"Wprost" o śledztwie ws. NIK: Piechociński i Bury ustalali z Kwiatkowskim obsadę stanowiska wiceprezesa Izby

Nad Januszem Piechocińskim zbierają się czarne chmury.
Nad Januszem Piechocińskim zbierają się czarne chmury. Fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta
Jan Bury został jedynką w Rzeszowie, chociaż prokuratura chce uchylenia jego immunitetu. Ale kłopoty może mieć też Janusz Piechociński, szef PSL. "Wprost" cytuje materiały, które prokuratura przesłała do Sejmu ws. szefa klubu PSL. Wynika z nich, że także wicepremier brał udział w procesie rozdzielania stanowisk w NIK.

Afera związana z ustawianiem konkursów w NIK mocno uderzyła w Krzysztofa Kwiatkowskiego, ale Jan Bury właściwie wyszedł z niej bez szwanku - dostał jedynkę w Rzeszowie. Ale może być jeszcze jedna ofiara śledztwa: prezes PSL Janusz Piechociński. Jak informuje "Wprost" on także pojawia się w materiałach ze śledztwa CBA i prokuratury, które trafiły do Sejmu wraz z wnioskiem o uchylenie immunitetu Janowi Buremu.

„Bury: - Dzisiaj miałem spotkanie z naszym kandydatem, także wczoraj był u nas premier Piechociński, Krzysiu naprawdę może być ciekawie , także w bastionie PiS-u może być różnie jeszcze wiesz.

Kwiatkowski: - A posłuchaj, żebyś wiedział Piechociński jak był na imieninach, no to mi powiedział, że to jest uzgodnione, że będzie chciał, żeby został Cichosz”.
Czytaj więcej

Źródło: "Wprost"
Chodzi o Mariana Cichosza, byłego senatora PSL, który był wiceprezesem NIK. Politycy PSL próbowali wg prokuratury doprowadzić do wyboru go na kolejną kadencję, co ostatecznie się udało. "Wprost" opisuje też, jak Bury starał się o wybranie na wiceszefa delegatury NIK w Rzeszowie swojego byłego asystenta Pawła Adamskiego. Po wygranej przekazywał mu informacje o pracach NIK.



Jan Bury po ujawnieniu kompromitujących go rozmów z szefem NIK idzie w zaparte i wydaje oświadczenie, w którym stwierdza, że jest czysty jak łza, a nagłośnione w mediach wydarzenie, ma go zdyskredytować i odebrać wiarygodność. – Od czterech lat jestem obiektem zorganizowanej akcji mającej na celu wyeliminowanie mnie z życia publicznego – napisał w oświadczeniu.

Źródło: "Wprost"
Trwa ładowanie komentarzy...