Grupa naTemat

Politycy PiS mówili, że węgierski komisarz UE nas obroni? Wygląda na to, że źle go zrozumieli

Krytycy PiS twierdzą, że Kaczyński wzoruje swoją politykę na polityce Viktora Orbana.
Krytycy PiS twierdzą, że Kaczyński wzoruje swoją politykę na polityce Viktora Orbana. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Szef KE Jean-Claude Juncker przeprowadził rozmowy z poszczególnymi komisarzami UE w sprawie Polski. Okazuje się, że uruchomieniu procedury monitorowania praworządności w naszym kraju nie sprzeciwiał się także komisarz z Węgier. Czy PiS powinien czuć się oszukany? Niekoniecznie. Polityk Fideszu nigdy im bowiem nie obiecywał, że nie poprze I fazy procedury.

Jeszcze przed debatą Komisji politycy PiS wydawali się być spokojni. Sam szef KE Jeane Claude Juncker miał podkreślić, że KE zależy na dobrych relacjach z Polską i nieoficjalnie nie zgadza się na wszczęcie procedury kontroli praworządności w Polsce. Temu procesowi miał się przeciwstawić także biorący udział w debacie Tibor Navracsics, komisarz z Węgier.
Z wypowiedzi polityka Fideszu wynika jednak, że miał jedynie na na myśli sprzeciw wobec sankcji ze strony UE. – Musimy najpierw zaznajomić się z tym, co się dzieje w Polsce – powiedział Navracsics. A właśnie na tym, czyli na ocenie sytuacji, polega I faza wszczętej procedury. Wynika więc z tego, że słowa Navracsicsa mogły zostać niewłaściwie odebrane przez tych, którzy wierzyli, że zablokuje on wszelkie decyzje w tej sprawie. Polityk mówił po prostu, że KE ma obecnie za mało danych aby wszczynać procedurę.


Możliwe więc, że Komisja przychyliła się do sugestii Węgra uznając że najpierw musi zebrać i przeanalizować informacje o sytuacji w Polsce. Tak czy inaczej podjęta dziś w Brukseli decyzja mieściła się najwidoczniej w granicach, które Navracsics był w stanie zaakceptować.

Napisz do autora: adam.gaafar@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Polityka krajowaViktor OrbanPrawo i Sprawiedliwość
Skomentuj