Dr Szczyt: Nawet jak schudniesz z 25 kg nadwagi, nie będziesz miała ładnej figury

Dr Marek Szczyt - jeden z najlepszych chirurgów plastycznych w Polsce.
Dr Marek Szczyt - jeden z najlepszych chirurgów plastycznych w Polsce. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Z chirurgii plastycznej korzystają dziś nie tylko celebryci, trafiła pod strzechy. Jednak nadal nie wszyscy wiedzą co może nam zaoferować lub jak znaleźć dobrego specjalistę czy rzetelną klinikę. O tym czy chirurg plastyczny może nas odchudzić i co najczęściej poprawiają Polacy opowiada nam jeden z najlepszych chirurgów plastycznych w Polsce dr Marek Szczyt, właściciel kliniki Dr Szczyt Chirurgia Plastyczna. Tego specjalistę poznała kilka lat temu cała Polska za sprawą programu emitowanego w TVN Style „Sekrety chirurgii”.

naTemat: Niektórzy uważają, że chirurgia plastyczna może w ciągu jednego dnia rozwiązać ich problem nadwagi lub otyłości. Obrazowo rzecz ujmując,myślą, że można odessać cały zbędny tłuszcz, a nadmiar skóry obciąć i gotowe. Czy to prawda?



Dr Marek Szczyt: Niestety, tak to się nie odbywa. U osób, które mają wiszący brzuch i niewielki nadmiar tłuszczu, można stosować zabiegi kombinowane – odessać nadmiar tłuszczu i zrobić plastykę brzucha. Jeśli chodzi o odsysanie tłuszczu, to rzeczywiście w ciągu jednego dnia można spowodować, że osoba, która nie jest zbyt zgrabna, stanie się zgrabna, ale to w pełni zobaczymy dopiero za 3 miesiące. Jednak to dotyczy szczupłych osób, tyle że niezgrabnych.

Odsysanie czyli modelowanie sylwetki, to nie jest odchudzanie. Choć na wadze też się traci. Możemy odessać 4 – 4,5 litra tłuszczu maksymalnie. Dla osoby, która ma 20 kg nadwagi to żaden efekt odchudzający. Natomiast jeśli tej nadwagi jest powiedzmy 10 kg, tylko brzuszek sterczący, odstające biodra, czy bryczesy to zyskuje ewidentnie. 4 litry tłuszczu to ok. 3 kg, traci więc 3 kg z nadprogramowych 10 kg. Oprócz tego sylwetka bardzo zyskuje, staje się zgrabniejsza. Natomiast dla osoby z otyłością, utrata 3 kg będzie praktycznie niezauważalna i jak się postara to tę utratę jest w stanie nadrobić w trzy dni.

Czy to prawda, że odsysanie tłuszczu to zabieg dla osób zdyscyplinowanych?

Tak, to prawda. Mamy pewną pulę komórek tłuszczowych. Jeśli część z nich usuniemy to wcale nie oznacza, że jeśli zaczniemy pochłaniać nadmierne ilości jedzenia, to dodatkowe kalorie wyparują z naszego organizmu. Niestety komórki tłuszczowe potrafią się powiększać.

Jeśli odessiemy powiedzmy 50 proc. tłuszczu z brzucha, to oczywiście na brzuchu będzie się gromadziło o 50 proc. tłuszczu mniej, ale trzeba pamiętać, że na ramionach, plecach, pośladkach czy biodrach nadal jest to 100 proc., czyli utyjemy, tyle że w innych miejscach.

Jeśli przestaniemy się kontrolować nie powróci nam odessany brzuch, ale możemy zacząć mieć duże biodra, albo coraz większe bary, co akurat u kobiet będzie szczególnie niekorzystne. To jest pewnego rodzaju pułapka. Nie można sobie odpuścić i pofolgować. Tym bardziej, że później z niektórych części ciała nie da się tak ładnie i tak dużo odessać.

Zaleca Pan odchudzanie przed odsysaniem tłuszczu?

Tak naprawdę, żeby odessać tłuszcz i zrobić plastykę brzucha, często rzeczywiście trzeba schudnąć. Nie operujemy ogromnych brzuchów. Zabieg traktowany jako estetyczny powinien być przede wszystkim jak najbardziej bezpieczny. Nie możemy pozwolić sobie na podniesienie ryzyka nawet w najmniejszym stopniu a osoba otyła często ma cukrzycę, nadciśnienie, słabo się rusza, po operacji łatwo o zapalenie płuc.

To jest przestroga dla pacjenta ale też dla chirurga, żeby nie decydował się na taką operację. Jeśli już pacjent jest bardzo otyły to niech to nie będzie zabieg estetyczny, ale na początek operacja zmniejszenia żołądka. Dajmy mu szansę żeby sam schudł. Natomiast zabiegi postbariatryczne, związane z nadmiarem skóry, który pozostał po schudnięciu to już jak najbardziej domena chirurgii plastycznej. Tu trzeba działać kompleksowo, najpierw bariatria, później chirurgia plastyczna.

Ile można mieć nadwagi, żeby skorzystać tylko z zabiegów proponowanych przez chirurgię plastyczną?

Pacjent, u którego można wykonać odsysanie tłuszczu czy plastykę brzucha, nie może mieć więcej niż 20 kg nadwagi. Zresztą 20 kg to jest już i tak bardzo dużo. Jednak przychodzą do nas pacjenci nawet z 40, 50-kilogramową nadwagą z oczekiwaniem, że schudną dzięki temu co ja mogę zrobić. To jest trochę droga na skróty. Zamiast samemu wziąć się za siebie i schudnąć a potem walczyć.

Czyli trzeba pilnować, żeby nie utyć za bardzo?

Jeśli młoda dziewczyna, 16-letnia, ma 10 kg nadwagi, to oczywiście jest już za dużo ale jeszcze jak schudnie to może świetnie wyglądać, skóra się obkurczy. Natomiast jeśli ma 25 kg nadwagi to już mimo że schudnie, nie będzie miała ładnej figury, bo skóra będzie rozciągnięta i naprawdę trzeba ciężko pracować, żeby doprowadzić ją do jako takiego wyglądu. Nie mówiąc już o tym jak 16 -latka ma 40 kg nadwagi. To właściwie już przepadło.

Niestety mam takie pacjentki i pacjentów. Przychodzi chłopak 21 lat, schudł 50 kg, ale ja nigdy nie zamieniłbym się z nim na wygląd. Jego ciało... Mimo, że mam wiele więcej lat niż on, nie zamieniłbym się. On jest dumny, że stracił 50 kg, ale skóra na nim wisi. To jest skóra staruszka u młodego człowieka. Przestrzegam, to nie jest tak, że młody człowiek może powiedzieć dzisiaj: to ja sobie pojem, bo to jest smaczne. Fast foody, lody są pyszne będę jadł, jadła. Jak będę chciała wyjść za mąż, ożenić się to schudnę. Niestety, nie ma tak.

Nadmiar skóry po „dużym odchudzaniu” trzeba będzie usunąć?

Tak, a blizny są po tym nieodwracalne. Oczywiście obwisła skóra też. Przychodzi taki młody człowiek i wtedy tłumaczę, że możemy zrobić plastykę brzucha, ale musi się pogodzić z rozległymi bliznami, dookoła ciała, czasami pod pachami, czasami nawet pod rękami. Bywa, że u mężczyzny trzeba zmniejszyć piersi. Opowiadam o tym ku przestrodze, szczególnie dla młodych ludzi. Muszą pamiętać, że skutki 30 – 40 kilogramowej nadwagi są nieodwracalne.

To w takim razie może nie odchudzać się. Może ciało z nadwagą będzie lepiej wyglądać niż z obwisłą skórą lub bliznami?

Zawsze warto walczyć z nadprogramowymi kilogramami. 25-latek na pewno będzie czuł się lepiej z bliznami czy obwisłą skórą niż np. z cukrzycą czy zwałem. Zawsze lepiej jest żyć, nawet w mniejszym komforcie, z bliznami, ale jednak żyć. Trzeba od najmłodszych lat pamiętać, żeby pilnować prawidłowej wagi. Ja sam mam niewielką nadwagę i rozumiem ludzi otyłych, że czasami trudno odmówić sobie czegoś. Ale jeśli dzisiaj nie możemy sobie czegoś odmówić, to odmówmy sobie czegoś jutro albo poćwiczmy.

Jednak odsysanie tłuszczu to nie jest najpopularniejszy zabieg. Co Polacy i Polki poprawiają w sobie najczęściej?

– Trudno tu mówić o jakiś trendach. Nie można np. powiedzieć, że Polki najczęściej powiększają sobie biust, ponieważ wiele z nich zmniejsza piersi albo je podnosi. Generalnie poprawiają swoje niedoskonałości. W Polsce są, tak jak w każdym innym kraju, ludzie niezadowoleni ze swojego wyglądu i to właśnie oni są pacjentami chirurgów plastycznych.

W mojej klinice i większości klinik w Polsce i na świecie najczęstsze zabiegi to oczywiście powiększenie piersi i korekcja nosa. Okresowo, częściej zdarza się odsysanie tłuszczu, plastyka brzucha, podniesienie piersi.
Czy o tym co w sobie poprawiamy decyduje moda?

Moda raczej nie, ale pojawiają się trendy po pewnych wydarzeniach. Przykładem może być poddanie się mastektomii przez Angelinę Jolie, na którą aktorka zdecydowała się by zapobiec zachorowaniu na raka piersi. My akurat nie wykonujemy takich zabiegów, ale mieliśmy dużo pytań o nie. Takim wydarzeniem, po którym pojawiło się zainteresowanie konkretnym zabiegiem była też, wykonana przeze mnie, korekta nosa Agnieszki Frykowskiej.

Jeśli jakaś znana osoba podda się zabiegowi, a my mamy podobny problem jak ona, to zaczynamy zastanawiać się czy też nie powinniśmy o to zadbać, zainteresować się.

O czym powinniśmy pamiętać decydując się na korekcję chirurgiczną naszego ciała?

Przede wszystkim trzeba pamiętać, że to jest zabieg chirurgiczny. Pacjentki często pytają: ale Panie doktorze to będzie tylko zabieg? Prawda? Ja tłumaczę, że tak oczywiście, zabieg operacyjny...

Chirurgia plastyczna brzmi tak miękko. Chirurg plastyczny to taki niby nie chirurg, taki miękki chirurg. To niestety trochę nieprawda. Trzeba bowiem pamiętać, że ze wszystkimi operacjami plastycznymi wiąże się ryzyko powikłań. Do takiego zabiegu warto dobrze się przygotować, jak do każdej innej operacji. Z tymi przygotowaniami trudno przesadzić, raczej nie zrobimy za dużo badań czy analiz.

Oczywiście trzeba też wybrać dobrego specjalistę. Takiego, do którego z jednej strony mamy zaufanie, z drugiej, że operuje w godziwych warunkach w odpowiednim towarzystwie co oznacza, że oprócz niego jest anestezjolog, pielęgniarki, osoby, które zaopiekują się nami po operacji. Na szczęście czasy garażowych gabinetów prywatnych mamy już za sobą.

Co powinno wzbudzić nasze podejrzenia. Kiedy nie powinniśmy dawać kredytu zaufania klinice chirurgii plastycznej?

To trudne pytanie. Jednak na pewno klinika nie powinna budzić w nas niesmaku. Większość z nas ma już pojęcie jak powinny wyglądać obiekty ochrony zdrowia. Tam przede wszystkim powinno być czysto, estetycznie. To nie może być gabinet na 12 piętrze wieżowca. Do takiego gabinetu musi być odpowiedni dostęp. Zresztą w innym wypadku nie odbierze tego Sanepid.

Chirurg chirurgowi nierówny. Czy powinniśmy być ostrożni i sprawdzić naszego lekarza?

Oczywiście. Teraz jest to dosyć proste, wystarczy prześledzić internet. W ten sposób dowiemy się chociażby czy nasz lekarz jest chirurgiem plastycznym. Możemy np. sprawdzić czy doktor jest członkiem Towarzystwa Chirurgii Plastycznej Rekonstrukcyjnej i Estetycznej. Sprawdźmy czy chociaż trafiliśmy do chirurga plastycznego, specjalisty z dziedziny, która nas interesuje a nie np. do okulisty który hobbystycznie zajmuje się chirurgią plastyczną.

Czy, jeśli chodzi o chirurgów plastycznych, to wymagane są od nich dodatkowe podspecjalizacje przy wykonywaniu pewnych zabiegów?

Nie, to jest jedna specjalizacja, która wydzieliła się z chirurgii ogólnej. W Polsce nastąpiło to w 1973 r. Wtedy powstało towarzystwo i specjalizacja chirurgii plastycznej. Lekarz potocznie nazywany chirurgiem plastycznym jest według oficjalnego nazewnictwa specjalistą chirurgii plastycznej, rekonstrukcyjnej i estetycznej. Ta nazwa specjalizacji zawiera w sobie to, czym taki specjalista może się zajmować, czyli odtwarzaniem utraconych, chorych elementów ciała, chirurgicznym przerabianiem ciała ze względów estetycznych.

Nie jest natomiast specjalistą medycyny estetycznej. Na razie oficjalnie taka specjalizacja nie istnieje i nie wydzieliła się, tym bardziej z chirurgii plastycznej. Choć kiedyś chirurdzy plastyczni zajmowali się tą dziedziną. Dzisiaj w Polsce lekarzy zajmujących się medycyną estetyczną jest kilka tysięcy, natomiast chirurgów plastycznych tylko 200.

Czym różni się chirurgia plastyczna od medycyny estetycznej?

Medycyna estetyczna to mniej inwazyjne dokonywanie zmian estetycznych. Wielu ludzi myli specjalistów i sądzi, że idąc do lekarza specjalizującego się w medycynie estetycznej, idzie do chirurga plastycznego a oczywiście to nie jest prawda. Lekarz medycyny estetycznej nie zaproponuje żadnego zabiegu chirurgicznego. Mówiąc kolokwialnie, nie wykona żadnego cięcia. W jego kompetencjach jest ostrzykiwanie, mezoterapie, peelingi. Natomiast nie zaproponuje chirurgicznego naruszania tkanek, ponieważ ten lekarz na tym się nie zna.

Jakie zabiegi chirurgiczne były dla Pana najtrudniejsze, ale jednocześnie dawały największą satysfakcję?

To były oczywiście zabiegi rekonstrukcyjne, które wykonywałem pracując jeszcze w Polanicy. Tam były naprawdę duże wyzwania, ale też i satysfakcjonujące wyniki. Zabiegi wykonywane u osób poparzonych, które trafiały do tego szpitala z przykurczami bez możliwości ruchu. Po kilku, kilkunastu zabiegach, mogły normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Opanowanie tej sztuki, która polega na pracy z tkanką bardzo mocno zniszczoną, bardzo podwyższa umiejętności chirurga.

Natomiast największą satysfakcję finansową przynoszą oczywiście zabiegi estetyczne. Choć tu też jest również satysfakcja z dobrze wykonanej pracy. Trudniejsze są zwykle zabiegi rekonstrukcyjne, jednak te estetyczne też bywają wyzwaniem.

Komu nie zrobiłby Pan operacji?

Niektórzy pacjenci nie kwalifikują się z powodów emocjonalnych. Choć bardzo trudno jest to wychwycić. Trudno dociec jakimi motywami się kierują. Jeśli to ma być lek na porażkę, na to, że mąż rzucił, albo coś nie wyszło mi w życiu to chirurgia plastyczna tu nie pomoże. A zdarza się, że pacjentki przychodzą… by odegrać się na mężczyźnie. Na zasadzie – zobacz co straciłeś.

Do operacji nie zakwalifikuje też pacjenta hiperestetycznego, czyli takiego, u którego naprawdę nie ma co poprawiać, a on jest niezadowolony. Przychodzą np. bardzo ładne, młode dziewczyny, zaczynają od piersi - tłumaczę, że rzeczywiście może nie są duże ale bardzo ładne. No to później łapią za fałd skóry i mówią o tłuszczyku, który można by usunąć. Potem słyszę dalej: a co Pan myśli o udach, o tu w tym miejscu? A ja sobie myślę, dziewczyno, przecież jak ty idziesz plażą w bikini to faceci wywalają języki na brodę z zachwytu. I takie pacjentki nie kwalifikują się do operacji, nawet powiększenia piersi.

Oczywiście nie można operować osób, które przesadzają. Są takie pacjentki, które najpierw skorygowały powieki, potem podniosły policzki, potem była korekta ramion. Trzeba niestety odmówić w pewnym momencie. Mam takie pacjentki, które po zabiegu pytają : no dobrze Panie doktorze, a co robimy dalej? Są takie co na wszelki wypadek chcą rezerwować kolejne terminy, na nieokreślone jeszcze zabiegi.

Nie boją się bólu, powikłań?

Boją się osoby, które pierwszy raz decydują się na zabieg. Większość operacji, które wykonujemy nie wiąże się z dużymi dolegliwościami bólowymi – wyjątkiem jest powiększenie piersi i plastyka uszu, kiedy ból utrzymuje się ok. 3 dni. Jednak pacjenci zapominają szybko o bólu, szczególnie jeśli widzą fajny efekt. Poza tym kolejny raz decydując się na zabieg, pacjent ma już zaufanie do swojego chirurga, nie boi się. Pacjentka może być troszkę uzależniona od miejsca, lekarza czy innych osób, które się nią opiekują w klinice.
Czy jest Pan w stanie rozpoznać na ulicy osobę, która poddała się operacji plastycznej?

Cóż zabiegi z zakresu chirurgii plastycznej są tak wykonywane, żeby pacjent wyglądał lepiej, ale żebyśmy nie wiedzieli dlaczego. Chyba, że kogoś znamy to zauważymy. Czasami zwracamy uwagę np., że jakaś aktorka zaczęła świetnie wyglądać. Choć jeśli chodzi o celebrytów to zdarza im się przesadzić z zabiegami z zakresu medycyny estetycznej.

Popełniają też inny błąd – często za szybko pokazują się po nich publicznie, kiedy jeszcze nie ma pełnego efektu zabiegu, ewentualnie nie wszystko się zagoiło. Z chirurgią plastyczną są ostrożniejsi, mają świadomość, szczególnie jeśli korekta dotyczy twarzy, że zmiany będą nieodwracalne, a twarzy nie da się schować w staniku.

Moje wprawne oko jest w stanie rozpoznać, jeśli ktoś przesadzi z chirurgią plastyczną lub medycyną estetyczną. Zauważę też blizny, które muszą pozostać po niektórych zabiegach, ale jest to dla mnie widoczne, dla kogoś kto się nie zna, nie.

Czy polscy chirurdzy plastyczni mają coraz więcej pacjentów?

Trochę trudno mi to oceniać, ponieważ niedawno, bo dwa lata temu, skończył się program z udziałem naszej kliniki, co jeszcze cały czas powoduje, że jesteśmy bardzo popularni i mamy wielu pacjentów. Jednak koledzy chirurdzy plastyczni mówią, że rzeczywiście pacjentów jest coraz więcej, a trzeba pamiętać, że nas chirurgów plastycznych w Polsce jest niewielu.

Polaków stać na zabiegi z zakresu chirurgii plastycznej?

Muszę powiedzieć, że mamy coraz zamożniejsze społeczeństwo. Co ciekawe odczuwamy wszelkie zawirowania w gospodarce, na rynku walutowym, na rynku pracy. One powoduje, że pacjenci odkładają zabiegi. Tak sytuacja miała miejsce kilka lat temu, kiedy obawialiśmy się, że światowy kryzys ekonomiczny odbije się też na polskiej gospodarce. Trzeba pamiętać, że są to zabiegi luksusowe, bez których możemy żyć, dlatego pacjenci tak reagują.

Czy chirurdzy plastyczni poprawiają siebie?

Oczywiście, w końcu my też mamy wady. Jednak nie jest to dla nas kuszące, mamy większą świadomość, widzieliśmy różne efekty operacji, dlatego podchodzimy do sprawy z rezerwą. Choć jak byłem młody myślałem np. o zoperowaniu sobie nosa. Dzięki mojemu ówczesnemu szefowi, na szczęście tego nie zrobiłem. Myślę, że za jakiś czas zoperuję powieki. Teraz jeszcze jestem w miarę młodym, pięćdziesięcioletnim chirurgiem. Moja siwizna wzbudza raczej zaufanie, więc nie przychodzi mi do głowy malowanie włosów i teraz tak samo traktuje swoje powieki, ale jak będę starszy to nie będę musiał się jeszcze postarzać i wtedy skoryguję powieki. Jeszcze znaki czasu mi nie przeszkadzają, ale w przyszłości, nie mówię nie.

Dziękuję za rozmowę

Napisz do autora: anna.kaczmarek@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...