Używane luksusowe zegarki? Tak! Właśnie nadszedł ich czas

Luksusowy zegarek można też nabyć na rynku wtórnym. To oferta dla tych, którzy lubią okazje Facebook.com
Reklamę luksusowym zegarkom zrobili jakiś czas temu politycy – tzw. afera zegarkowa pogrążyła Sławomira Nowaka, ale tchnęła za to życie w branżę ekskluzywnych czasomierzy. Za ekskluzywne zegarki, szczególnie szwajcarskie, trzeba płacić jak za zboże. Nawet za te używane. I choć ich cena jest często niższa niż tych prosto ze sklepu, to i tak bez zasobnego portfela nie ma co myśleć o zegarku z wyższej półki z drugiej ręki.

Wtórny rynek luksusowych zegarków ma się dobrze, a na okazję polują tam mężczyźni, dla których czasomierz to wyznacznik prestiżu i gadżet, bez którego gentelmen nie może się obejść. To ozdoba, pochwała ludzkiej precyzji i zachwyt nad przedmiotem w jednym. Najbardziej męską wyobraźnię rozpalają zegarki pochodzące z zegarmistrzowskich kuźni z kraju Helwetów. Pośród tych najbardziej pożądanych są czasomierze takich marek jak: Patek Philippe, Jaeger-LeCoultre, Vocheron Constantin, Audemars Piguet, A. Lange & Sohne, Blancpain, IWC Schaffhausen, Ulysse Nardin, Girard-Perregaux, Breguet, Rolex czy Zenith.


– W dobie wszechobecnych smartfonów oryginalny zegarek w dyskretny sposób komunikuje pasje, styl i charakter właściciela. Obok dobrego garnituru i butów oraz spinek do mankietów zegarek jest wyznacznikiem jego statusu – mówi Beata Majewska, Dyrektor Departamentu Private Banking, Deutsche Bank. – Zakup zegarka premium z drugiej ręki może być lepszym rozwiązaniem niż zakup niskiej jakości kopii wyprodukowanej gdzieś w Azji – dodaje.

Luksus po polsku
Rynek dóbr luksusowych w Polsce rośnie. Z raportu KPMG, który co roku bierze pod lupę ten obszar rynku, wynika, że w porównaniu z poprzednim rokiem sprzedaż ekskluzywnych towarów wzrosła o 15 proc. Eksperci przewidują, że w najbliższych latach tendencja wzrostowa się utrzyma, a Polacy coraz chętniej będą otaczać się pięknymi przedmiotami dostępnymi tylko dla osób z odpowiednio wysokimi dochodami. Co ciekawe, specjaliści przewidują, że to właśnie m.in. rynek zegarków luksusowych ma w najbliższej przyszłości zawojować ten obszar gospodarki.
– W najbliższych latach największych wzrostów w ujęciu procentowym można spodziewać się w segmencie luksusowej biżuterii i zegarków (z 368 mln zł w 2014 roku do 466 mln zł w 2017 roku). W Polsce rynek luksusowych zegarków jest znacznie mniejszy od rynku luksusowej biżuterii, jednak szacuje się, że w latach 2013-2017 będzie on rósł szybciej – w tempie średnio 11 proc. rocznie – czytamy w raporcie.

Władysława Mellera, pasjonata zegarków i właściciela sklepu z luksusowymi czasomierzami, nie dziwi, że to właśnie niewielkie przedmioty ze wskazówkami stają się obiektem pożądania coraz większej liczby mężczyzn. – Zegarek to najlepsza inwestycja w samego siebie, w wizerunek i prestiż – mówił w jednym z wywiadów.

Ekskluzywność w rozsądnej cenie?
Ceny zegarków luksusowych potrafią osiągać zawrotne ceny, a za niektóre modele trzeba wydać lekką ręką kilkadziesiąt tys. zł. Nie każdego, kto chce stać się posiadaczem wyjątkowego egzemplarza z górnej półki, stać na taki zakup. M.in. dla takich osób powstaje coraz więcej miejsc, gdzie można nabyć czasomierz znanej i cenionej marki po niższej cenie. Na wtórnym rynku panuje nie mniejsze ożywienie niż na pierwotnym rynku zegarków luksusowych.

– Od kilku lat obserwuję nieustanny wzrost zainteresowania używanymi ekskluzywnymi zegarkami. Nie sposób tutaj przytoczyć dokładne liczby, ale tak na oko z moich obserwacji wynika, że jest to jakieś kilkanaście procent rocznie – mówi właściciel pierwszej w Polsce profesjonalnej witryny z używanymi zegarkami luksusowezegarki.pl.
W Polsce istnieje kilka takich sklepów, ale na rynku światowym od dobrych kilkunastu lat handel używanymi zegarkami z wyższej półki rozwija się kwitnąco. Najbardziej znaną i najpopularniejszą platformą dla miłośników zegarmistrzowskiej precyzji jest Chrono24. Ta internetowa giełda to dla amatorów czasomierzy prawdziwa gratka i nie lada pokusa, żeby zapolować na okazję. A okazji tutaj jest naprawdę dużo. Jak zachwalają właściciele Chrono24, na stronie można znaleźć dosłownie wszystko, o czym tylko może marzyć pasjonat zegarków.

W ofercie znajdziemy: „zegarki automatyczne, wojskowe, chronografy w wersji damskiej i męskiej, od modeli najpopularniejszych, aż po prawdziwe perełki” – czytamy. Giełda działa w 45 krajach na świecie, a każdego miesiąca przewija się przez nią 8 mln odwiedzających. Baza dostępnych zegarków robi piorunujące wrażenie. O tym, jakim zainteresowaniem cieszą się zegarki z drugiej ręki, świadczą same liczby – w ofercie Chrono24 kupujący mogą przebierać pośród blisko 215 tys. modeli znanych marek. Użytkownicy portalu za najbardziej pożądane marki uznają Rolexy i zegarki z manufaktury Omega. W tej chwili jednym z najbardziej poszukiwanych modeli zegarków jest Rolex Oyster Perpetual Date Submariner.
Za wyjątkowość trzeba słono płacić
Ceny luksusowych zegarków też mogą zwalić z nóg. Nikogo nie dziwi, że modele, które miały już przecież właściciela, mogą kosztować kilkadziesiąt tys. zł. Wycena takiego zegarka zależy od stanu czasomierza i stopnia zużycia. Liczy się też marka i to, czy ktoś może dołączyć certyfikat poświadczający oryginalność zegarka. Do tego dochodzi jeszcze wycena materiału, z którego zrobione są elementy zegarka.

– U nas wygląda to w ten sposób, że zazwyczaj za zegarek używany trzeba często słono zapłacić, ale i tak jego cena wywoławcza jest o 50-60 proc. niższa niż ta pierwotna – mówi Sławomir Wierzcholski, szef portalu z używanymi zegarkami z 12-letnią praktyką w tej specyficznej branży. Nie zawsze tak jednak jest, a jeśli trafimy na prawdziwego pasjonata, który chce mieć w kolekcji właśnie ten konkretny model, to możemy być niemal pewni, że będzie gotów wyłożyć za niego tyle, ile kosztował pierwotnie, albo nawet więcej.

Jak podkreśla, rynek wtórny „zegarków z przeszłością” ma potencjał nie tylko ze względu na rosnące zainteresowanie dobrami luksusowymi w rozsądnej cenie. Chodzi też o to, że tylko tam można znaleźć prawdziwą perełkę. Manufaktury zegarmistrzowskie co jakiś czas wypuszczają limitowane wersje jakiegoś modelu. Czasem jest to kilkadziesiąt zegarków, czasem mniej albo nieco więcej – ale w każdym z tych wariantów unikalne egzemplarze szybko znikają ze sklepowych półek. – Rynek wtórny stwarza możliwość nabycia takiego wyjątkowego zegarka, którego marka nie ma już w ofercie – tłumaczy Wierzcholski.

Napisz do autora: dominika.majewska@natemat.pl

Trwa ładowanie komentarzy...