Pan Złota Rączka bohaterem internetu. Józek z wielkim sercem za darmo pomaga potrzebującym

Niezwykłe ogłoszenie staje się hitem sieci
Niezwykłe ogłoszenie staje się hitem sieci Fot. Facebook
To ogłoszenie przywraca wiarę w ludzkość, a jego autorem jest tajemniczy pan Józek. Sam określa siebie mianem Złotej Rączki. Przez lata wykonywał drobne naprawy na własne potrzeby, teraz pomaga osobom, które najbardziej tej pomocy potrzebują. Czyli komu? Emerytom, rencistom, niepełnosprawnym i samotnym matkom. Nam odpowiada, dlaczego.

Pan Józek nie ma pojęcia, że kilka zdań może narobić szumu w internecie, a narobiło. Na Facebooku już kilkadziesiąt osób udostępniło jego ogłoszenie. "Emerytom, rencistom, niepełnosprawnym i matkom samotnie wychowującym dzieci, mieszkającym na Tarchominie i na Nowodworach – pomogę w drobnych naprawach z zakresu – hydraulika, stolarka, elektryka" – napisał. I dodał, że robi to nieodpłatnie.


– Nudziło mi się – śmieje się, kiedy pytam o powód, dla którego wywiesił ogłoszenie. Majsterkuje właściwie od zawsze, kiedy coś się zepsuło, brał do ręki narzędzia, a tych ma sporo. To jego działka i hobby. – Wszystko w domu robiłem sam – tłumaczy. Najpierw zajmował się własnym mieszkaniem, później tym należącym do córki. Kiedy urodziła mu się wnuczka, poszedł na emeryturę. A zawodowo grał na flecie w… Polskiej Orkiestrze Radiowej. Współpracował też z Orkiestrą Filharmonii Narodowej, etaty łączył z pracą w szkole. Ale to przeszłość, dzisiaj chce żyć swoją pasją. – Zajmowałem się wnuczką, kiedy podrosła, zostałem z mnóstwem wolnego czasu – wyjaśnia, skąd pomysł na wyjście z działalnością poza własne cztery ściany.

Ogłoszenie miało być lokalne i takie rzeczywiście było – do teraz. Pan Józek "z nudów" od trzech lat oferuje swoje usługi. – Pierwsze zgłoszenie? 8 czerwca 2008 roku – wyjaśnia, zaglądając do specjalnego "zeszyciku", jak go określa. – Drugie, trzecie, czwarte… Jedenaste – liczy. Żartuje, że trochę może mu to zająć, aż po chwili stwierdza: "Tych zleceń było ponad 50". Pomógł i pomaga ludziom, których najzwyczajniej nie stać na profesjonalną pomoc. Czasami chodzi o zwykłe wkręcenie żarówki, co bywa kłopotliwe szczególnie dla niepełnosprawnych. – Nie są w stanie zrobić tego samodzielnie – mówi. – A dla mnie to rozrywka – dodaje.

No właśnie, pan Józek nie uważa się za bohatera. – Jestem zadowolony, że mogę komuś pomóc. To dla mnie satysfakcja – mówi. Kiedy zastanawiam się na głos, czy nigdy nie poczuł się wykorzystany, stwierdza: Nie dopuszczam do siebie takiej myśli. Panu Józkowi trudno wskazać choć jeden przypadek, gdy ktoś mógł to zrobić albo sobie z niego zażartował. Po rozmowie prosi tylko, by pozostać anonimowym. Skromny Pan Złota Rączka o naprawdę złotym sercu.

Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
InternetWarszawaSpołeczeństwo
Skomentuj