Grupa naTemat

Drapacze chmur i "Wieżowiec kardynała Nycza". Tak stolica idzie na rękę Kościołowi i deweloperom

Tak będzie najprawdopodobniej wyglądał wieżowiec kurii warszawskiej.
Tak będzie najprawdopodobniej wyglądał wieżowiec kurii warszawskiej. Fot. Materiały prasowe
Stolica niedługo doczeka się najprawdopodobniej kolejnych wieżowców. Zielone światło dał już Ratusz. Deweloperzy zacierają ręce, ale nie wszyscy są zadowoleni. – Warszawa przed wojną nazywana była "Paryżem Północy", a teraz chcą nam urządzić "Dubaj Północy" – mówi poruszony sprawą Karol Perkowski ze Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. Wtórują mu i mieszkańcy przestraszeni wizją drapaczy chmur, i miłośnicy warszawskiej architektury. Oliwy do ognia dolewa fakt, że jeden z wieżowców wybuduje Archidiecezja Warszawska. Złośliwi mówią, że zamiast zielonego skweru, urzędnicy zafundują mieszkańcom "wieżowiec Nycza", albo, jak kto woli "Barad-dur z okiem Saurona" czy też Kuria Tower.

Temperatura wokół projektu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego w ścisłym centrum Warszawy jest ostatnio naprawdę gorąca. Śródmieście Południe w rejonie ul. Poznańskiej za parę lat będzie nie do poznania. Zamiast wyjątkowej architektury, zabytkowych kamienic i niskiej zabudowy, na tyłach za hotelem Marriott powstanie kompleks wysokościowców. Urzędnicy przygotowujący plan nie uwzględnili postulatów mieszkańców, którzy twierdzą, że planiści działają pod dyktando deweloperki i warszawskiej kurii, która u zbiegu ul. Nowogrodzkiej i Emilii Plater zamierza wznieść 170-metrowy drapacz chmur Roma Tower.
Unikalna architektura w cieniu wieżowców
Środowiska, które nie zgadzają się z tymi planami, argumentują, że okolica stanowi przykład unikalnej w skali miasta architektury. Zastawienie jej wysokościowcami, odbierze miejscu jedyny w swoim rodzaju charakter. Zniknie niska zabudowa, a w cieniu wieżowców pozostaną zachowane zabytkowe kamienice, jako jedne z nielicznych ocalałe z wojennej zawieruchy.

– Ten rejon to perła śródmiejskiej architektury. To jedno z nielicznych miejsc, które mimo wojny, mimo Powstania, zachowało swój wyjątkowy charakter związany z przedwojenną, niską zabudową. I o to należy dbać. Postawienie wieżowców oszpeci to miejsce i zaburzy jego niezwykły układ urbanistyczny" – punktuje Karol Perkowski ze Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze.

Michał Nitychoruk, varsavianista, miejski przewodnik i dziennikarz zajmujący się problematyką urbanistyki o urokach okolicy, którą urzędnicy chcą zmienić w biurowisko, może mówić bardzo długo. On również uważa, że wysokościowce w tym miejscu są chybioną inwestycją. – Śródmieście Południe na tym odcinku to przecież najlepiej zachowany fragment Śródmieścia Warszawy - najbardziej zbliżony do przedwojennych wzorców – opowiada.
Michał Nitychoruk, warszawski przewodnik i dziennikarz

To właśnie tutaj, gdzie planuje się wybudować teraz wieżowce, jest stosunkowo najwięcej zachowanych przedwojennych kamienic nawiązujących do wzorców belle epoque w mieście. Obrzeżnie zabudowane ulice, skwery, pierzejowe kamienice, wyrównane gabaryty budynków - to tylko niektóre elementy, które składają się na wyjątkowość tej okolicy.

Nitychoruk zauważa też, że architektury miejsca nie zdołały zaburzyć kolejne wprowadzane tu zmiany - zrozumienie dla dobrze zachowanej architektury z przełomu wieków szanowali nawet socrealistyczni architekci, którzy dokładali starań, żeby nowe elementy nie burzyły zastanego porządku. Wyjątkiem od tej reguły był Marriott i dawny Elektrim - jedyne wysokościowce w okolicy. – Jednak generalnie, kolejne zmiany pasowały do spójnej wizji tego miejsca. Teraz władze najprawdopodobniej nie będą respektować panującego tu ładu i jego zabytkowego charakteru – ubolewa przewodnik.

Kościoły to mało, kuria chce wieżowca

Oprócz naruszania architektonicznego porządku, równie wiele emocji dostarcza szczególnie jeden z przyszłych wieżowców. Ten, o którym mowa ma być inwestycją Archidiecezji Warszawskiej. 170-metrowy wieżowiec w ścisłym centrum Warszawy kuria wybuduje razem z deweloperem BBI Development. Duży koszt inwestycji - pójdzie na nią ok. 150 mln euro wymagał kontrasygnaty samego Watykanu, który spełnił jakiś czas temu zadość prośbie archidiecezji. Do tej pory archidiecezja wyłożyła do inwestycji grunt o wartości 34,6 mln zł oraz 10 tys. zł w gotówce.
Jan Śpiewak, warszawski radny i przeciwnik planów budowy wieżowców w tym miejscu, zasugerował nawet ostatnio, że planiści miejscy poszli na rękę kardynałowi Kazimierzowi Nyczowi, któremu ma ponoć bardzo zależeć na kosztownej inwestycji. Według relacji Śpiewaka, prof. Krystyna Guranowska-Gruszecka, jedna z autorek kontrowersyjnego planu zagospodarowania przestrzennego dla Śródmieścia Południe przyznała, że "ten wieżowiec zaplanowaliśmy na wyraźny wniosek i prośbę arcybiskupa Nycza".

Nie ma się co dziwić. Kurii może zależeć na tej inwestycji, którą traktuje jak długoterminową lokatę. Archidiecezja w przyszłości będzie czerpać 55 proc. ze wszystkich zysków związanych z biurowcem. Pozostałe 45 proc. trafi do dewelopera. Kuria zresztą nie ukrywa swoich zamiarów. Już parę lat temu przedstawiciele kurii mówili, że budowa wieżowa to próba szukania "nowych sposobów na finansowanie działalności".
Ks. prałat Rafał Markowski, były rzecznik archidiecezji warszawskiej

To przejaw nowych pomysłów na finansowanie kościoła. Potrzebujemy pieniędzy np. na seminarium duchowne, funkcjonowanie kurii, sądu metropolitalnego. Żeby nie obarczać tymi wydatkami wiernych, chcemy postawić biurowiec, który będzie nam przynosić stabilne zyski. Nie zamierzamy go sprzedawać, to będzie długofalowa inwestycja. Czytaj więcej

To zresztą żadna nowina - warszawska kuria już wcześniej szukała podobnych rozwiązań. Efekty tych poszukiwań możemy oglądać na ulicach stolicy. I to zaledwie o kilkaset metrów od przyszłej Roma Tower. Przy ul. Nowogrodzkiej kuria ma swój biurowiec Roma Office Center. U zbiegu Jasnej i Świętokrzyskiej archidiecezja też wynajmuje lokalne w Centrum Jasna. – Wmieszanie się w to kurii i chęć wybudowania "Kardynał Tower", to jakieś nieporozumienie. Rozumiem, że działka należy do Kościoła, ale czy to oznacza, że kuria w pogoni za zyskiem nie musi się oglądać na nic? – mówi oburzona Ewa Czerwińska, przewodnicząca Klubu Radnych Mieszkańców Śródmieścia.
Michał Nitychoruk dodaje, że budowa wieżowca przez kurię będzie również jednoznaczna ze zdegradowaniem innej cennej budowli - kościoła św. Piotra i Pawła. – Wieżowiec w narożniku Emilii Plater i Nowogrodzkiej przysłoni kościół św. Piotra i Pawła, który architektonicznie dominuje w tej części Śródmieścia. Zostanie przytłoczony przez nowy budynek kurii – zauważa.

Drapacze chmur przysłonią mieszkańcom niebo

Jeśli jednak rejon przy ul. Poznańskiej stanie się kolejnym zagłębiem biurowców na mapie Warszawy, tymi, którzy na własnej skórze odczują sąsiedztwo wysokościowców będą przede wszystkim mieszkańcy tutejszych kamienic i innych okolicznych budynków mieszkalnych. Ich perspektywa rosłych budynków cieszy najmniej. Większość z nich jednym tchem wymienia też powody, dla których inwestycja będzie mieć katastrofalne skutki dla lokalnej społeczności.

Komunikacyjny paraliż, degradacja terenów zielonych, wyższe zanieczyszczenie powietrza, większe natężenie ruchu, problem z parkingami, z dostępem do światła dziennego i z utrzymaniem wyceny nieruchomości - to główne zarzuty kierowane pod adresem projektu urzędników. Na nic zdały się dotychczasowe skargi mieszkańców - z audytu przeprowadzonego przez urzędników wynika, że ich uwagi zostały potraktowano po macoszemu i większość trafiła do kosza ze stemplem "nieuwzględniona".

– Wcześniej w ogóle nie zostaliśmy poinformowani, że możemy składać wnioski odnośnie tych planów. Kiedy wiedzieliśmy i tak nic nie wskóraliśmy. Ja będę apelowała razem z mieszkańcami do władz, żeby wieżowce budowali sobie gdzie indziej, a Śródmieście Południowe zostawili mieszkańcom. Nie może być tak, że miasto kieruje się interesem deweloperki, a nie lokalnej społeczności – mówi Czerwińska.

Anna Amsterdamska z Fundacji Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego również wspiera działania okolicznych lokatorów i podkreśla, że głos osób mieszkających w bezpośrednim sąsiedztwie wielkiej inwestycji nie znalazł do tej pory żadnego posłuchu. I pyta, po co w Warszawie kolejne biurowce, skoro już teraz widać, że jest problem z wykorzystaniem tej przestrzeni biurowej, której jest już wybudowana i wrosła w tkankę miasta. – W centrum są wolne lokale w biurowcach i nie ma potrzeby mnożenia takich budynków w okolicy – twierdzi.

Ale nie tylko mieszkańcy mają obiekcje. Swoje zastrzeżenia do planów zagospodarowania ma też zarząd dzielnicy Śródmieście. Paweł Suliga, zastępca burmistrza dzielnicy Śródmieście zwraca uwagę, że dyskusja wokół nowego planu zagospodarowania pojawiła się dopiero na ostatnim etapie poprzedzającym akceptację kontrowersyjnego rozwiązania. – Chcemy, żeby centrum było zagęszczane, ale w sposób logiczny. W przedłożonym planie jest kilka istotnych mankamentów – przyznaje.

Paweł Suliga, z-ca burmistrza dzielnicy Śródmieście

Projektanci nie uwzględnili naszych zastrzeżeń. My nie chcemy sabotować projektu, ale chcielibyśmy, żeby był dopracowany i zrobiony ładnie, i tak, żeby uwzględniał architekturę miejsca i potrzeby mieszkańców. Chcielibyśmy, żeby ten plan został przygotowany z myślą o mieszkańcu Koszyków, który przechadza się po okolicy. W tym planie tego nie znajdujemy. Tutaj mamy do czynienia z nieczytelnymi sprawami konserwatorskimi, tutejsza architektura nie jest chroniona odpowiednimi zapisami.


Co zrobią w tej sytuacji mieszkańcy i miejscy aktywiści, którzy nie chcą kolejnych drapaczy chmur? Choć mają ograniczone możliwości, nie składają broni. Działacze ze Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze już teraz zapraszają na najbliższą Komisję Ładu Przestrzennego Dzielnicy Śródmieście, na której będą się ważyć losy rejonu przy ul. Pozanańskiej. Anna Amsterdamska zapowiada natomiast, że będzie się domagać konsultacji społecznych w tej sprawie. Na razie Warszawę trudno nazwać "Dubajem Północy". Drapacze chmur powoli jednak zmieniają krajobraz miasta, a deweloperzy, nawet ci w sutannach, coraz śmielej sobie poczynają. A to już powód do trzymania ręki na pulsie. Szczególnie, jeśli w grę wchodzi unikalna architektura i szczególnie, jeśli zachodzi obawa, że interesy mieszkańców są zagrożone.

Napisz do autora: dominika.majewska@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
Skomentuj