Grupa naTemat
NIE PRZEGAP WESPRZYJ POLSKI STARTUP W ŚWIATOWYM KONKURSIE. ZAGŁOSUJ I DAJ SZANSĘ POLAKOM WYGRAĆ 250 TYS. USD.

Tratwą, dronem, w gaśnicy i chlebie: jak nielegalne papierosy trafiają do Polski

Fot. Fotosr52/ Shutterstock.com
90-tysięczne miasteczko 70 km od polsko-ukraińskiej granicy. Mężczyzna podchodzi do ochroniarza kompleksu sportowego. Po krótkiej szamotaninie wyciąga broń i strzela dozorcy w głowę. A później jak w amerykańskim filmie akcji: oddziały milicji, wojska, służb specjalnych, pościg, strzelanina, spalone radiowozy. Wydarzenie jest równie prawdziwe, co i przerażające. Rzecz się działa niecałe pół roku temu w ukraińskim Mukaczewie. Główni bohaterowie to bojówkarze z ukraińskiego nacjonalistycznego ugrupowania Prawego Sektora (PS), współpracownicy niezależnego deputowanego do Rady Najwyższej Mychajła Łania oraz miejscowa milicja. O co poszło? O podział dochodów z przemytu papierosów m.in. do Polski.

Mukaczewo – jak i całe Zakarpacie – to do niedawna jeden z najspokojniejszych zakątków Ukrainy. Dziś region graniczący z 4 krajami (Rumunią, Słowacją, Polską i Węgrami), uchodzi za jedno z najważniejszych ogniw w łańcuchu nielegalnych dostaw wyrobów tytoniowych z Ukrainy na Zachód. Tak się stało w wyniku zmian tras przemytu, do której doszło na przestrzeni ostatnich 4 lat. Wcześniej nielegalne papierosy trafiały na teren naszego kraju głównie przez Litwę i przejście w Budzisku. Szlak ten jednak zaczął się przenosić na południe, do Ukrainy i Mołdawii. Świadczą o tym choćby statystyki ujawnień papierosów w poszczególnych izbach celnych.

Od 3 lat maleje liczba prób przemytu udaremnianych m.in. przez funkcjonariuszy Izby Celnej w Białymstoku. W 2013 r. wskaźnik ten spadł o ok. 20 proc. po to, by rok później zmaleć o kolejnych 40 proc. Z kolei w 2014 r. funkcjonariusze Izby Celnej w Przemyślu mieli ręce pełne pracy. Liczba ujawnień wzrosła tam od razu o 38 proc.
Każdy schowek jest dobry

Południowym szlakiem do Polski trafiają nie tylko ukraińskie wyroby tytoniowe, lecz także te wyprodukowane w Białorusi. Te ostatnie w walce o serca polskich palaczy skutecznie wypierają konkurencję znad Dniepru. Dziś stanowią ok. 34 proc. krajowego rynku nielegalnej produkcji – wynika z badań niezależnej firmy Niemczyk i Wspólnicy.

Jak trafiają do Polski? Jak twierdzą eksperci z platformy Transcrime, nielegalne papierosy przekraczają polską granicę głównie na pokładzie aut osobowych bądź półciężarówek. Tym sposobem przewożonych jest ok. 68,8 proc. ładunków w przemycie na małą skalę i 56,1 proc., jeżeli chodzi o kontrabandę na średnią skalę. Z kolei gdy w grę wchodzi duża skala, królują samochody ciężarowe (ok. 59 proc). W ubiegłym roku TIR-y przewiozły do naszego kraju ok. 62 mln sztuk papierosów – wynika z danych Służby Celnej.

Każdy schowek jest dobry. Przemytnicy umiejętnie chowają nielegalny towar we wnętrzu samochodu, starając się wykorzystać każdy wolny fragment przestrzeni. Ładują więc papierosy pod tapicerkę, nadkole, zderzaki, do gaśnicy, zbiornika paliwa, a nawet do … produktów spożywczych. Na początku listopada łukowscy policjanci zatrzymali 22-latka przewożącego nielegalny tytoń w chlebie. Łącznie przemycał ok. 900 paczek papierosów, których część upchał do bochenka chleba. Z kolei w grudniu 2014 r. funkcjonariusze z Placówki Straży Granicznej w Korczowej trafili na tort w polewie czekoladowej. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że podstawowym składnikiem wypieku było 45 paczek bez akcyzy.
Na brak pomysłowości szmuglerów nie sposób narzekać. W maju ubiegłego roku rosyjska policja w Obwodzie Kaliningradzkim przechwyciła lecący w kierunku Unii Europejskiej dron. Bezzałogowy samolot, który nawigował dzięki odbiornikom GPS, leciał nisko nad ziemią i rzucał kartony z papierosami w określonych miejscach. Handmade dron, wart najwyżej 10 dolarów, na swoim pokładzie miał blisko 10 kg nielegalnych papierosów. – Maszyna została zbudowana w celach przestępczych, więc nie musiał to być jakiś supermodel. Najważniejsze, aby była w stanie zabrać jak najwięcej towaru – komentowała rosyjska policja.

Zdarzały się również próby przeprawienia wyrobów tytoniowych tratwą przez Bug, a nawet samolotem AN-2, zwanym w Polsce Antkiem. Opinia publiczna dowiedziała się o precedensie w marcu tego roku, po tym, jak nafaszerowany nielegalnym tytoniem samolot spadł pod Łuckiem na Wołyniu. AN-2 spłonął, a piloci – dwaj obywatele polscy – zginęli na miejscu. Nielegalny ładunek najprawdopodobniej miał trafić na polski rynek.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
GospodarkaPrzemytPapierosy
Skomentuj