Co dziś oznacza „luksus”? Ekspert: Rośnie zamożność Polaków, doganiamy Europę Zachodnią

Pojęcie luksusu ewoluuje wraz z rosnącą zasobnością naszych portfeli fot. Nadezda Murmakova/ Shutterstock.com
Kiedyś luksus był utożsamiany z dobrym samochodem, zagranicznym wyjazdem i daczą na Mazurach. Wraz z rozwojem wolnego rynku w Polsce i zmianą pokoleniową już tak o tym nie myślimy. Co dziś Polacy uważają za luksus? Co świadczy o wysokiej pozycji społecznej? Co zrobilibyśmy z milionami złotych, gdybyśmy otrzymali je w spadku lub wygrali?

Mało luksusowy luksus
Oryginalnie łacińskim terminem luxus określano zbytek albo nadmiar jakichś dóbr. Wraz z upływem kolejnych wieków percepcja luksusu diametralnie się zmieniła. Nic dziwnego – jeszcze w 1820 roku niemal 95 proc. ludzkości żyło poniżej granicy skrajnego ubóstwa.

Jeśli więc przyjąć, iż luksus to zasadniczo życie na poziomie niedostępnym dla większości osób, w XIX wieku niegłodowanie mogło być uznane za elitarne! Między 1820 a 1910 rokiem globalny wskaźnik ubóstwa spadł o 12 punktów procentowych, ale już między 1910 a 1999 spadek wyniósł aż 53 punkty. Po pierwszej dekadzie XXI wieku wskaźnik wynosił już tylko połowę tego, co w 1999 r. – 14,4 proc:
I choć to nadal bardzo dużo, bo oznacza ponad 1 miliard ludzi żyjących poniżej granicy ubóstwa, zmiana jest trudna do przeoczenia. Można sobie wyobrazić, że wraz z upowszechnieniem dostępu do podstawowych dóbr zmieniał się odbiór tego, co uznajemy za luksusowe.

Szalone lata 90. były szansą dla wielu przedsiębiorców, którzy dziś okupują czołowe miejsca na liście najbogatszych Polaków w Polsce, ale i przeciętny Kowalski odczuł zwiększoną wartość nabywczą swojego portfela. – Dziś postrzeganie bogactwa całkowicie się zmieniło wraz z możliwościami, które dostarcza nam wolny rynek – wyjaśnia Beata Majewska, dyrektor Departamentu Private Banking w Deutsche Bank.

Co to znaczy – luksusowy
Ekspertka podkreśla, że w Polsce jest już obecna znakomita większość światowych marek luksusowych. To jednak prowadzi do ich upowszechnienia, a w efekcie... obniżenia poczucia elitarności. – Zamożni klienci często wolą kupować dobra luksusowe, w szczególności ubrania, biżuterię czy zegarki, za granicą. Z moich obserwacji wynika, że prawdziwy luksus w Polsce dopiero się rozwija wraz z rosnącą zamożnością Polaków. Zaczynamy w tym zakresie dorównywać Europejczykom – twierdzi Majewska.
Beata Majewska, Dyrektor Departamentu Private Banking, Deutsche Bank

Wyznaczniki statusu zmieniają się wraz z czasami i lokalizacją geograficzną. Dobra materialne, takie jak np. samochód, są obecnie bez wątpienia jednym z wyznaczników statusu społecznego. Dużo osób decyduje się na posiadanie popularnych, drogich aut. Jednak prawdziwy luksus to marki z najwyższej półki, których posiadacze wciąż są nieliczni.

Status to jednak nie tylko pieniądze; to podziw za to, jakim wysiłkiem wykazaliśmy się, by coś osiągnąć. – Jesteśmy oklaskiwani za wysiłek, który włożyliśmy, by coś osiągnąć: gdy ktoś robi salto, podziwiamy go za lata ćwiczeń; gdy ktoś broni doktorat, oklaskujemy go za lata pracy naukowej (...). To, co decyduje o naszym statusie, zależy od towarzystwa, w którym chcemy wzbudzić podziw. W jednej grupie będzie to stan posiadania, w innej osiągnięcia naukowe, w jeszcze innej inwestowanie pieniędzy np. w doświadczenia – tłumaczył trener personalny Miłosz Brzeziński na antenie radiowej Czwórki.

Beata Majewska zwraca uwagę na istotny przejaw wysokiego statusu – wygląd. – W kulturach zachodnich młody wygląd i szczupła sylwetka to nieodłączny wizerunek ludzi zamożnych, których po prostu stać na to, żeby o siebie dbać. Przekłada się to na rosnącą popularność luksusowych spa i klinik chirurgii plastycznej – zauważa.

Czy Polacy chcą być elitarni?
Deutsche Bank postanowił przeprowadzić ciekawe badanie: grupę respondentów zapytano o to, co zrobiliby z 5 milionami złotych, gdyby je na przykład wygrali albo otrzymali w spadku. – Większość z nas wydałaby je przede wszystkim na zakup nieruchomości, następnie edukację dzieci i, co ciekawe, wsparcie organizacji charytatywnych – wyjaśnia Beata Majewska.

Jeśli z kolei chodzi o szeroko rozumiane przyjemności, największą popularnością w badaniu cieszyły się dalekie podróże. Spora część ankietowanych skorzystałaby z okazji do spełnienia marzeń o własnej firmie: jej założenie deklarowała co piąta osoba. Wyniki tego badania wskazują na pragmatyzm i dużą roztropność finansową Polaków, ale także ukazują jak w soczewce społeczne marzenia i pragnienia.

Nieodłącznym elementem podkreślającym wysoką pozycję w hierarchii społecznej jest umiejętność zarządzania własnym bogactwem. Osoby, które przykładają do tego wagę, często decydują się na usługę private banking, a więc zindywidualizowaną obsługę finansową. Z pewnością nie będzie sporym zaskoczeniem fakt, iż w Polsce znaczną część klientów stanowią właściciele firm.

– Przez 25 lat gospodarki rynkowej w Polsce śmiało można stwierdzić, że przedsiębiorcy mają ugruntowane majątki potwierdzone wiedzą i doświadczeniem – zaznacza Beata Majewska. Klientami private banking są również osoby z wysokiego managementu dużych firm i korporacji międzynarodowych, ale nie tylko – to również przedstawiciele wolnych zawodów, celebryci i znane osoby.

Gdyby hipotetyczne 5 milionów złotych dobrze ulokować w banku, można by spróbować życia rentiera – osoby, która utrzymuje się głównie z dochodów uzyskiwanych z majątku. To wciąż najmniej liczna grupa klientów private banking, co może świadczyć o tym, że wśród elity zajmuje najwyższe miejsce.

Z drugiej jednak strony, statystyki pokazują, że to grupa najszybciej przyrastająca, co pokazuje, iż wraz ze wzrostem liczby osób zamożnych zwiększa się w Polsce liczba osób majętnych czy po prostu – dobrze zarabiających.
Trwa ładowanie komentarzy...