"Panie Prezydencie jest mi wstyd, że oddałem na Pana głos". Wywiad z Robertem Dopierałą, autorem listu do prezydenta

Robert Dopierała, śląski adwokat oburzony zachowaniem prezydenta.
Robert Dopierała, śląski adwokat oburzony zachowaniem prezydenta. Fot.: materiały Roberta Dopierały
Mecenas Robert Dopierała nie jest politykiem i zdecydowanie nie wykazuje aspiracji, by w tej dziedzinie zabierać głos. Ale jako prawnik nie potrafił przejść obojętnie wobec tego co się obecnie dzieje w naszym państwie. Postępowanie prezydenta Andrzeja Dudy w związku z Trybunałem Konstytucyjnym, oburzyło go na tyle, że postanowił wystosować list w tej sprawie.

Co Pana skłoniło do wysłania listu?



Zwykła ludzka – a przede wszystkim prawna (bo pisałem to jako prawnik, który nie może się pogodzić z pewnymi działaniami) – bezsilność. Gdy oglądam to, co się dzieje w Parlamencie, sposób procedowania nad wyborem, odmowę przyjmowania ślubowania od sędziów, to we mnie się po prostu – jako prawniku – burzy się krew. Z polityką nie chciałbym mieć zbyt wiele wspólnego, nie jest moją intencją angażowanie się w bieżące spory. Mnie obecne poczynania po prostu rażą jako prawnika.

Czyli pański list wziął się z frustracji prezydentem, który będąc sam przecież prawnikiem na takie zachowania sobie pozwala?

Pan prezydent nie dość, że jest prawnikiem, to jest na dodatek człowiekiem z tytułem naukowym doktora. Tym bardziej dziwi mnie to, że takie akurat zachowania są jego udziałem. Sposób wykładania konstytucji i powszechnie obowiązującego prawa jest tak kuriozalny, że nad tym po prostu nie można przejść obojętnie. To nie jest być może kwestia bardzo interesująca dla przeciętnego obywatela. W większości przedstawia nam się to jako jakąś tam walkę o Trybunał, która nie ma większego znaczenia. Tak nie jest.

Wielokrotnie, jako prawnik, nie zgadzałem się z orzeczeniami Trybunału, uważałem, że powinny być inne. Natomiast jako człowiek żyjący w tym kraju i mający szacunek do prawa i konstytucji nie mogę się zgodzić z takim dezawuowaniem jego orzecznictwa i samego Trybunału jako instytucji.
Robert Dopierała
Fragment wiersza napisanego pod wpływem ułaskawienia Mariusza Kamińskiego przez Andrzeja Dudę.

W kraju nad Wisłą, gdzie mi się urodzić przyszło,
Był Prezydent, mądra głowa, prawnik – doktor z miasta Krakowa.
W maju wszyscy go rodacy, zatrudnili do tej pracy,
aby mądrze krajem rządził, i w posłudze swej nie zbłądził.

Jednak nagle w listopadzie, Pan prezydent w swym napadzie,
postanowił dla swej nacji, dokonać interpretacji,
Konstytucji (...)

A w tej konstytucji stoi, Prezydenta łaski prawo,
bardzo krótko opisane, jednak wszystkim dobrze znane,
że dotyczy skazanego, nigdy jednak niewinnego (...)

Czyli oczekiwał Pan od prezydenta zupełnie innego zachowania?

Myślę, że moje oczekiwanie nie jest niczym nadzwyczajnym. Generalnie od każdego urzędnika państwowego należy przede wszystkim oczekiwać poszanowania prawa. Reprezentuję wielu klientów w różnych sprawach. Jak ja mam, jak ci klienci mają się stosować do wyroków, które są wydawane w tym kraju? Jak oni mają przestrzegać reguł, które są stanowione przez parlament, skoro sam parlament tego nie robi? To jest po prostu niewytłumaczalne.

Nie ukrywam, że nie jestem wyborcą PiS-u, trochę inne poglądy są mi bliskie. Natomiast byłem jedną z tych osób, które głosowały na Andrzeja Dudę. Ale ja w nim widziałem człowieka energicznego, inteligentnego, który godnie będzie reprezentował mój kraj. I tutaj niestety się pomyliłem.
Robert Dopierała
Fragment wiersza napisanego pod wpływem ułaskawienia Mariusza Kamińskiego.

(...)Mogę ułaskawiać! Odpowiednie wnioski stawiać! Mariusz, gdzie jest ten twój wniosek? Już kolejny raz Cię proszę!
Mimo, żeś jest nieskazany, ułaskawię! Będziesz znany!
Podam argumenty wszystkim, dalszym również i mym bliskim,
że zrobiłem tak jak trzeba, że zrobiłem tak jak chciałem,
nie mogło być nic innego. Ułaskawić Kamińskiego!(...)

Trwoga! Żałość! Nie do wiary! Jak Prezydent nie tak stary,
takie głupstwa plecie, zwykłe to herezje przecie!
Każdy już na studiach wie, że nie ułaskawia się,
w świetle prawa niewinnego (...)

Czy aż do sprawy z Trybunałem Konstytucyjnym prezydent Duda budził w panu tę ufność, którą pan w nim jako wyborca pokładał? Czy też coś już wcześniej nadwyrężyło pana zaufanie?

Pierwszym sygnałem pokazującym, że coś jest nie tak było ułaskawienie Mariusza Kamińskiego. Mam poszanowanie dla sądów, dla władzy państwowej, jako prawnik po prostu nie mogę się z tym pogodzić.

Czy liczy Pan jeszcze na to, że prezydent Duda zmieni swoje zachowanie i w przyszłości będzie postępował inaczej?

Nie chciałbym go oceniać z punktu widzenia jego politycznych decyzji, bo nie taka jest moja rola i nie taka była intencja samego listu. Natomiast jako prawnik zauważam, że doszliśmy do pewnego momentu, w którym trudno jest się wycofać z pewnych działań. Jeżeli we wczorajszym orędziu pan prezydent nawet nie wspomina o wyroku Trybunału Konstytucyjnego, no to ja mam wrażenie, że to jest przygrywka do czegoś jeszcze bardziej znaczącego.
Skłaniam się ku tezie, którą można było wyczytać z wczorajszego wywiadu prof. Stępnia. Władza będzie trwała w przekonaniu, że wybrała dobrych sędziów. Bardzo prawdopodobne, że ci sędziowie nie zostaną dopuszczeni do orzekania. A to z kolei doprowadzi do stwierdzenia, że wyroki są wydawane w sposób nieprawidłowy i po prostu ich nie będziemy publikować – w związku z czym nie będą wchodzić w życie. Można będzie wtedy zrobić wszystko. I to mnie przeraża jako prawnika i jako obywatela, który w tym kraju żyje i to prawo przecież go dotyczy.

Napisz do autora: manuel.langer@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...