Grupa naTemat

Możesz kupić rower na przekór kaczyzmowi, a nawet zostać wege. Ale Polacy myślą tak, jak Waszczykowski

Możesz kupić rower na przekór kaczyzmowi, a nawet zostać wege. Ale Polacy myślą tak, jak Waszczykowski
Możesz kupić rower na przekór kaczyzmowi, a nawet zostać wege. Ale Polacy myślą tak, jak Waszczykowski Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Radosław Sikorski na przekór kaczyzmowi zjadł wegetariańskie śniadanie, a na Facebooku roi się od deklaracji kupna roweru – na złość PiS. Wszystko przez słowa Witolda Waszczykowskiego, który zaatakował wizję świata złożonego z rowerzystów i wegetarian, rzekomo lansowanego przez poprzednią władzę. W "Warszawce" wrze, (trochę na smutno, trochę na wesoło), ale powinniśmy w końcu przejrzeć na oczy – Waszczykowski przedstawił punkt widzenia wielu Polaków.

Dwie Polski
Kilka miesięcy temu urządziłem sobie mały eksperyment. Postanowiłem na jakiś czas zrezygnować z jedzenia mięsa. Pozwoliłem sobie tylko na ryby. Efekt? Poddałem się po trzech miesiącach. Dlaczego? W czasie wizyty u rodziny często nie było dla mnie nic do jedzenia. Miałem też dość ciągłych pytań i wyjaśnień. To "nienormalnie" - słyszałem. I do tradycyjnej polskiej diety wróciłem. Z wygody.
Przypomina mi się jeszcze jedna rzecz, z 2014 roku – artykuł Dominika Zdorta z "Rzeczpospolitej", który napisał iż ''bieganie to rozrywka dla ludzi o niezbyt subtelnej umysłowości''. W swoim głośnym tekście stwierdził, iż zna ludzi, którzy nie mają czasu, aby raz w tygodniu spędzić w kościele trzy kwadranse, za to wstają codziennie przed świtem, aby pobiegać sobie przez dwie godziny. W komentarzach pod artykułem starły się wówczas dwie Polski. Te same, o których mówi teraz minister spraw zagranicznych:

– Poprzedni rząd realizował tam (w mediach publicznych) określony lewicowy program. Tak jakby świat według marksistowskiego wzorca musiał automatycznie rozwijać się tylko w jednym kierunku – nowej mieszaniny kultur i ras, świata złożonego z rowerzystów i wegetarian, którzy używają wyłącznie odnawialnych źródeł energii i walczą ze wszelkimi przejawami religii. To ma niewiele wspólnego z tradycyjnymi polskimi wartościami – powiedział Waszczykowski.
To, co modne jest w wielkich miastach, dla przeciętnego Polaka jest wciąż dziwactwem. Wystarczy wyjechać na miasto, a wegetarianin czy weganin staje się prawdziwym kosmitą. – Gdybym u siebie na wsi powiedział, że nie jem mięsa, zostałbym zwyczajnie wyśmiany – słyszę od 25-latka z Podkarpacia.

Dr Wojciech Połeć, socjolog z SGGW czytał słowa polskiego ministra w oryginale – po niemiecku. I jak wyjaśnia, tak naprawdę Waszczykowski przedstawił dwie wizje świata, które prezentują Polacy. – Nie ma sensu odnosić tej wypowiedzi do rzeczywistości – mówi dr Połeć.

A polska rzeczywistość wygląda wciąż bardzo tradycyjnie. Z badań wynika, że 66 proc. z nas za najważniejsze uważa zdrowie, a 23 proc. rodzinę i szczęście rodzinne. Natomiast to, co jak się wydaje ciągnie ludzi do wielkich miast, czyli praca i pieniądze, znalazły się na końcu zestawienia opracowanego przez GUS. Są one ważne dla zaledwie co setnej osoby. Zaledwie 3 proc. zaś, jako najważniejszą wskazuje miłość.
Bez udziwnień
Wypowiedź polskiego ministra jest tłumaczona i skracana, przez co zaczęła żyć własnym, medialnym życiem. Niemniej, odniesienie do rowerzystów i wegetarian zostało użyte przez Waszczykowskiego świadomie. I nie ma co się dziwić, bo szef MSZ mówi to, co myśli wielu wyborców PiS. Może nie tych wielkomiejskich, ale w końcu to "Polska B" ma dziś swoich reprezentantów w Sejmie.

Według socjolog dr Agnieszki Kampki, autorki książki o perswazji w języku polityki, w słowach Waszczykowskiego można odnaleźć wszystkie zabiegi, które politycy stosują by zapaść w pamięć. – Mamy prostą diagnozę i jasny podział. Są ludzie wierni wartościom typowym dla Polaków, oraz są jacyś "oni" – mówi socjolog ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. To metoda, którą Jarosław Kaczyński stosuje od lat. Jak się okazuje, skutecznie.

Dr Kampki nie dziwi fakt, że słowa o rowerzystach i wegetarianach wywołały humorystyczny odzew i stały się pożywką dla twórców memów. – Tandem rowerzystów i wegetarian, którzy mieliby zagrozić czemukolwiek wydaje się być karkołomnym zestawieniem – mówi socjolog. Ale czy wyborca Krystyny Pawłowicz jeździ na modnej holenderce, a na pytanie męża "co na obiad" odpowiada, że jarmuż?
Na rowerach jeździ wprawdzie większość mieszkańców wsi i małych miast. Ale to nie są ci rowerzyści, o których mówi minister Waszczykowski. – To jest pewien styl życia, moda. Człowiek "zdrowo myślący" nie będzie myślał o odnawialnych źródłach energii, gdy mamy węgiel, nie będzie walczył z religią i nie będzie jeździł na rowerze, bo takie są trendy – wyjaśnia dr Agnieszka Kampka.

Dr Wojciech połeć podkreśla zaś, że od lat mówi się o dwóch Polskach, o podziale społeczeństwa. Zdaniem socjologa, należałoby zadać pytanie, która część spośród tych zróżnicowanych grup powinna mieć donioślejszy głos w mediach, bo w końcu do nich odnosił się polski minister.

Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
RoweryWitold WaszczykowskiWegetarianizm
Skomentuj