"Graty" na Allegro, czyli co sprzedajemy na aukcjach internetowych

Na aukcjach internetowych można znaleźć niemal wszystko. Niejednokrotnie wydają się one wręcz absurdalne. Duch w słoiku, kolacja z Warrenem Buffettem, stary Ford Mustang bez silnika, który okazał się być unikatem, jednym z dwóch na świecie, babcia wystawiona na sprzedaż przez wnuczkę. To tylko niektóre, legendarne już aukcje internetowe. Ludzka kreatywność nie zna granic. Nasze rodzime Allegro również pełne jest nietypowych ofert.

Fot. Hubert Śmietanka / http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:POL_Allegro_sterowiec.jpg / CC BY-SA http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl
Internetowe aukcje cieszą się w Polsce dużym powodzeniem. Niepodważalny hegemon na polskim rynku to Allegro.pl. Jest na nim przeszło 20 milionów aukcji. Przewaga nad drugim w rankingu "Aukcjuszem" jest spora. Słabo radzi sobie eBay Poland, który zajmuje dopiero piątą pozycję.

Da się na tym zarobić?

Co ciekawe, wielu ludzi używa Allegro jako sposób na pozbycie się niepotrzebnych rzeczy z mieszkania. 24-letnia Marta remontując pokój dla dziecka sprzedała sporo różnych "gratów" jak choćby stare okładki od zeszytów. Przekonuje, że są tacy, którzy to kupią. Ma znajomego, który potrafił za kilkaset złotych sprzedać w częściach niedziałającego iPhone'a. Pozbywa się on w ten sposób wielu rzeczy, ma nawet konto bankowe, na które wpływają tylko zyski ze sprzedaży na aukcjach internetowych - od paru do nawet kilkuset złotych.

Gdzie jest innowacyjnośc w polskim e-handlu?

Czy nasila się trend sprzedaży "wszystkiego co niepotrzebne" na aukcjach internetowych? - Na Allegro jest coraz mniej "używanych" rzeczy, bo serwis nastawia się na nowe produkty - mówi w rozmowie z naTemat Konrad Latkowski z firmy BrandStyle zajmującej się monitorowaniem sprzedaży na serwisach aukcyjnych - za to nasila się liczba starych rzeczy na tablica.pl - Tam często sprzedaje się wszelakie starocie - dodaje.

Gdy powstała pierwsza giełda w Londynie, wśród ludzi zapanowała gorączka. Chcieli kupić jakiekolwiek akcje, nawet firmy, która miała sporządzać deski z trocin za pomocą technologii, która została wynaleziona wiele lat później. To, że internauci kupują absurdalne rzeczy nie jest niczym nowym - komentuje Andrzej Sadowski

- Allegro to dziś wirtualny rynek, na którym każdy może sprzedać wszystko - mówi Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha - ale zawsze tak było, tyle że na lokalnych rynkach. Obserwujemy takie zjawisko także w innych krajach. W Polsce eBay zlekceważył naszą lokalną markę, z którą bardziej się oswoiliśmy - tłumaczy. Dodaje także, że można by tę sytuację przyrównać do handlu w czasach okupacji niemieckiej, kiedy to również obracało się wszystkim. Co pcha ludzi do sprzedawania wszelakich "gratów" czy rzeczy wręcz absurdalnych? - Na tym polega konstytucyjnie zagwarantowana swoboda umów, jeśli ktoś chce zapłacić za jakąś "staroć", to jego sprawa - mówi Sadowski - kupowanie "nietypowych" produktów czy usług opiera się na wierze w to, że opłaci się coś takiego kupić, jak choćby Facebook, ludzie wierzą, że da się na tym zarobić.

Masaż za mebel, zdjęcie za tatuaż, dobra kolacja za opowiadanie. Rusza portal kreatywnej wymiany

"Kup teraz - połamane krzesło"


- Internauci kupują "dziwne" lub stare produkty z powodu własnych upodobań do staroci, często jednak opis i zdjęcie aukcji wprowadza kupującego w błąd, można też być uzależnionym od internetowego handlu - wylicza dr Barbara Stawarz, psycholog - w niektórych przypadkach podczas licytacji internauta czuje się trochę jak na polowaniu, odczuwa "emocje myśliwego" - tłumaczy. Dodaje także, że niejednokrotnie ludzie żartują sobie wystawiając coś na sprzedaż, niektórzy mogą odczuwać fascynację używanymi przedmiotami po dziadkach, traktować je jak coś w rodzaju "antyków".

W wielu przypadkach idzie za tym działalność zarobkowa. Ludzie dorabiają sobie w ten sposób lub tak się utrzymują. - Mam znajomego, który kupuje stare meble i nadaje im nową świeżość. Ktoś chce wyrzucić stare PRL-owskie krzesła, ktoś inny takie nabywa, żeby później odnowić i sprzedać z zyskiem - tłumaczy Latkowski.

Często można się zdziwić przeglądając internetowe aukcje. Jedni na tym zarabiają, inni dają się naciągnąć, jeszcze inni kupując stare niedziałające radio czują się, jakby nabyli "zabytek". Bo absurdalne pomysły czy żarty (internauta zaoferował, że zje żabę jeśli ktoś mu za to zapłaci) to jedno, jednak handel wszystkim co pod ręką znany jest nie od dziś. Zmienił co prawda formę ale ma się całkiem dobrze.

Coraz więcej e-sklepów w Polsce. Za co Polacy je pokochali?
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
AukcjeAllegro

PROMOWANE

  • Dwa widoki

    Homo malcontentus i Homo optymictus czytaj więcej

  • Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn

    Wsiadłam kilka dni temu do pociągu. - Przepraszam pana, czy mógłby pan pomóc mi włożyć walizkę na półkę? Walizeczka mała na jeden dzień, ale jednak, dla mnie i wysoko i stoi obok mężczyzna... - Nie. Mam chory kręgosłup. Ani przepraszam, ani pani wybaczy… Nic. Wcześniej włożył swoją wielką walizę bez wysiłku. Wstała obok siedząca pani i powiedziała:- Pomogę pani. Wzięła moją walizkę zanim zdążyłam zaprotestować i wrzuciła na górną półkę. czytaj więcej

  • Nie wrzucajcie mnie do jednego worka!

    Długo zbierałem się do tego wpisu. Wolałem jednak poczekać i sprawdzić, jak rozwinie się sytuacja. Od kilku dni obserwuję spektakl pod tytułem „strajk matek dzieci/osób niepełnosprawnych w Sejmie”, na którym korzystają wyłącznie politycy. Wbrew słowom organizatorów, nie pomaga on społeczności ludzi chorych, a wręcz im szkodzi. Nie chcę być – a z tego co wiem, moi znajomi również – wrzucany do jednego worka z obywatelami okupującymi Wiejską. czytaj więcej

  • Prawdziwy. Prawdziwszy. Trup

    W PWN-owskim podręczniku dla ośmiolatków znalazłam wierszyk: „Katechizm polskiego dziecka”: Kto Ty jesteś? Polak mały (...) Coś jej winien? Oddać życie. I tak dalej …. Wierszydło zostało napisane około roku 1900 przez Władysława Bełzę. Drugorzędnego poetę, mocno na wyrost nazywanego piewcą polskości. Naiwny, drażniący ucho tekścik od ponad stu lat jest narzędziem indoktrynacji i prania małych mózgów. Bo, jak inaczej nazwać (w XXI wieku) przekonywanie, że ośmioletnie dziecko rośnie po to, by oddać życie za kawałek ziemi? czytaj więcej