Grupa naTemat

"Mein Kampf" rozszedł się jak ciepłe bułeczki. Niemcy planują dodruk książki Hitlera

Prawa autorskie do książki przynosiły Hitlerowi większy dochód niż pensja kanclerza.
Prawa autorskie do książki przynosiły Hitlerowi większy dochód niż pensja kanclerza. Fot. dccarbone/http://bit.ly/Ka8PmH/CC-BY SA http://bit.ly/18p3uOE
1 stycznia 2016 roku skończyła się ochrona praw autorskich do książki Afolfa Hitlera "Mein Kampf". Obwarowania, które miały przeciwdziałać propagowaniu nazizmu przestały działać. Teraz każdy może wydawać, tłumaczyć i rozpowszechniać książkę Hitlera. Okazało się, że nakład książki opatrzonej komentarzem historycznym był zbyt mały. 4 tysiące książek rozeszło się jak przysłowiowe "ciepłe bułeczki."

W samym dniu premiery książki do Instytutu Historii Współczesnej w Monachium nadeszło 15 tys. zamówień. Rozpoczęto więc dodruk dzieła, które kosztuje 59 euro. Jak mówili podczas premiery sami pracownicy instytutu jest to koszt druku, dystrybucji oraz opracowania komentarza historycznego.

Ewentualny zysk zostanie przeznaczony na pomoc uchodźcom po to by "nikt nie zarabiał na Hitlerze." Jednocześnie takie przeznaczenie pieniędzy ma odstręczać od kupna osoby podzielające poglądy Hitlera. Wersja wydana w Monachium jest 4 razy dłuższa od podstawowej, w przypisach jest bowiem dokładnie wyjaśniony kontekst, manipulacje Hitlera oraz odniesienia do literatury naukowej.

Książka została napisana przez Adolfa Hitlera w czasie jego pobytu w więzieniu w Landsbergu po nieudanym puczu Monachijskim w 1923 roku. Pierwsza cześć dzieła pisanego w stylu diatryby została opublikowana w 1925 roku, zaś druga w 1927. W czasach III Rzeszy "Mein Kampf" uważane było za lekturę obowiązkową. Wydano ponad 12 mln sztuk książki, swój egzemplarz dostawała też każda para nowożeńców oraz każdy maturzysta.

Samo dzieło od dawna budziło kontrowersje nie tylko ze względu na treść. Niejasna jest sprawa autorstwa. Sam Hitler podobno nie potrafił swoich myśli przelewać na papier i skorzystał z pomocy. Mieszanina autobiograficznych wątków i przemyśleń politycznych musiała zostać uporządkowana przez "autora widmo" a właściwie dwóch autorów.

O właściwą narrację w książce dbali przyszły zastępca Führera Rzeszy Rufolf Hess oraz Bernhard Stempfle, katolicki ksiądz z Bawarii, będący również dziennikarzem i fanatycznym antysemitą. Analizując treść "Mein Kampf" badacze zauważyli zaskakujące podobieństwa do artykułów Stempflego.Tuż po Nowym Roku przeczytałem dzieło Hitlera. Książka jest zwyczajną grafomanią.

Napisz do autora: piotr.celej@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
NiemcyAdolf HitlerNaziści
Skomentuj