Popieram hejt. Trzeba uciszyć frajerów

Hejt jest wszędzie.
Hejt jest wszędzie. Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta
Nienawiść, pogarda, ośmieszanie przeciwnika to bardzo skuteczna broń. Uważam, że powinna być stosowana. Skoro można tak zaszczuć chłopaka, by ten targnął się na własne życie, to może warto spróbować zacząć w końcu hejtować cechy, które naprawdę powinno się wyplenić ze społeczeństwa.

Dominik ze swoim stylem bycia, sposobem ubioru, charakterem nie wpływał destrukcyjnie na ludzi w okół. Maddinka, blogerka modowa, która przedstawiała na blogu swoje stylizacje w żaden sposób nie niszczyła ludziom systemu wartości. Nastolatek, którego jedyną winą było to, że ma kilka nadprogramowych kilogramów nie złamał nikomu życia – jednak to tych ludzi dosięgła fala wyzwisk i nieludzkich komentarzy.



Znakomicie się pośmiać z idiotycznych ubrań osób spotkanych na ulicy, ze starych zdjęć polskich celebrytów, z kobiety z brodą, z ludzi otyłych. Z gejów i lesbijek. Ludzi, którzy w jakikolwiek sposób wyglądają lub zachowują się inaczej.

Bardzo fajnie całą masą zwalić się na jednostkę ciężarem swoich kąśliwych uwag, sugestii i wyzwisk. Zmasowany, anonimowy nacisk daje się we znaki ofierze. Oprawcy wcale nie czują się oprawcami – przecież ja napisałem tylko jeden komentarz – w masie rozmywa się dużo, odpowiedzialność, wina, wyrzuty sumienia. Pozostaje tylko ta oślizgła satysfakcja, danie ujścia negatywnym emocjom i wrażenie bycia lepszym. Jednym słowem sytuacja wygrany-wygrany.

Na odwrót
Skoro więc słowa i zachowania mają tak wielką moc sprawczą, apeluję do użycia ich w słusznej sprawie. Zamiast naśmiewania się z dziewczyny, której na zdjęciu wyraźnie odznaczył się cellulit, chłopaka, który ma upodobanie do wąskich spodni i bujnej grzywki, człowieka z jakimś defektem swojej fizyczności, celebryty przyłapanego na nieapetycznym zajadaniu makaronu, toczmy zmasowaną bekę z tego, czego naprawdę należy się wstydzić.

Z chamstwa, które w internecie ma warunki iście szklarniane. Rzucajmy się, jak harpie, na ludzi, którzy pogardzają innymi, są nieuprzejmi, stosują osobiste wycieczki, dajmy im do zrozumienia, że takie zachowanie to obciach.

Z głupoty i zaściankowości, internetowych filozofów, którzy gardzą, lekceważą, a sami prezentują poziom i inteligencję pantofelka. Pokażmy im, że żeby zabrać głos powinno się mieć do przedstawienia jakąś opinię. Nawet taką, z którą się nie zgadzamy, ale nieuderzającą w jednostki, nieobrażającą nikogo.

Z podłości i nienawiści, którą bardzo łatwo sączyć. Ucinajmy ich obrzydliwe komentarze, twórzmy profile naśmiewające się z ignorancji i zaściankowości. Śmiejmy się z alimenciarzy, którzy na forach pytają, jakie sztuczki trzeba zastosować, by uniknąć płacenia na własne dziecko. Z gimnazjalnych elit, które za cel obierają sobie mniej popularne osoby, by je stłamsić, poczuć swoją moc, pokazać kto tu jest silniejszy.

Z rasistów publikujących treści nawołujące do nienawiści, z szowinistów publicznie obrażających kobiety, z homofobów, którym przeszkadzają jednostki prezentujące jakąkolwiek inność.

Nie puszczajmy mimo uszu, odcinajmy się, stwórzmy bezwzględną masę, która nie zna litości. Mówmy, że chcemy, żeby znikli (z przestrzeni publicznej), że nie chcemy ich czytać, że są żenujący, że nikt ich nie lubi. Przypadek Dominika udowodnił, że masa ma moc. A jak wiadomo moc ma dwie strony. Ta ciemna ma się dobrze. Warto zawalczyć po stronie tej jasnej. Równie bezkompromisowo.

Napisz do autorki: agata.komosa@natemat.pl

Trwa ładowanie komentarzy...