Młodość nie wie jak. Starość nie ma sił. Czyli czego żałuje człowiek na skraju życia

fot. materialy prasowe
Najpiękniejsza kobieta świata uważa swoje ciało za więzienie. Nie chce być postrzegana jedynie przez pryzmat urody. Marzy, by świat dostrzegł jej intelekt. Aktor z Hollywood za nic ma wyrazy uznania. Pragnie wejść do historii dzięki ambitnym rolom. Kilkadziesiąt filmów cieszących się uznaniem całego świata to za mało jak na ambicje słynnego reżysera. Jest przekonany, że dzieło, które przyniesie wielkie spełnienie czeka dopiero na swojego twórcę. Szczęście nie jest gwarantowane żadnemu. W obliczu trudów życia biedny jest równy bogatemu, sławny – szarakowi, młody – starcowi.

Dobitnie przypomina o tym nowy film reżysera Paolo Sorrentino „Młodość”. To kolejne po oscarowym „Wielkim Pięknie” wyjątkowe dzieło Włocha. W polskich kinach od 18 września!

Napisy nie lecą od kilku minut, a ja wciąż wpatruję się w ekran. Nowy film słynnego włoskiego reżysera Sorrentino potrafi dotknąć do żywego. Jaki jest sens naszego istnienia? Kto dysponuje uniwersalną receptą na udane życie? Co tak naprawdę ma wartość i gdzie szukać szczęścia? „Młodość” to dowód na to, że produkcja z hollywoodzką obsadą może umiejętnie poruszyć najważniejsze zagadnienia egzystencji. Niebanalnie, lekko, z poczuciem humoru, a zarazem bez uszczerbku dla powagi rzeczywistości.
Podnóże Alp. Dwaj przyjaciele w sędziwym wieku wypoczywają w luksusowym sanatorium. Fred (Michael Caine) to światowej sławy kompozytor i dyrygent. Mick (Harvey Keitel) z kolei cieszy się uznaniem w Hollywood. Na swoim reżyserskim koncie ma nie jeden nośny film.

Mimo że przyjaźnią się od lat, znajdują się na przeciwnych biegunach. Fred uchodzi za oazę opanowania. Mick składa się z emocji. Różni ich także podejście do starości. Kompozytor dystansuje się od świata tak bardzo, że odmawia występu przed samą brytyjską Królową. Jego przyjaciel natomiast przeżywa głód twórczy. Bez reszty pochłonięty jest ideą nowego filmu, który ma zostać zwieńczeniem jego reżyserskiej kariery i artystycznym testamentem.
Są uosobieniem dwóch odmiennych dróg. Reżyser zdaje się mówić: „Spójrz. Będziesz zgorzkniały jak Fred, albo podobnie jak Mick nie zaznasz spokoju nawet na starość lat. Wybór należy do Ciebie”. Po której stronie się opowiedzieć? Widz ma zadecydować sam.

W „Młodości” zwątpienie dopada każdego. Dylematy o sensie życia przeplatają się z fizjologią, która z biegiem czasu staje się coraz bardziej namacalna w życiu każdego człowieka. Wymianie myśli o wartości emocji towarzyszy więc nieskrępowana rozmowa o tym, ile kropli moczu wylądowało dziś w ich muszli klozetowej.


W filmie Sorrentino młodość siłuje się ze starością. Doskonale obrazuje to scena, gdy ponętna modelka wchodzi do basenu, w rogu którego skupieni są dwaj starcy. Jest naga i niezaprzeczalnie piękna. – Kto to? – wodzi za nią zahipnotyzowanym wzrokiem reżyser. – Bóg – odpowiada mu przyjaciel-kompozytor.
Bohaterowie dokonują wiwisekcji życia i próbują znaleźć odpowiedź na pytanie, co tak naprawdę ma znaczenie w życiu człowieka. Pieniądze i sława? Nic z tych rzeczy. Do szczęśliwych nie można zaliczyć żadnego z gości luksusowego sanatorium w Alpach. – Wszyscy jesteśmy jedynie statystami – reasumuje reżyser Mick w odpowiedzi na słowa uznania jego młodego asystenta.

Seks? Kończy się tam, gdzie zaczyna się problem z prostatą. Dzieci? Są kochane, a zarazem niewdzięczne i miejscami bezlitosne względem swoich rodziców. Miłość? Jest fundamentalna. Trudno jednak pokusić się o stwierdzenie, że jest źródłem szczęścia. Wystarczy spojrzeć na rozpaczająca po rozstaniu córkę kompozytora (Rachel Weisz). Czas? Podczas gdy jeden z bohaterów marzy o kolejnych latach wigoru i pełni sił, drugi jest w stanie oddać 20 lat życia za jedną noc z miłością z dawnych lat.

Dwaj przyjaciele to nie jedyni goście hotelu. Obok wypoczywa cała awangarda barwnych postaci – szykujący się do nowej roli aktor z Hollywood (Paul Dano), buddyjski mnich, zmagający się z otyłością światowej sławy piłkarz, Miss Universe czy introwertyczny instruktor wspinaczki.
Wybór obsady nie był przypadkowy. – Myślę o aktorach, jeszcze zanim zacznę pisać scenariusz – tłumaczy Sorrentino. – Harvey Keitel od lat gra w absolutnie niezwykłych filmach, a do tego towarzyszy mu prawdziwa legenda. To samo można powiedzieć o Caine – to człowiek-instytucja w świecie filmu – dodaje reżyser. Sorrentino mówi wprost, że pomysł na film podsunął mu Caine. – Bez niego w ogóle bym „Młodości” nie nakręcił – przyznaje.

Caine odwdzięcza się Włochowi dobrym słowem. – Sorrentino jest fantastycznym reżyserem, obsada wspaniała, kocham ten film. Zagrałbym w nim nawet za darmo, ale oczywiście nie powiedziałem tego producentom – śmieje się aktor podczas konferencji prasowej w Cannes.

Film to ciągłe starcie: przeszłości z przyszłością, radości ze smutkiem. Obserwujmy konflikt światopoglądów i wielu pojedynczych prawd. Do jakich wniosków dochodzą bohaterowie i czy któremuś udaje się wypracować pożądaną formułę szczęścia? Przekonaj się osobiście. „Młodość” od 18 września w polskich kinach.

Tutaj znajdziesz pełną listę kin, gdzie możesz obejrzeć najnowszy film włoskiego reżysera.

Artykuł powstał we współpracy z Gutek Film.