"Zemsta za Tuska i brak poparcia PiS". Jak i dlaczego Kaszubi jednoczą się przeciw PiS, który chce ich "rozbioru"

Donald Tusk zawsze z dumą podkreślał kaszubskie pochodzenie. Pod rządami PiS Kaszubi mają zapłacić za to, iż jest największym wrogiem Jarosława Kaczyńskiego?
Donald Tusk zawsze z dumą podkreślał kaszubskie pochodzenie. Pod rządami PiS Kaszubi mają zapłacić za to, iż jest największym wrogiem Jarosława Kaczyńskiego? Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta
"Zemsta" to być może najczęściej powtarzane dziś na Kaszubach słowo. W ten sposób komentuje się pomysł Prawa i Sprawiedliwości, by dokonać rozbioru regionu poprzez utworzenie nowego województwa środkowopomorskiego. Kosztem utrudnienia życia prawie 250 tys. Kaszubów Jarosław Kaczyński chce powalczyć o głosy 110-tys. Koszalina, w którym wielu wciąż żywi wojewódzkie ambicje. Na północy Polski widzą to dziś jednak w innym kontekście.

Obietnicę oderwania części województw pomorskiego, zachodniopomorskiego, oraz wielkopolskiego i utworzenia z nich środkowopomorskiego z ośrodkami administracyjnymi w Koszalinie, oraz Słupsku prezes Prawa i Sprawiedliwości złożył już w ubiegłym tygodniu, ale Kaszubi potrzebowali kilka dni, by te wieści przetrawić. Bo choć spośród nich wywodziło się wielu najbardziej wpływowych w wolnej Polsce polityków, sami Kaszubi nieprzesadnie angażowali się w spory polityczne jako wspólnota.

Więcej energii wciąż muszą poświęcać bowiem na budowanie tej wspólnoty, na której mocne piętno odcisnęły najpierw II wojna światowa, a następnie PRL. Trzeba uczyć języka, historii, przypominać powody do dumy. Na bieżącą politykę szkoda było czasu. Poza tym, najważniejszy postulat Kaszubów został spełniony wiele lat temu. Po reformie administracyjnej z 1999 roku większość z nich wreszcie znalazła się w jednym województwie. Znacząco ułatwiło to sprostanie wszystkim wspomnianym wcześniej wyzwaniom.

W minioną niedzielę na Kaszubach apolityczność trzeba było jednak odrzucić. "Mamy wręcz moralny obowiązek sprzeciwić się każdemu pomysłowi, który służy rozbijaniu naszej wspólnoty" - pierwsi napisali w emocjonalnym oświadczeniu członkowie zdobywającej popularność szczególnie wśród młodych mieszkańców Pomorza organizacji Kaszëbskô Jednota.
KASZËBSKÔ JEDNOTA
oświadczenie Stowarzyszenia Osób Narodowości Kaszubskiej

Nie dopuśćmy do dzielnicowe rozbicia Kaszubów! Kaszubi w wyborach parlamentarnych popierają różne polityczne projekty i partie. W tej różnorodności zawsze jednak potrafiliśmy się skupiać na rzeczach wspólnych, ważnych dla naszej etniczności, dla narodowego interesu. W duchu jedności chcemy was więc przestrzec przed wyborczym programem Prawa i Sprawiedliwości, a konkretnie pomysłem utworzenia Województwa Środkowopomorskiego. Czytaj więcej

Ich stanowisko szybko wzbudziło emocje także u innych mieszkańców Pomorza, wśród których dość trudno znaleźć zwolenników pomysłu Jarosława Kaczyńskiego. Nawet w samym Koszalinie nie wszyscy chcą takiego obrotu spraw. W Słupsku rządzonym dynamiczną ręką Roberta Biedronia kręcą nosem jeszcze bardziej. Pewnie nawet część twardego elektoratu PiS z północnej Polski po prostu grzecznie na ten temat milczy, by nie szkodzić tu partii jeszcze bardziej.

Co bardziej krewcy i zaangażowani po tym ostrzeżeniu przed PiS przystąpili jednak do kontrataku. W ich komentarzach głównym przekazem była sugestia, iż Kaszëbskô Jednota to "separatyści" i sympatycy Platformy Obywatelskiej, którzy nie mają prawa do wypowiadania się w imieniu wszystkich Kaszubów.
Ono miało przysługiwać jedynie nieco dziś ospałemu, ale mającemu wspaniałą tradycję Zrzeszeniu Kaszubsko-Pomorskiemu. Na głos tej organizacji (w której równie wpływowi są Donald Tusk, co Jacek Kurski...) również nie trzeba było jednak długo czekać. – Województwo środkowopomorskie przyniesie negatywne skutki zarówno dla Kaszub, jak też dla Pomorza – stwierdził w poniedziałek Jacek Fopke z Rady Naczelnej Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego na antenie Radia Gdańsk. I również podkreślił, że ten pomysł niszczy ideę zjednoczenia Kaszubów.

Bo inaczej niż na przykład Ślązacy, w sporym odsetku marzący jednak o pełnej autonomii, Kaszubi najsilniej walczyli tylko o to, by ich nie rozdzielano granicami administracji samorządowej. Najlepiej opisał to niegdyś właśnie Donald Tusk mówiący o swoim kaszubskim pochodzeniu. – Na Kaszubach praktycznie nikt nie ma wątpliwości, że Kaszuba to jest Polak, to jest pewien rodzaj Polaka – tłumaczył ówczesny premier, a obecny przewodniczący Rady Europejskiej.

17 tys. osób

Tylu obywateli Polski w ostatnim Spisie Powszechnym z 2011 r. zadeklarowało narodowość kaszubską jako pierwszą identyfikację etniczną.


228 tys. osób

Tylu obywateli Polski w ostatnim Spisie Powszechnym z 2011 r. zadeklarowało narodowość kaszubską jak jedną ze swoich identyfikacji etnicznych.


Na Kaszubach wielu wydaje się dziś, że w PiS-owskim pomyśle rozbioru tego regionu postać Donalda Tuska i jego kaszubskie pochodzenie mają znaczenie równie ważne, co walka o głosy mieszkańców Koszalina. "Zemsta na Tusku", "zemsta za Tuska", "chcą się odegrać za kiepskie wyniki" – to bardzo często powtarzane komentarze do doniesień o powyborczych planach rządu PiS względem północnej Polski.

Bo ona nie tylko wydała na świat największego wroga Jarosława Kaczyńskiego, ale i w każdych kolejnych wyborach niespecjalnie PiS popiera. Nawet w ostatnich wyjątkowych dla PiS wyborach prezydenckich nie było w województwie pomorskim takiego okręgu, który w większości poparłby Andrzeja Dudę. Najnowsze sondaże przed wyborami parlamentarnymi sugerują, że nawet teraz pomorskie będzie jednym z zaledwie dwóch regionów, które w większości nie poprą PiS. A po ostatnich wydarzeniach głosów dla tego ugrupowania będzie tu zapewne tylko jeszcze mniej niż przewidywały sondaże...
Piotr Fedusio
prawnik, ekspert do spraw mniejszości narodowych i etnicznych, oraz polityk .Nowoczesnej na antenie Radia Kaszëbë.

Podział Kaszub jest zagrożeniem dla rozwoju kaszubskiej kultury i stoi w sprzeczności z zapisami ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych... Czytaj więcej

Kontrproduktywne działania PiS wobec Pomorza są jednak nie tylko ze względu na to, iż walka o głosy części nie mogących wciąż przeżyć utraty wojewódzkiego statusu mieszkańców Koszalina, czy Słupska kończy się sprzeciwem wobec PiS liczącej setki tysięcy wyborców społeczności kaszubskiej. W dłuższej perspektywie czasowej może się okazać, że Jarosław Kaczyński właśnie bardzo mocno wsparł autonomiczne zapędy części Kaszubów. Narastały one od lat, ale większość starej daty Kaszubów przypominała maksymę Hieronima Derdowskiego: "nié mô Kaszëb bez Pòlonii, a bez Kaszëb Pòlsczi".
Wśród młodych, pomysły pójścia w ślady Ślązaków i żądania autonomii lub wspieranie działań na rzecz federalizacji Polski skutecznie gasił właśnie Donald Tusk i jego kaszubscy przyjaciele. Jednak dziś w odpowiedzi na sugestie, iż organizacje kaszubskie powinny milczeć w sprawach politycznych, ta najczęściej wspominająca o "narodowości kaszubskiej" odpowiada: "Jasne. Będziemy haftować i nucić przyśpiewki, a w tym czasie nas zaorzą...".

Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl

Trwa ładowanie komentarzy...