"Po czym poznać studenta prawa? Sam Ci powie”. TOP 4 znienawidzonych w sieci “szpanerów”

Studenci prawa obśmiewani w sieci za "szpanerstwo"
Studenci prawa obśmiewani w sieci za "szpanerstwo" Fot. Facebook
“Jeśli dwóch studentów prawa, którzy są wegetarianami, spotyka się na treningu crossfitu, to o czym zaczną najpierw gadać?” – głosi krążący po sieci dowcip. Internauci są bezlitośni dla reprezentantów grup, które uważają za przesadnie snobistyczne. Kogo i dlaczego nie lubią najbardziej?

STUDENT PRAWA

Prawo obrosło sławą prestiżowego kierunku, na który dostają się i który kończą NAJLEPSI. Może sporo w tym prawdy, ale wśród internetowych prześmiewców taki wizerunek jest powodem do kpin. Stereotypowy student prawa to więc ten, który chełpi się swoim statusem, stale zdaje relację ze swoich zmagań z kierunkiem i gardzi innymi.

Na “Wykopie” powstał już nawet tag #bekazestudentowprawa. Furorę robią np. przykłady ofert wynajęcia mieszkania, gdzie gospodarz musi zaznaczyć, że jest "studentem prawa". Pojawiają się też memy na ten temat, a na Facebooku działa profil "Typowy Karol - student prawa". Słowem – młodzi prawnicy nie mają lekko.

CROSSFITOWIEC

Moda na crossfit trwa w Polsce od kilku lat.. Trudno dopatrzyć się czegoś niewłaściwego w bieganiu, skakaniu czy dźwiganiu ciężarów, ale tutaj też obiektem żartów jest sam wizerunek. Bo crossfit - przynajmniej w opinii części internautów - jest traktowany jako "sport dla wybranych". Z uprawianiem crossfitu jest ponoć jak ze studiowaniem prawa – fajnie się pochwalić publicznie, czasem posnobować.

"Byłem na crossficie, spory wycisk, czuję się naprawdę super" – takie deklaracje na Facebooku i innych portalach społecznościowych nie są raczej mile widziane. "Właśnie skończyłem poranną sesję crossfitu, jeszcze kawka w Starbucksie i lecę do korpo" – ten prześmiewczy komentarz mówi wiele o tym, jak mogą być postrzegani crossfitowcy.

WEGETARIANIN

Studenci i sportowcy i tak mają szczęście, bo internet nie ma litości dla innej grupy – wegetarian. Niezrozumienie, jak można nie jeść mięsa, jest często wstępem do "hejtu" i żartów. Ostatnio na "Wykopie" popularna bylła definicja wegetarianizmu sprzed 100 lat, mówiąca o tym, że wegetarianin to "ssak roślinożerny o niewykształconym. podniebieniu". Internauci wyśmiewali też np. "wegetariańskie buty", jakie wprowadziła do sprzedaży jedna z firm.

Oczywiście jest też motyw snobizmu. Tutaj też istnieje przekonanie, że po prostu modnie jest być wegetarianinem. Internetowi komentatorzy przypuszczają, że sporo osób jest "wege" nie dla siebie czy zwierząt, ale dla szpanu. Prawda?

FAN YERBA MATE

"Zaryzykowałbym stwierdzenie, że pijanie yerba mate stało się w naszym kraju swego rodzaju snobizmem" – czytam na jednym z blogów podróżniczych. Napój, który w Polsce zyskał popularność głównie dzięki Wojciechowi Cejrowskiemu, budzi podobne emocje, jak choćby wegetarianizm. Rzecz jasna nikt nie ma wątpliwości, że "yerba" ma u nas prawdziwych smakoszy, ale jako że smakuje i wygląda dość egzotycznie, też często kojarzy ją się z pozerstwem.

Dyskusje na ten temat toczą sami fani ziołowej herbaty z Paragwaju. I sami skarżą się na to, że picie mate postrzegane jest jako szpan – naśladownictwo podróżnika Cejrowskiego, który nie rozstaje się z naczyńkiem do parzenia napoju.

Napisz do autora: michal.gasior@natemat.pl

Trwa ładowanie komentarzy...