"W ten weekend przeniosę się do szóstego już mieszkania" – tak się wynajmuje w Warszawie. Ile można?!

Widok na Warszawę.
Widok na Warszawę. Fot. Liwnik/Flickr https://flic.kr/p/h7hNKw / CC BY-SA 2.0 / http://bit.ly/1dsePQq
Większość osób, które wynajmują mieszkanie w Warszawie przynajmniej kilkukrotnie zmieniała adres. Sama robiłam to pięć razy. Ile nerwów, czasu i pieniędzy to zajmuje?

Panie, będzie pan zadowolony
Zacznijmy od tego, że odpowiednie mieszkanie trzeba najpierw znaleźć. „Chu**** mieszkania do wynajęcia” to profil na Facebooku, który lubi prawie 130 tysięcy osób. Zdjęcia, które się tam pojawiają wywołują przede wszystkim śmiech. Zabawnie jest jednak do czasu, kiedy sami spotykamy się z takimi kwiatkami. Oto post sprzed kilku dni. Stylowa zielona kuchnia, która w niewielkiej przestrzeni mieści wszystko.

Zielony uspokaja. ;-)

Posted by Chujowe mieszkania do wynajęcia on 3 sierpnia 2015
Komentarze pod zdjęciem były bezbłędne.
Użytkownik Facebooka

Kolor przy tym wszystkim to pryszcz. Ja się raczej zastanawiam jak żyć mając taką kuchnię. Wychodzi na to, że aby otworzyć lodówkę trzeba wejść do zielonej szafki naprzeciw. A przynajmniej wsadzić dupę do specjalnie przygotowanej wnęki. A piekarnik? Żeby go otworzyć, trzeba najpierw usunąć lodówkę? Albo też wejść do niej uprzednio umieszczając jej zawartość na specjalnym pulpicie obok.

Ciężar majątku
Załóżmy, że znaleźliśmy już idealną miejscówkę. Czas przenieść cały swój dobytek. Średnio pakowanie zajmuje kilka dni. Najgorsze jest to, że im głębiej w szafę, tym więcej śmieci. Okazuje się, że nawet w krótkim okresie czasu można zgromadzić niewyobrażalną ilość rzeczy. Jak? Kiedy? Tego nigdy, nikt nie wie.
Transport rzeczy – do wyboru, do koloru
Wyjściem jest między innymi wynajęcie profesjonalnej ekipy do przeprowadzek. Ich ceny zaczynają się od 50 zł, trzeba też liczyć koszty dojazdu. Przeważnie zaczyna się więc od stówki za godzinę.



W ciągu pięciu lat w Warszawie przeprowadzałam się pięć razy. W najbliższy weekend przeniosę się do szóstego już mieszkania – powiedziała nam Joanna, młoda prawniczka. – Za każdym razem jest to uciążliwe. Jeśli się nie ma samochodu albo znajomych, którzy pomogą, jest ciężko. W tamtym roku wynajęłam firmę, która zajmuje się przeprowadzkami. Wszystko było szybko, sprawnie i profesjonalnie. Za mniej więcej godzinę ich pracy zapłaciłam 250 złotych. Trochę dużo, ale nie miałam innego wyjścia.”

Jest ryzyko, jest zabawa
Inną opcją jest wynajem ekipy „mniej profesjonalnej”. W wielu dzielnicach swoje usługi oferują okoliczni panowie spod budki z piwem. Jakość ich usług jest wątpliwa i raczej nie gwarantują żadnych zabezpieczeń. Może też być trudność z ich odnalezieniem, w razie chęci składania jakichkolwiek skarg i zażaleń. Często jednak mają dobre chęci i są rzeczywiście pomocni.
Agata
mieszkanka Warszawy

Panowie ogłaszali się, że oczyszczają piwnice. Przenosiłam się z mieszkania, które kiedyś należało do mojej babci, więc zgromadzonych rzeczy było w niej po sufit. Co chwilę pytali mnie, czy dany przedmiot jest mi potrzebny. Jeśli nie był, bardzo szybko to między sobą rozdysponowali. Fakt faktem, za 80 złotych miałam sprzątniętą piwnicę i kłopot z głowy.

„Na kogo trafisz, na tego bęc”
Kolejnym problemem są ludzie, od których wynajmujemy mieszkanie. „Zawsze jest obawa przed tym, jacy są sąsiedzi i właściciel. Czy będzie sprawiał problemy i utrudniał nam życie?” – dodaje Joanna. Wśród historii moich znajomych trafiały się przypadki, kiedy to właściciel robił niezapowiedziany nalot na mieszkanie. Jak w takich warunkach można czuć się swobodnie i bezpiecznie? Zaufanie powinno działać w dwie strony.
Spójrzmy jednak na sprawę z punktu widzenia osoby, która użycza swoje mieszkanie innym. Owszem, bierze za to pieniądze, ale nie oznacza to, że godzi się na wszystko. Nerwy pojawiają się też w tym przypadku.

„Po pierwsze, nie można absolutnie nic ustalać na słowo. Wszystko trzeba wpisywać do umowy. Trzeba zgłaszać sprawę do urzędu, żeby w przypadku problemów z lokatorami, można było ubiegać się o swoje prawa – tak sprawę komentuje kobieta, która wynajmuje swoje mieszkanie na Ursynowie. – Jedni z lokatorów zostawili po sobie straszny bałagan. W mieszkaniu śmierdziało. Zostawili też rzeczy, których już nie potrzebowali. Zupełnie nie szanowali mieszkania.”

Zaraz zwariuję
Co ważne częste przeprowadzki mogą odbić się na zdrowiu psychicznym. Kilka dni sprzątania, później pilnowanie czy wszystko na pewno dotarło w nienaruszonym stanie na miejsce. Do tego kolejne sprzątanie w nowym już lokum i załatwianie spraw typu: podłączenie do internetu, kablówki, znalezienie najbliższego sklepu, poznanie nowego rozkładu komunikacji miejskiej i tak dalej, i tak dalej… Nie jest też wcale takie oczywiste, że w nowej przestrzeni poczujemy się dobrze i komfortowo.
Szczególnie mocno wpływa to na dzieci. Już kilka lat temu psychologowie grzmieli, że częste przeprowadzki odbijają się na zdrowiu psychicznym w późniejszym życiu. Nic dziwnego. Czasami wiąże się to z ogromnymi zmianami i nieprzespanymi nocami. W pewnym momencie mimowolnie pojawia się pytanie: „ile można?!”.

Napisz do autorki: katarzyna.milkowska@natemat.pl

Trwa ładowanie komentarzy...