Grupa naTemat

Beata "Katarynka" Szydło. Na każdy zarzut odpowiada to samo. Tylko, że nikt jej już nie wierzy

Beata Szydło zachowuje się jak katarynka, w każdej sprawie mówi to samo.
Beata Szydło zachowuje się jak katarynka, w każdej sprawie mówi to samo. Fot. Andrzej Michalik / Agencja Gazeta
Choć to Jarosław Kaczyński podejmuje najważniejsze decyzje, Beata Szydło musi czasami ich bronić. I robi to, ale w zadziwiająco mało finezyjny sposób. Niezależnie od tego, czy zarzuty opozycji dotyczą Trybunału Konstytucyjnego, podatków czy polityki zagranicznej, Szydło zawsze powtarza kilka utartych sloganów.

Jest jak w grze w pomidora: niezależnie od pytania, odpowiedź zawsze jest taka sama. Tak Beata Szydło debatuje w Sejmie z opozycją. A właściwie po raz kolejny powtarza swoje orędzie. To chyba sposób otoczenia szefowej rządu na podniesienie jej prestiżu. Skoro nie podejmuje żadnych ważnych decyzji, to niech chociaż poważnie wygląda w telewizji.

Polityka orędziowa

Dlatego w ciągu dwóch miesięcy premierowania Szydło widzieliśmy już dwa jej orędzia. Zresztą podobną strategię stosuje otoczenie Andrzeja Dudy, który także dość często korzysta z przysługującego mu czasu antenowego w TVP. Co prawda efekty nie są najlepsze, ale nie da się Dudzie i Szydło odmówić tego, że wyglądają poważnie.
Wiceprezes PiS oddelegowana przez Prezesa do Kancelarii Premiera jest najbliżej "formatu premierowskiego" kiedy jej przemówienia ogląda się z wyciszonym głosem lub kiedy widziało się tylko jedno. Bo gdy ogląda się kolejne, widać, że Szydło po prostu nie ma nic do powiedzenia. Nic.


Górnolotny ton
Za każdym razem powtarza te same formułki, które wpojono jej jeszcze w kampanii wyborczej. O "słuchaniu Polaków", "służeniu obywatelom", "demokratycznym werdykcie". – Dokonujemy zmian, do których zobowiązali nas Polacy – powiedziała Szydło w Sejmie podczas debaty, na której miała wyjaśnić, co zamierza powiedzieć w Parlamencie Europejskim podczas debaty o Polsce.

Ale nie powiedziała. Zamiast tego wymieniła zobowiązania, które realizuje PiS: prace nad obniżeniem wieku emerytalnego, 500 zł na dziecko, darmowym lekom dla seniorów czy cofnięciem reformy wysyłającej 6-latki do szkół. Co ciekawe, w tej wyliczance zabrakło sparaliżowania Trybunału Konstytucyjnego, skoku na media czy nocnego najazdu na Centrum Kontrwywiadu NATO. Pisałem o tym w naTemat.

Zakłamywanie rzeczywistości
Szydło miała w Sejmie przedstawić swoje pomysły na to, jak przekonać Parlament Europejski, że nie warto wyciągać wobec Polski konsekwencji. Ale jej przemówienie było kalką tego z debaty o budżecie. I tego z debaty o Trybunale Konstytucyjnym. I tego z głosowania nad votum zaufania. I tego z kampanii wyborczej.

– To nie jest protest Polaków, to jest wasz protest – przekonywała Szydło, chyba sama nie wierząc w to, co mówi. Chociaż jeśli uwierzyła, że jest premierem i rządzi krajem, to mogła uwierzyć też w to. Atakowała też opozycję, że broni swoich interesów, a nie interesów Polaków (w domyśle: o obywateli dba tylko PiS).

Jak za Gomułki
To kalka gomułkowskich oskarżeń o działanie na rzecz imperialistów. Jak widać PiS zaczerpnęło z poprzedniego systemu nie tylko kadry, lecz także język. Szydło ma dramatyczny problem z konkretami. Bo też konkretów nie zna, wszystkie są w głowie Jarosława Kaczyńskiego. Dlatego Szydło ten brak politycznej mocy sprawczej przykrywa wielkimi słowami.

Ale jest w tym coraz bardziej groteskowa. Jak wójt, który uzasadniając budowę chodnika, opowiada o nieuchronnym postępie cywilizacyjnym, woli mieszkańców, którzy oczekują zmian i wsłuchiwaniu się w głos społeczeństwa. Podobnie Szydło uwielbia uderzać w wysokie tony. Zbyt wysokie.

Katarynka
Chyba wydaje jej się, że jeśli powie coś górnolotnego, nie musi już odpowiadać na konkretne pytania i zarzuty. Bo kiedy politycy opozycji uderzali w rząd PiS czy pokazywali kolejne przykłady hipokryzji partii rządzącej, Szydło zdawała się być głucha na to, co mówią. Po raz kolejny wychodziła na mównicę i powtarzała, że rząd/PiS słucha obywateli. Później jeszcze dorzuciła, że Platforma strzelała do górników.

Tak wygląda "dialog" i "dyskusja" z szefową rządu. A właściwie z katarynką nakręcaną przez Jarosława Kaczyńskiego.

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Polityka krajowaBeata SzydłoSpołeczeństwo
Skomentuj