Grupa naTemat
NIE PRZEGAP WESPRZYJ POLSKI STARTUP W ŚWIATOWYM KONKURSIE. ZAGŁOSUJ I DAJ SZANSĘ POLAKOM WYGRAĆ 250 TYS. USD.

Łowca oldtimerów. Leżą zapomniane i zardzewiałe w szopach, garażach. On odkrywa je na nowo. I robi to dobrze!

Jacek Wawryszuk od roku przemierza Lubelszczyzne w poszukiwaniu wraków samochodowych.
Jacek Wawryszuk od roku przemierza Lubelszczyzne w poszukiwaniu wraków samochodowych. Fot. Jacek Wawryszuk/Facebook.com/WrakiLubelszczyzny
Jacek Wawryszuk ma dwie miłości. Jedna to reżyseria, a druga to stare auta. Nie licząc oczywiście żony. Z połączenia tych dwu pasji powstaje właśnie niezwykłe przedsięwzięcie. Mężczyzna z kamerą na ramieniu i kolegą u boku, przeczesuje stare szopy, garaże i pola w poszukiwaniu stylowych oldtimerów na Lubelszczyźnie. Okazuje się, że porzuconych zabytkowych pojazdów można tam spotkać co niemiara, a za każdym odnalezionym wrakiem kryje się kawał historii.

Czar zapomnianych aut
Zaczęło się niewinnie. Jacek Wawryszuk z Włodawy kupił sobie nową kamerę. I szukał wdzięcznego obiektu, na którym mógłby wypróbować możliwości nowego sprzętu. Traf chciał, że jego szwagier opowiedział mu kiedyś o starej szopie, w której stały zapomniane wraki klasycznych aut. Zaintrygowany mężczyzna postanowił odnaleźć to miejsce.
I tak w lutym zeszłego roku sfilmował swojego pierwszego oldtimera. To pierwsze znalezisko dostarczyło mu tyle frajdy, że postanowił pójść za ciosem. Od tego czasu nieprzerwanie przeczesuje zapomniane miejsca Lubelszczyzny w poszukiwaniu równie zapomnianych pojazdów, a to, co na początku miało być niewinnym eksperymentem, przerodziło się w projekt o starych samochodach.
W oldtimerach zakochał się po uszy. Boi się tylko żony...
O planach nakręcenia filmu o wrakach najpierw dowiedzieli się znajomi pana Jacka. Spodobało się, a wkrótce potem o projekcie "Wraki Lubelszczyzny" w okolicy zrobiło się naprawdę głośno. Do tego stopnia, że ludzie sami zaczęli się zgłaszać do filmowca. – Regularnie dostaję cynk, że ktoś gdzieś widział stary pojazd. To bardzo pomocne. Kiedy dowiaduję się o takim miejscu, wsiadam na rower albo do auta i, jak tylko znajdę wolną chwilę, pędzę do miejsca, gdzie mogę odkryć taki motoryzacyjny skarb. I nieważne, czy będzie to w krzakach, szopie – potrafimy dotrzeć do takich na pozór niedostępnych miejsc – opowiada Wawryszuk.
Pan Jacek nie od zawsze był wielkim fanem zabytkowych aut. Jego przygoda z motoryzacją rozpoczęła się nietypowo – od gum Turbo, do których dodawano obrazki z autami i krótkie historyjki o pojazdach. – Kolekcję takich historyjek odziedziczyłem po bracie. Wśród nich była kolekcja Turbo Classic z zabytkowymi autami. Wtedy akurat te historyjki najmniej przypadły mi do gustu i nie przepadałem za nimi – opowiada. Co innego teraz!
Wraki Lubelszczyzny - Trabanty (Spot 2)

Jest już was prawie 5 tysięcy fanów , z tej okazji postanowiłem zmontować wam krótką zajawkę ukazującą cząstkę filmu. ''#WrakiLubelszczyzny'' Miłego oglądania i komentowania ... Jacek W

Posted by Wraki Lubelszczyzny on 10 październik 2015
– Teraz w starych pojazdach zakochałem się w nich po uszy – przyznaje. Do tego stopnia, że w trakcie tego roku sam stał się dumnym właścicielem białej Syrenki 105. – To zresztą ciekawa historia. Okazało się, że to ta sama Syrenka, przy której bawiłem się jako mały dzieciak. Parkowała przy ulicy, na której mieszkałem. To niesamowity zbieg okoliczności! – śmieje się Wawryszuk. Ostatnio nie mógł się powstrzymać i jest w trakcie nabywania kolejnej syrenki. – Boję się tylko, jak zniesie to moja żona. Mam nadzieję, że nie zmyje mi głowy i nie przegoni z domu – mówi.
Poszukiwacz wraków do tej pory natrafił już na 30 lokalizacji, gdzie znalazł takie – jak to określa – motoryzacyjne rodzynki. Nie oznacza to jednak, że odnalazł tylko 30 starych aut. – Nie wiem, jak to się dzieje, ale często na miejscu zamiast jednego auta, natrafiam na dwa oldtimery. I chyba mogę dzięki temu mówić, że jestem farciarzem – przyznaje. O szczęściu może mówić nie tylko w kontekście liczby znalezionych wraków, lecz także ich wyjątkowości.

– No bo przecież znaleźć Syrenę 101, która ma na liczniku jedynie 601 km, to nie lada motoryzacyjna gratka! Na taki okaz też udało nam się natrafić. To auto jest zupełnie nowe i zalegało sobie przez wiele lat w szopie. Kiedy zobaczyłem ten samochód, szczęka opadła mi z wrażenia – mówi zachwycony Wawryszuk.

Napisz do autora: dominika.majewska@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
HistoriaSpołeczeństwoSamochody
Skomentuj