Grupa naTemat

Marek Migalski: Unia Europejska ma pretensje, bo rząd PiS działa bezprawnie

Marek Migalski nie szczędzi krytyki dawnym kolegom z partii.
Marek Migalski nie szczędzi krytyki dawnym kolegom z partii. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Marek Borowski i Marek Migalski skomentowali spotkanie Donalda Tuska oraz Andrzeja Dudy w programie "Fakty po faktach" na antenie TVN24. Obaj nie mieli wątpliwości, że miało ono charakter wewnętrzny, ale ważny. Większe znaczenie, ich zdaniem, będzie miała też wizyta premier Beaty Szydło w Strasburgu, gdzie ustosunkuje się do zarzutów Unii Europejskiej wobec rządu PiS.

– Było widać doświadczenie Tuska i to, że był bardziej przygotowany – powiedział były europoseł Marek Migalski w "Faktach po Faktach". – Wiedział, jakie złośliwości chce prawić Dudzie i wszystkie serwisy pokazały go tak, jak chciał – dodał. Marek Borowski z kolei odniósł się do zachowania prezydenta, który nie mówił już o Polsce w ruinie. – Być może samowolnie to powiedział, ale do tej pory samowolnie niczego nie robi – skomentował nieco złośliwie polityk.


Goście Grzegorza Kajdanowicza zgodnie podkreślili, że konflikt polsko-unijny uspokoi tylko powściągliwość. – Padają zbyt mocne słowa, politycy pozwalają sobie na słowa niedopuszczalne – tłumaczył Mare Migalski. Wtórował mu Borowski. – Apel był na miejscu, nieważne kto zaczął, a kto kontynuuje. Zaostrzanie przyniesie trudno odwracalne skutki – skomentował. Odniósł się w ten sposób do listu Zbigniewa Ziobry, który w odpowiedzi na krytykę Niemiec napisał, że "mają krew na rękach. – To wszystko słuchane jest przez społeczeństwo – grzmiał Borowski.

Podobnego, ale jeszcze ostrzejszego zdania był Migalski. – Dyplomacja polegała na tym, że używano delikatnych słów do brutalnych działań – przekonywał. – Teraz polscy politycy zaczęli używać brutalnych słów do prezentowania łagodnych stanowisk – zaznaczył. Chwalił za to Donalda Tuska, w którym ponownie zauważył "dominatora", niegdyś ustawiającego politykę krajową. – Gdyby wrócił, mógłby nieźle zamieszać – podkreślił.

Rozmówcy "Faktów po faktach" odnieśli się jeszcze do udziału szefowej rządu w zbliżającej się debacie w Strasburgu. Zarówno Borowski, jak i Migalski liczą na rozsądek premier w ewentualnym starciu z Unią. – Toczy się pewna gra, taka pokazówka. Tymczasem chodzi o naprawdę poważną sprawę, mówię głownie o TK – zaznaczył były marszałek Sejmu. – Jeśli europosłowie nie pokażą, że są przeciwnikami, to może wywrzeć wrażenie – mówił. A Migalski dodał, że Szydło, jak i cały rząd muszą pamiętać o intencjach UE. – Ona nie ma pretensji do zmian. Ma pretensje, że wszystko dzieje się bezprawnie – skonstatował.

Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Polityka krajowa
Skomentuj