Teneryfa i Madera zamiast Egiptu. Gdzie w zimie latają Polacy?

Szarobura zima w Polsce vs. rajskie wakacje na Mauritiusie.
Szarobura zima w Polsce vs. rajskie wakacje na Mauritiusie. Fot. Krzysztof D. Flickr/ flic.kr/p/91WFTu / CC BY 2.0 / bit.ly/1mhaR6e ; Fot. Pixabay.com
Sezon zimowy dopiero się rozpoczyna. Nie wszystkim jednak kojarzy się on z nartami, snowboardem i zaśnieżonymi szczytami. Część z nas pragnie w tym momencie po prostu wygrzać się na plaży, pić drinka z palemką i wrócić w środku stycznia z naturalną opalenizną. Gdzie latamy, za ile i czy warto?

Wygrzać kości
– W styczniu lecimy ze znajomymi na Maltę. Na początku planowaliśmy Paryż, ale w tej samej cenie znaleźliśmy lepszą ofertę. Zapłaciliśmy 1300 złotych od osoby za 7 nocy ze śniadaniem, z przelotami, w naprawdę wypasionym hotelu. No i w zdecydowanie cieplejszym miejscu, co nie jest bez znaczenia! Jak sprawdzaliśmy, średnia temperatura w tym czasie na Malcie to 15 °C, woda jest nawet podobno odrobinę cieplejsza. Nie wygrzejemy się pewnie tak, jak latem. Wolę jednak zdecydowanie ten klimat, niż panującą w styczniu w Polsce szaroburą aurę – opowiada o swoich nadchodzących wakacjach Ula z Białegostoku.

Malta rzeczywiście do najcieplejszych ofert nie należy. O wiele wyższa temperatura jest chociażby na Teneryfie – w styczniu jest to około 25 °C. Jak podał nam Radomir Świderski z Rainbow Tours, spędzony tam tydzień w czterogwiazdkowym hotelu, all inclusive to koszt od 1999 zł. Z obserwacji Huberta Choroszewskiego z Fly4free wynika, że to właśnie Wyspy Kanaryjskie, określane „wyspami wiecznej wiosny”, Polacy wybierają najchętniej. Jak mówi, nawet za 1500 złotych jesteśmy w stanie pojechać w tym kierunku: – All inclusive, czyli już z plażą, z drinkami, z basenem, ze wszystkimi udogodnieniami – ocenia. Z europejskich kierunków zainteresowaniem cieszy się też Madera.
Gdzie jeszcze chętnie latamy? – Polacy wybierają również Maroko. Jednak staje się to kierunkiem coraz mniej popularnym. Nie ze względu na fizyczne zagrożenie, po prostu ludzie mają tendencje do utożsamiania wszystkich krajów arabskich, jako krajów niebezpiecznych – mówi.

Z bardziej egzotycznych opcji Radomir Świderski z Rainbow Tours poleca między innymi Sri Lankę – 16 dni od 3399 złotych. Coraz chętniej wybieramy te mniej oczywiste kierunki. – Zdecydowanie, z roku na rok przybywa zwolenników egzotyki – powiedział. Wymienił chociażby takie miejsca, jak Tajlandia, Meksyk, Wietnam, Kuba, Kenia, Indie, czy Mauritius. – Egzotyka to są właśnie terminy od listopada do marca-kwietnia, latem jest tych propozycji dużo mniej – dodaje.

Już nie Egipt
Kraje egzotyczne są coraz chętniej wybieraną opcją, prawdopodobnie również przez ograniczenia, jakie pojawiają się w innych kierunkach. Mówi nam o tym ekspert z Fly4free: – Wybór, jeżeli chodzi o ostatnie lata, zacieśnia się coraz bardziej. Polacy mają mniej możliwość, nie chodzi tu bynajmniej o możliwości finansowe, ale o możliwości bezpieczeństwa. W Egipcie, czy w Tunezji, nie mają możliwości już takiego wyboru, jak mieli wcześniej. Kraje te określane są jako kierunki: „Nie podróżuj”. Na oficjalnej stronie MSZ odradzane jest jakiekolwiek podróżowanie do tych dwóch krajów. Turyści też czują się zagrożeni. Oczywiście dalej tam podróżują, niemniej jednak to nie jest już taka żyła złota dla Egipcjan, czy Tunezyjczyków, jak była wcześniej – ocenia.

Egzotyka coraz popularniejsza
O jakich egzotycznych kierunkach powiedział jeszcze nasz ekspert od podróży? Między innymi o Kenii. – Można się tam wybrać na safari, jak również poleżeć na plaży. Wciąż bardzo popularnymi kierunkami jest też Tanzania z Zanzibarem, gdzie naprawdę można zaznać rajskiego wypoczynku. Z dalszych kierunków, które stają się teraz coraz bardziej popularne wśród Polaków, niesłabnącą popularnością cieszy się oczywiście Tajlandia, odwiedzana tłumnie i gwarnie przez Polaków, przez Rosjan, jak i również przez cały blok wschodni – słyszymy.

Wzrasta też ponoć popularność Kankun, czyli półwyspu Jukatan. Na własną rękę chętnie podróżujemy do Malezji, czy Indii. – Czyli tak naprawdę tam gdzie mamy gwarant pogody. Europa sama w sobie, jeżeli chodzi o ferie zimowe, nie oferuje takiej pogody żebyśmy byli w stanie wziąć ręcznik i położyć się na plaży – dodaje Choroszewski.
Kiedy kupować?
Branża rzeczywiście obserwuje w okresie zimowym wzmożoną uwagę w tej kwestii. – Zainteresowanie i sposób, w jaki Polacy i użytkownicy reagują na newsy, czy artykuły na temat tanich lotów, widzimy trend wzrostowy w październiku i w listopadzie. Dosyć łapczywie szukane są kierunki, gdzie będzie dużo cieplej, niż jest w Polsce. Dużym zainteresowaniem cieszy się okres świąt – mówi ekspert z Fly4free i dodaje, że wcale hotelarze nie "podkręcają" w tym czasie szczególnie cen, jak to czasami się słyszy.

W grudniu zainteresowanie jednak nieco spada. – Ci, którzy nie kupili biletów zagranicę, myślą nad tym, żeby kupić coś miłego dla swoich bliskich na święta. Dlatego, jeżeli bylibyśmy zainteresowani i potrafilibyśmy szybko się pakować, jesteśmy teraz w stanie kupić tanie loty. Wczoraj można było na przykład polecieć bezpośrednio na święta do Kankun za 1500 złotych. W zamian za kupowanie kolejnego karpia można się wybrać na plażę i tam spędzić, w mojej ocenie, dużo milej święta – zaznacza.

Zdania są podzielone
Nie wszyscy jednak tak chętnie widzieliby się teraz na leżaku. Dominik, student: – Jak zima, to narty. Wolę korzystać z tego, co daje natura. Latem chcąc pojechać na deskę mam do wyboru tak naprawdę tylko lodowiec, który pomimo dobrego przygotowania, nie jest tym samym co świeży puch. Zimą chcę więc z tego po prostu skorzystać. Na plażę przychodzi czas latem – ocenia.
Ula, o której planach wyjazdowych była tu mowa, widzi to nieco mniej jednostronnie. – Dla mnie to nie jest albo albo. W tym roku trafiła się akurat dobra okazja i mieliśmy chęć na tego typu wyjazd. W poprzednich latach, jeśli już wyjeżdżaliśmy gdzieś zimą, to były to rzeczywiście przeważnie góry i narty. Tym razem jest Malta i pewnie na więcej sobie w tym sezonie już nie pozwolimy, ale typowo zimowe wyjazdy lubię równie bardzo – mówi kobieta. Radomir Świderski podkreśla, że tak oczywisty podział na klientów tylko „narciarskich” i tylko „plażowych", jest niemożliwy. – Różnie z tym bywa. Są klienci, którzy jeżdżą trzy, czy cztery razy do roku. Są tacy, co jeżdżą tylko w wakacje, ale są też tacy, co jeżdżą tylko zimą. Naprawdę bardzo różnie – wynika z jego obserwacji.

Co by odpocząć
Sezon zimowy dopiero się rozpoczyna. Opcji do wyboru jest cała masa. To, że Egipt i Tunezja poniekąd odpadły z turystycznej listy, nie powinno nas jednak strasznie martwić. Może dzięki temu bardziej otworzymy się na wspomnianą tu Sri Lankę, czy Kankun, które cenowo nie zawsze odbiegają od europejskich kierunków. Grunt to korzystać w okazji, które się trafiają i przede wszystkim wiedzieć, jak najbardziej chcielibyśmy wypocząć. – Jestem zwolennikiem leżenia na plaży. Narty i snowboard to nie jest moja bajka – podsumował Hubert Choroszewski. Ja spoglądając za okno, też coraz częściej przychylam się do tej opinii. Słońce, plaża i drink z palemką… a choinka jeszcze nie ubrana.

Napisz do autorki: katarzyna.milkowska@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...