Marcin Meller robi dobrą robotę i wygrywa internety. "Perspektywa wsadzania rurki w tyłek nie brzmi zbyt pociągająco"

Marcin Meller robi dobrą robotę i wygrywa internety. "Perspektywa wsadzania rurki w tyłek nie brzmi zbyt pociągająco"
Marcin Meller robi dobrą robotę i wygrywa internety. "Perspektywa wsadzania rurki w tyłek nie brzmi zbyt pociągająco" Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta
Zastanawiasz się, co to znaczy "wygrywać internety"? Po wpisaniu w Google tego pytania znajdziesz odpowiedź: "zrobić coś zaj*ebistego w internecie, krótko mówiąc. Załóżmy ktoś zripostuje jakiegoś idiotę, tak, że mu sandały przelecą na głowę". Ale Marcin Miller nie pierwszy raz udowadnia, że można wygrać internety bez wylewania pomyj na innych.

Dziennikarz zamieścił na swoim Facebookowym profilu kolejny wpis. W tym wypadku, kolejny nie oznacza wcale "jeden z wielu". Nie tylko dlatego, że w ciągu 24 godzin polubiło go blisko 9 tys. osób, a 6,5 zdecydowało się udostępnić dla swoich znajomych. Meller wykorzystał swoją popularność, aby zachęcić innych facetów (choć nie tylko ich) do badań. Takich, które mogą uratować życie przed losem, który kilka lat temu spotkał jego ojca.
Marcin Meller

Mój tata zmarł w lutym 2008 roku na raka jelita grubego w wieku 66 lat. Żyłby najpewniej do dzisiaj i właśnie szykowalibyśmy się do Świąt, gdyby odpowiednio wcześniej się zbadał, bo z resztą zdrowia było u niego ok. Ale w pakiecie badań w pracy nie było kolonoskopii, która pozwala na stwierdzenie nowotworu na bardzo wczesnym etapie, a sam na to nie wpadł. Czytaj więcej

Dziennikarz zachęca do wykonania badania, które sam już ma za sobą. Jest nieprzyjemne – nikt tego nie ukrywa. Trzeba pokonać w sobie lęk, co stanowi problem nawet dla najtwardszych facetów. Meller apeluje, aby każdy facet po 40. roku życia wykonał podobne badanie.
"Rurka w tyłku"
Rak jelita grubego, przed którym przestrzega Meller, zabija co roku ponad 10 tys. Polaków. Sprzyja mu szybki tryb życia i nieregularna dieta, a pierwsze objawy łatwo przegapić. Wizyta u lekarza, badania przesiewowe i kilka zmian w nawykach żywieniowych może oddalić wizję choroby.
Marcin Meller

Tak, perspektywa wsadzania rurki w tyłek nie brzmi zbyt pociągająco, ale można to robić w znieczuleniu ogólnym, a i bez znieczulenia dzisiaj to badanie jest dużo mniej nieprzyjemne. Kiedyś ryzykowny, dzisiaj ten zabieg jest bezpieczny. Czytaj więcej

Jak wygląda badanie? Lekarz za pomocą kolonoskopu ogląda wnętrze jelita grubego pacjenta. Badanie polega na wprowadzeniu przez odbyt wziernika zakończonego kamerą, z której obraz przesyłany jest na zewnątrz. Podczas kolonoskopii lekarz może pobierać wycinki błony śluzowej jelita grubego do badań histopatologicznych. Może również wykonać drobne zabiegi, takie jak usunięcie niewielkiego polipa.

Czym jest rak jelita grubego?

Najkrócej mówiąc, jest to złośliwy nowotwór, umiejscowiony w okrężnicy, wyrostku robaczkowym lub w odbytnicy. W większości przypadków rozwija się z polipów (łagodnych gruczolaków), czyli niewielkich guzków na ścianie jelita. Te z czasem rozrastają się, zajmując sąsiednie tkanki. Czytaj więcej

Wpis Mellera poruszył tysiące internautów, którzy udostępniają jego wpis na swoich profilach. Wiele osób pisze o swoich doświadczeniach z tą chorobą. Wśród nich jest Bartek, któremu rodzice do dziś dziękują za zainteresowanie...



– Historia zdrowotna mojej rodziny pokazuje, że ten rodzaj choroby wcale nie jest czymś absurdalnie odległym – słyszę od Bartka. Jak mówi, na raka jelita grubego chorował jego dziadek i siostra mamy. Gdy tylko dowiedział się o tym, kazał rodzicom się przebadać. – Zbyli mnie śmiechem i twierdzeniem, że nie ma żadnego problemu, a oni "nie dadzą sobie grzebać w dupie" – wspomina Bartek.

Postanowił nie czekać aż coś się stanie. Kilka minut zajęło mu wygooglanie placówek, w których można się przebadać. Okazało się, że wszystko jest refundowane, a rodzice musieli tylko trochę poczekać. – Nie wiem, ile dokładnie, ale pamiętam, że nie był to długi okres. Wysłałem im mailem konkretne namiary i dokładne informacje. Musieli tylko przedzwonić i się umówić. O sprawie zapomniał, ale po jakimś czasie dostał od rodziców telefon. Powiedzieli, że właśnie wyszli z kolonoskopii. Lekarz powiedział im, że wszystko wygląda w porządku. Niedługo potem potwierdziły to oficjalne wyniki.

– Szczerze mówiąc nie pamiętam kiedy ostatnio rodzice mi tak za coś dziękowali. Szczerze. Pewnie, to ten rodzaj badania, który budzi jednocześnie uśmiech, strach i obrzydzenie. Ale śmiechem nie można zbywać poważnych problemów. Nie jest to przyjemne, ale podobno nie boli tak, jak się wydaje – mówi Bartek z Olsztyna.

Pijesz, palisz i niezdrowo się odżywiasz
– Jeśli ktoś z Waszej najbliższej rodziny zmarł na nowotwór jelita grubego przed 50-tką, idźcie przynajmniej 10 lat wcześniej w stosunku do wieku, w którym bliski zmarł – pisze Meller. I apeluje, by zachęcać członków rodziny do zapisywania się do gastrologa. Ale oprócz badań, istnieje wiele rzeczy które możemy wdrożyć w życie, by odsunąć od siebie widmo choroby.

Chodzi przede wszystkim o wprowadzenie zdrowych nawyków żywieniowych i odstawienie używek. Jak pisała w naTemat Monika Przybysz, dieta bogata w czerwone mięso, tłuszcze zwierzęce i wysoko przetworzone produkty – za to uboga w warzywa, owoce i błonnik – okazuje się zabójcza. Czynnikiem sprzyjającym rakowi są oczywiście papierosy.

Zaledwie co trzeci chory - czyli niecałe 30 procent – przeżyje z rakiem jelita grubego dłużej, niż pięć lat. Dla porównania, w całej Europie i Stanach Zjednoczonych ta średnia wynosi odpowiednio 50 i 80 procent.

Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...