"Mój mąż był bardzo poruszony". Niemiecka telewizja pokazała film "Warschau 44" Jana Komasy

"Mój mąż był bardzo poruszony". Niemiecka telewizja pokazała film "Miasto 44"Jana Komasy
"Mój mąż był bardzo poruszony". Niemiecka telewizja pokazała film "Miasto 44"Jana Komasy Fot. Trailer "Miasto 44"
Aż dwa lata trzeba było czekać, aby Niemcy mogli zobaczyć film "Miasto 44". Telewizja publiczna ZDF wyemitowała go pod nazwą "Warschau 44" w bardzo dobrym czasie antenowym. – To perełka na długiej drodze do zrozumienia, tego co się wydarzyło – mówi naTemat pani Barbara, która obejrzała film ze swoim mężem - 75-letnim Niemcem.

Sobota wieczorem. Magda, która od 9 lat mieszka w Berlinie dostaje maila od swojej ciotki z południa Niemiec:
Barbara
Mieszka w Niemczech od 1981 roku.

Jutro jest w ZDF o 22:00 film Miasto 44 (Warschau 44) z Józefem Pawłowskim. Robią tutaj dużą reklamę. Chodzi o Powstanie Warszawskie. Nawet Lis /PL-redaktor twierdzi, że kto chce PL zrozumieć musi ten film zobaczyć. Jak będziesz miała czas to polecam, my chcemy go koniecznie zobaczyć.

Magda też chciała. Dlatego zgodnie z zaleceniem ciotki, w niedzielę wieczorem usiadła przed telewizorem. Co ważne, nie zrobiła tego sama. Film o Powstaniu Warszawskim chciał obejrzeć również jej partner - Christian - 40-letni niemiecki lekarz. Nie dlatego, że o Powstaniu nic nie wiedział. Przeciwnie. Podobnie jak wielu Niemców ma świadomość co wydarzyło się 1 sierpnia 1944 w okupowanej Warszawie. Był jednak ciekaw, jak dziś Polacy patrzą na wydarzenia sprzed 71 lat.

– Film miał bardzo dobrą zapowiedź w telewizji. W główny wydaniu wiadomości ukazał się materiał, w którym mówiono o Powstaniu, o filmie, była też wypowiedź Tomasza Lisa, który zabiegał od dłuższego czasu, aby film został pokazany w niemieckiej telewizji – słyszę od Magdy, mieszkanki Berlina.

Film poruszył
Magda jest przekonana, że film Komasy został w Niemczech zauważony. – Był dobrze rozreklamowany i ludzie o nim wiedzieli – mówi Polka. Christian po obejrzeniu filmu stwierdził, że jest zrobiony w hollywoodzkim stylu i głównie dla młodych ludzi, z uwagi na dużą liczbę "fajerwerków". – Trochę mu przeszkadzały wątki miłosne pokazane w filmie. Jego zdaniem były niepotrzebne, bo sama historia jest na tyle interesująca i szokująca, że nie trzeba było go tak ubarwiać – słyszę od Magdy.
Magda
Polka mieszkająca od 9 lat w Berlinie

Niemcy wiedzą o Powstaniu Warszawskim, bo dużo się na ten temat mówi. Pytają, czy to w ogóle było potrzebne, czy nie byłoby lepiej, gdyby Polacy zaczekali na Rosjan itd. Komentują, że był to zryw patriotyczny Polków, którzy chcieli pokazać: "my damy radę".

Ciotka Magdy też obejrzała "Warschau 44" ze swoim niemieckim mężem - 75-letnim Dieterem, który nie był widzem, jak każdy inny. Przeżył wojnę i wie o niej zdecydowanie więcej, niż przeciętny Niemiec. – Mój mąż urodził się w 1940 roku, więc to nie jest już taki młody chłopak. Był na pewno poruszony – mówi pani Barbara mieszkająca na południu Niemiec.
Odczucia Barbary i jej męża Dietera są mieszane. Oboje mają bardzo bogatą wiedzę historyczną, dlatego film ich zdaniem przekazywał zbyt mało faktów z przeszłości. – To perełka na długiej drodze do zrozumienia, tego co się wydarzyło. Film podkreślił tragedię tych młodych ludzi, mało wyjaśniając, dlaczego do niej doszło. Jak ktoś chce teraz dokładnie zbadać co się działo w Warszawie w 1944 roku, musi pogrzebać głębiej – mówi polska emigrantka.

Zdaniem Pani Barbary, film mógł poruszyć ludzi, którzy być może zaczną się teraz bardziej interesować tymi wydarzeniami. – Szczególnie młodzi ludzie, bo starzy pomału wymierają. Na zasadzie - to mnie zainteresowało, chcę pójść dalej – mówi mieszkanka Ulm. Tylko czy młodzi Niemcy, do których najlepiej mogłaby przemówić nieszablonowa forma filmu, są równie zainteresowani historią, co ci starsi?

Echa "Miasta"
Mieszkająca w Berlinie blogerka Justyna Dolecińska również ma mieszane uczucia po emisji filmu. Jej zdaniem, Niemcy chętniej oglądali "Tatort" (niemiecki serial kryminalny) niż polski film "Miasto 44". – Nie spotkałam się z zainteresowaniem filmem. Jedyne wzmianki o nim pojawiły się w polskiej sekcji Deutsche Welle, a niemieckie gazety tego tematu w ogóle nie poruszyły – mówi naTemat.
Justyna Dolecińska
autorka bloga berlinsko.blogspot.de

Wśród młodych Niemców nie zauważam zainteresowania tematyką wojenną. Nie interesują się oni tym tematem tak jak Polacy, nie identyfikują się też z rodzinnymi historiami wojennymi. Mimo inicjatyw takich jak np. zeszłoczorna wystawa pt. >Powstanie Warszawskie 1944< zorganizowana w Topografii Terroru, młodzi Niemcy wciąż dystansują się od historii związanej z II wojną światową. Czytaj więcej

Agata Lewandowski, dyrektor Festiwalu Filmów Emigracyjnych EMiGRA i mieszkanka Berlina tnie zgadza się z tą opinią. Z jej obserwacji wynika, że emisją filmu w telewizji publicznej zainteresowały się niemieckie media z najwyższej półki. – Znalazłam ciekawy artykuł na ten temat we Frankfurter Allgemeine Zeitung, który jest bardzo opiniotwórczym magazynem w Niemczech. Autorka opowiada o filmie, a na końcu zamieszcza bardzo mocne zdanie. "Warto ten film zobaczyć, żeby wiedzieć, co Polacy mają przed oczami, gdy myślą o drugiej wojnie światowej" – mówi naTemat Lewandowska.

Odpowiedź na "Nasze matki, nasi ojcowie"
Agata Lewandowska, która na naszą prośbę przyjrzała się komentarzom w niemieckojęzycznej części z internetu zauważa, że realizacja filmu Komasy często porównywana jest do trylogii braci Wachowskich - "Matrix".

– Wypowiadają się też ludzie, którzy chcą udowodnić swoją wiedzę historyczną i porównują Powstanie Warszawskie do innych wydarzeń. Tę dyskusję doskonale podsumowuje jedna wypowiedź: "zastanawiamy się na łamach tego forum, w jaki sposób prowadzić wojnę w sprawiedliwy, uporządkowany sposób. A najważniejsze jest to, aby wojny nigdy więcej nie było – mówi dziennikarka.

Zdaniem Agaty Lewandowski, wielu Niemców zaliczyło "Miasto 44" do typowego, antywojennego filmu. Zupełnie tak, jakby to był jeden z 50 innych filmów o podobnej tematyce. – Robią to, nie zastanawiając się emocjonalnie, co on za sobą niesie. I tu przytoczę kolejny cytat Niemki o hinduskim imieniu i nazwisku. "Nie wzruszył mnie ten film tak jak Pianista. Nie podoba mi się estetyka filmu akcji do tak ważnego tematu" – mówi Agata Lewandowski, pokazując dyskusję która narodziła się wokół filmu.

Emisja filmu Komasy w niemieckiej telewizji publicznej została również odebrana jako odpowiedź na głośną, niemiecką produkcję "Nasze matki, nasi ojcowie". – Ludzie zwracają uwagę, że odpowiedź na ten film ukazała się dopiero po dwóch latach. To jednak sporo czasu, a wiele osób zapomniało już o tamtym serialu – mówi Agata Lewandowski.

Film Jana Komasy obejrzało w ZDF 1,06 mln osób. Jak informuje portal Wirtualne Media, wyemitowany tydzień wcześniej w tym samym paśmie dwugodzinny odcinek brytyjskiego serialu „Morderstwa w Misdomer” obejrzało 2,51 mln widzów.

Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl

Trwa ładowanie komentarzy...