierakowicach to 2+4. Podobno najwięcej mieszkańców to dwie grupy wiekowe: 0-5 lat oraz 19-24 lat. W kwietniu, podczas kampanii wyborczej, był tu prezydent Bronisław Komorowski. Spotkanie odbywało się pod hasłem ”Dobry klimat dla Rodziny”. Był tu również prezydent-elekt Andrzej Duda. On również mówił o wielodzietnych rodzinach w tym regionie.

"Gmina Sierakowice ma najwyższy przyrost naturalny w woj. pomorskim i jeden z rekordowych w kraju. Bronisław Komorowski podkreślił, że Sierakowice można stawiać za przykład całej Polsce. – W całym kraju istnieje problem kryzysu demograficznego, a tu on nigdy nie dotarł i jest za co dziękować – mówił prezydent. Komorowski dodał nawet, że jego zdaniem, ten „kawałek Polski jest trochę Ameryką”, gdzie „ludzie zaradni mają najczęściej dużo dzieci".
Tadeusz Kobiela, wójt Sierakowic

W gminie rodzi się średnio 320-340 dzieci, a w rekordowym roku przyszło na świat 366 dzieci, zgonów jest zaś w roku ok. stu. Gdyby przyrost taki jak w Sierakowicach był w całym kraju, to w Polsce rodziłoby się rocznie pół miliona osób. W gminie Sierakowice mieszka ok. 18,7 tys. mieszkańców, działa tu 1300 podmiotów gospodarczych, głównie małych i średnich firm. Czytaj więcej

Z Sierakowic pochodzi Karolina Labuda, Miss Internetu 2014, o czym z dumą informują mieszkańcy. Ale jeszcze z większą dumą mówią o Danucie Stence, która jest Honorową Obywatelką wsi. Słychać też dumę w głosie, gdy mówią, że mają tyle własnych sklepów. Czy z dumą będą też kiedyś opowiadać, że byli ostatnią gminą w Polsce, która tak długo i świadomie opierała się Biedronce?

napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl

Trwa ładowanie komentarzy...