Minister "sprzedaje" Polaków z Wielkiej Brytanii? Niezupełnie, ale rodacy i tak poczuli się oszukani

Minister Waszczykowski najprawdopodobniej nie zostanie ulubieńcem Polonii z Wielkiej Brytanii.
Minister Waszczykowski najprawdopodobniej nie zostanie ulubieńcem Polonii z Wielkiej Brytanii. Fot. Shutterstock.com
Minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski nie zważa na dyplomatyczny język i ostatnio mówi, co mu ślina na język przyniesie. Jego wypowiedź o tym, że Polska i Londyn mogą dojść do porozumienia kosztem cięć socjalnych dla Polaków mieszkających na Wyspach, wywołała prawdziwą burzę. Szef dyplomacji próbował później tonować swoją wypowiedź, ale Polacy w Wielkiej Brytanii i tak poczuli się zaniepokojeni.

Faux pas ministra
Niefortunna wypowiedź ministra pochodzi z wywiadu, którego Waszczykowski udzielił Reutersowi. Wspomniał tam o tym, że Polska jest gotowa układać się z Wielką Brytanią w drażliwej sprawie wygaszania przywilejów dla obcokrajowców na Wyspach.


To zresztą jeden z priorytetowych projektów Davida Camerona, premiera Wielkiej Brytanii, który już jakiś czas temu zapowiedział, że poczyni stanowcze kroki w kwestii napływu cudzoziemców do kraju, jak i korzystania przez nich z brytyjskiego pakietu socjalnego. Zmniejszenie pomocy socjalnej ze strony brytyjskiego rządu mogłoby uderzyć w Polonię zamieszkującą Wyspy. W końcu w Wielkiej Brytanii żyje ponad 850 tys. rodaków, a niemało z nich korzysta z przysługujących im świadczeń socjalnych.

Waszczykowski zasugerował w wywiadzie, że taki kompromis byłby możliwy, gdyby Polska dostała od Wielkiej Brytanii gwarancje, że ta poprze nasze starania ulokowania stałych baz NATO na terenie kraju. Wypowiedź Waszczykowskiego nie została dobrze przyjęta. Błyskawicznie pojawiły się komentarze, że minister dosłownie "przehandlował" Polaków z Wysp, że stali się kartą przetargową w negocjacjach i potraktowano ich instrumentalnie.

Polski MSZ próbował co prawda gasić pożar i wydał oświadczenie, ale było już za późno. Informacja zaczęła żyć swoim życiem i napędziła Polakom w Wielkiej Brytanii niezłego strachu. Niektórych Polaków na emigracji wcale nie uspokoiły zapewnienia Artura Dmochowskiego, rzecznika prasowego MSZ.
Fragment oświadczenia MSZ

Wobec pojawiających się w mediach nieprawdziwych informacji dot. wywiadu ministra Witolda Waszczykowskiego dla Agencji Reuters informuję, iż minister dwukrotnie i to w sposób jednoznaczny podkreślił w nim, że Polska nie protestowałaby wobec obniżenia świadczeń socjalnych dla Polaków tylko w przypadku, gdyby rząd brytyjski zdecydował się na ich obniżenie także dla wszystkich mieszkańców Zjednoczonego Królestwa.

Waszczykowski wspomniał też co prawda, że Polacy na Wyspach, których brytyjski rząd miałby pozbawić przywilejów mogliby liczyć na pomoc z Polski, ale nie wiadomo, na jakich zasadach by się to odbywało i kto dokładnie mógłby z takiej pomocy skorzystać.

Polacy na Wyspach zaalarmowani?
Adriana Chodakowska, redaktor naczelna jednego z większych polonijnych portali w Wielkiej Brytanii przyznaje, że zaraz po zamieszczeniu informacji w sieci, Polacy odwiedzający stronę Londynek.net niezwykle żywiołowo zareagowali na wieść o wypowiedzi ministra Waszczykowskiego.

– Depesza PAP-u, którą zamieściliśmy wczoraj odnośnie do rzekomego "kompromisu" rządu polskiego z Davidem Cameronem wywołała burzę wśród naszych użytkowników, którzy poczuli się "sprzedani" i "oszukani" (co widać w licznych komentarzach pod tą wiadomością). Inni oskarżali nawet nasz portal o manipulację, nie zwracając uwagi na źródło newsa, którym przecież jest najstarsza – i wydawałoby się najbardziej wiarygodna – polska agencja informacyjna. Dzisiaj od rana otrzymujemy sygnały od czytelników i zapytania, czy to prawda – opowiada Chodakowska.

Rzeczywiście w sieci pod artykułami streszczającymi wypowiedź ministra pojawia się mnóstwo komentarzy, które świadczą o tym, że Polacy na Wyspach poczuli się przez szefa dyplomacji "sprzedani".
Polka mieszkająca w Wielkiej Brytanii, komentarz z sieci

To jest skandal. My na emigracji nie jesteśmy kartą przetargową, tylko ciężko pracującymi ludźmi i często nas się lekceważy, mimo tego że wykonujemy prace, których miejscowi by się nie podjęli. Jesteśmy też gorzej opłacani i tu rząd ma duże pole do popisu, bo dużo pieniędzy zarobionych przez rodaków zasiliło budżet państwa polskiego. Jestem zszokowana jego [red. Waszczykowskiego] propozycjami – one jasno i wyraźnie pokazują, że nie możemy zaufać rządzącym, bo oni nie dbają o nas, tylko o swoje interesy.

Ten głos nie jest odosobniony, a jeśli jeszcze dodać do tego odpowiedni kontekst – w Wielkiej Brytanii Polonia przecież głosowała przede wszystkim na Kukiza'15 i PiS, to robi się naprawdę ciekawie, a żal do nowego rządu może być całkiem uzasadniony. Nie od dzisiaj wiadomo, że Polonia sympatyzuje z formacją Jarosława Kaczyńskiego. Potwierdzają to każde kolejne wybory. Mimo tego że Paweł Kukiz ze swoim komitetem podczas ostatniego głosowania do Parlamentu zdołali wyprzedzić PiS, to i tak partia ma tam mocną pozycję, a głos na nią oddało 22, 89 proc. wyborców.

Wśród tych, którzy przy urnie skreślili krzyżyk przy partii Jarosława Kaczyńskiego była Agata, 26-latka z Łodzi, która od dwóch lat mieszka i pracuje w Londynie. Zapytaliśmy ją, co sądzi o wypowiedzi ministra Waszczykowskiego. Młoda Polka nie kryje rozczarowania. – Pracuję w hotelu i na razie nie korzystam z pomocy socjalnej w Anglii. Ale znam mnóstwo Polaków, którzy będą zaniepokojeni zapowiedziami ministra i którym na pewno się nie spodoba. Tutaj przecież nikomu nie podoba się polityka Camerona, który chce nam zabrać przywileje i przegonić na cztery wiatry. Nie żałuję, że głosowałam na PiS, ale spodziewałabym się, że będą bardziej dbać o interesy rodaków mieszkających poza krajem – opowiada.

Napisz do autora: dominika.majewska@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Witold WaszczykowskiPrawo i Sprawiedliwość
Skomentuj