Niepełnosprawni za bardzo zdeterminowani. Dlaczego w telewizji nie ma miejsca dla „nadludzi”?

Fot. rangizzz / Shutterstock
„Meet the superhumans” – takim hasłem telewizja Channel 4 promowała transmisję z londyńskiej paraolimpiady w 2012 roku. Czy olimpijczycy to rzeczywiście „nadludzie”? Sami rzadko się do tego przyznają, ale psychologia wie swoje – niepełnosprawni pod względem determinacji i chęci osiągnięcia wyznaczonego celu wyprzedzają pełnosprawnych o kilka długości.

Poznaj „nadludzi”
„Myślałeś, że wiesz, co to siła – zapomnij. Wydawało ci się, że znasz ludzi - zapomnij. Nadszedł czas walki. Poznaj nadludzi” – takie hasła pojawiły się na planszach spotu produkcji telewizji Channel 4 promującego transmisję londyńskiej paraolimpiady. Szybkie cięcia i najazdy kamery na twarze sportowców, których wyraz z każdą filmową klatką staje się coraz bardziej zacięty. „Powstań! Pokaż, że się nie boisz” - nawołuje w tle zespół Public Enemy.



Z tego, co widzimy na ekranie można wywnioskować, że „strach” to ostatnie, o czym myślą niepełnosprawni sportowcy. Kilka sekund później te przypuszczenia znajdują potwierdzenie. Skandowane zawzięcie w rytm hip hopowego bitu komendy milkną, przerwane gwałtownym wybuchem. Tumany dymu spowijają maszerujących żołnierzy. USG noworodka, szpitalny korytarz. „Wiemy, że to dla pani szok” – słyszy młoda matka. Ujęcie z wnętrza dachującego samochodu. Pisk opon i dźwięk tłuczonego szkła.
Wydarzenia, które sprawiły, że niepełnosprawni sportowcy nie startują na „prawdziwej” olimpiadzie zabierają jedynie 7 sekund z trwającego 1:30 spotu. To jednak właśnie te ułamki sekund, wyjęte z ich życiorysów, zrobiły z nich „nadludzi”.
Polscy sportowcy dalecy są od tego, aby w stosunku do siebie używać takiego określenia. Skoczek wzwyż - Maciej Lepiato pochwalił spot, bo jego zdaniem "bardzo fajnie obrazuje, jak wiele przeciwności muszą pokonywać sportowcy w dążeniu do swoich marzeń", ale podkreśla, że "nadczłowiekiem" się w żadnym wypadku nie czuje: - Po prostu robię to, co kocham - stwierdza skromnie.

Jego słowa potwierdza pływaczka - Anna Omielan: - "Nadczłowiekiem” można by nazwać każdego, kto nie boi się życia, pokonywania trudności i znoszenia porażek - przekonuje.
Polskie media wolą „zwykłych” sportowców
Polskie media pomysłu na tak kreatywną, jak w spocie Channel 4, promocję sportu niepełnosprawnych nie mają, a temat sukcesów osiąganych przez niepełnosprawnych sportowców wydają się w ogóle traktować po macoszemu, żeby nie powiedzieć, że obchodzą go szerokim łukiem.

Jeśli jednak decyzję o transmitowaniu sportu z udziałem osób niepełnosprawnych oddać widzom, ramówka układałaby się, przynajmniej w pewnym stopniu, inaczej. Z badania opinii publicznej przeprowadzonego przez TNS Polska dla Renault Polska wynika, że doniesienia o niepełnosprawnych sportowcach chciałaby śledzić prawie połowa (47%) Polaków. Transmisji paraolimpiady w Rio de Janeiro domaga się niewiele mniej bo aż 45%, a jeśli wziąć pod uwagę jedynie osoby określające się jako fani sportu – odsetek ten rośnie jeszcze bardziej – aż do 72%.

„Wielu Polaków nie interesuje się karierą polskich sportowców niepełnosprawnych, bo nie ma takiej możliwości w postaci łatwego dostępu do informacji o nich. Znikome doniesienia, które pojawiają się w mediach są dla „zwykłego odbiorcy” po prostu niezauważalne. Natomiast kibice mają więcej wytrwałości i determinacji, aby śledzić poczynania polskich sportowców niepełnoprawnych” - twierdzi psycholog sportowy Katarzyna Selwant.

„Tylko” inspirują
Z badań wynika, że niepełnosprawni sportowcy, bardziej niż samymi wynikami, imponują nam przede wszystkim determinacją w osiąganiu stawianych sobie celów. Na pytanie o odczucia względem niepełnosprawnych sportowców, największy odsetek ankietowanych (37%) stwierdził, że dają oni przykład, jak pokonywać własne słabości. 34% przyznało, że ich podziwia, a 18% postrzega jako „wspaniałą inspirację dla dzieci i młodzieży”. Mianem „sportowców”, bez dookreślania tego pojęcia opisało niepełnosprawnych zawodników zaledwie 15% respondentów.

Jak jednak podkreśla Maciej Lepiato, dobrym wzorem do naśladowania jest każdy sportowiec - jako swój autorytet wymienia Artura Partykę. Z kolei dla Anny Omielan fakt, że swoimi osiągnięciami może zachęcać innych niepełnosprawnych do działania i pokonywania ograniczeń postrzega jako ogromny czynnik motywujący.

Katarzyna Selwant tłumaczy, dlaczego łatwiej jest podziwiać fakt determinacji w dążeniu do sukcesu niż rzeczywiste osiągnięcia niepełnosprawnych sportowców:
Katarzyna Selwant
psycholog sportowy

Aby ich sukces postrzegany był jako „pełnowartościowy”, musi być co najmniej dwa razy bardziej spektakularny, niż w przypadku sportowca pełnosprawnego. Dla wielu osób zaskoczeniem jest to, że niepełnosprawni to też osoby sukcesu. Mało wiemy o ich dokonaniach, gdyż muszą być one dwa razy większe niż pełnosprawnych żeby ujrzały światło dzienne. Dlaczego? A dlatego, żeby nikt nie powiedział, że „to z litości, że inwalidzie się udało, bo miał łatwiej, bo dostał pomoc, jako niepełnosprawny".

Niepełnosprawni jednak uprzywilejowani?
Dziś coraz więcej osób ma świadomość, że protekcjonalne traktowanie niepełnosprawnych jest nie na miejscu, bo pomimo fizycznych słabości, funkcjonują oni we wszystkich sferach życia na identycznych, co osoby zdrowe, zasadach. Lepiato twierdzi jednak, że nadal zdarzają się wyjątki: - Gdy chciałem studiować na AWF-ie, lekarka stwierdziła, nie wstając nawet zza biurka, że nie nadaję się na takie studia - wspomina.

Jest jednak sfera, w której sportowcy niepełnosprawni mają przewagę – psychika. I choć sam Lepiato przekonuje, że jego zdaniem jedyna przewaga nad rywalami, na której może polegać, to ta wypracowana na treningach, psycholog zauważa, że różnice w sposobach podejścia do motywacji osób niepełnosprawnych i pełnosprawnych mogą się różnić:
Katarzyna Selwant
psycholog sportowy

Psychologia sportu mówi, że zwycięstwo nie jest najważniejsze - najważniejsza jest droga do sukcesu. Jeśli na to patrzymy z tej strony, to sportowcy niepełnosprawni mają tak długą i trudną drogę do realizacji sportowych marzeń, że powinni być o wiele bardziej wynagradzani przez kibiców.

Selwant zaznacza jednak, że to czy w przypadku danej osoby zadziała metoda kija czy marchewki jest sprawą indywidualną, a zbyt duże trudności zniechęcą nawet najsilniejszego psychicznie zawodnika: – Trudności mogą motywować, ale jeśli jest ich zbyt wiele, mogą odstraszać i powodować rezygnację. Z pewnością hart ducha, zacięcie i chęć robienia tego, co się kocha wyróżnia wszystkich sportowców, bez względu na sprawność. Czy motywuje kij, czy marchewka? To sprawa bardzo indywidualna. Znam zawodników, którzy jeśli natrafią na przeszkodę, od razu ją atakują, ale znam takich, którzy zrobią krok w tył i potrzebują czasu na rozbieg, aby tę przeszkodę przeskoczyć - tłumaczy.

Słowa psycholog potwierdza Anna Omielan:
Anna Omielan
pływaczka

Być może musimy być bardziej zdeterminowani i przez to wytrwalsi, by oprócz walki o lepsze wyniki zmagać się też na co dzień z własną niepełnosprawnością, czasami przykrymi reakcjami innych ludzi czy przeszkodami architektonicznymi. Czy to hartuje nasze charaktery, czy osłabia? Pewnie zależy od człowieka. Na pewno nie osiągamy sukcesów łatwiej.

Co pomaga sportowcom? Nie mówcie tego władzom związków
Selwant przyznaje, że nie słyszała, aby prowadzone były badania mające na celu ustalenie, czy motywacja sportowców niepełnosprawnych w porównaniu z zawodnikami pełnosprawnymi jest większa czy mniejsza. Nie wiadomo też, czy którąś z grup cechuje większa odporność na stres, jednak przeszkody z jakimi zmagają się niepełnosprawni mogą, zdaniem psycholog, w pewnym sensie przemawiać na ich „korzyść”.

Maciej Lepiato, który na co dzień trenuje w Gorzowie Wielkopolskim, na pytanie: "Co cię najbardziej ogranicza?" podał właśnie brak odpowiedniej bazy do treningowej w tym mieście. Psycholog pociesza, że nawet tego typu niedostatki można w kontekście szlifowania wytrwałości, postrzegać w jaśniejszym świetle: - Wytrwałość w pokonywaniu ograniczeń w sporcie niepełnosprawnym musi być ogromna, bo jak inaczej tłumaczyć, tak wspaniałe sukcesy przy niedostatecznej bazie treningowej, braku finansowania, ograniczeniu w dostępie do sprzętu czy wyjazdów? - pyta retorycznie.

Czyli mamy kolejny dowód na prawdziwość maksymy: „Co nas nie zabije, to nas wzmocni”. Miejmy nadzieję, że polityka finansowania sportu niepełnosprawnych w Polsce zmieni się wystarczająco szybko, aby nie tworzyć wyjątków od reguły.
Trwa ładowanie komentarzy...