Grupa naTemat

Davos 2016: Przyszłość ma zmarszczki. A co, jeśli wciąż będziesz żył w 2100 roku?

fot. Rido/ Shutterstock.com
Gdybyśmy za oknem mieli Polskę Jagiellonów, to ty, drogi czytelniku, najprawdopodobniej byś już nie żył. Statystyki nie pozostawiają złudzeń: mieszkaniec Europy w średniowieczu dożywał przeciętnie 28 lat. Ówczesne dzieci nie znały więc, co to dziadkowie, a współczesny trzydziestoparolatek uważany był za starca. Ten stan rzeczy zmienił się dopiero w XIX wieku wraz z postępem technologicznym, który znacznie wydłużył ludzkie życie. W ciągu ostatniego stulecia. „wiek balzakowski” wydłużył się o kolejne 3 dekady, a miejsca w autobusie ustąpimy co najwyżej 70-latkowi. A co, jeśli granica zostanie przesunięta o kolejnych parę dekad?

Czy ludzie wciąć będą chcieli zawierać związki małżeńskie, skoro będzie wisiała nad nimi perspektywa spędzenia stu lat z jedną i tą samą osobą? W jakim wieku ludzie będą chcieli rodzić dzieci? Z ilu pokoleń będzie się składała przeciętna rodzina?

Organizatorzy Światowego Forum Ekonomicznego postanowili zadać te pytania największym znawcom tematu. Na pytanie odpowiedzi poszukiwali noblistka Elizabeth Blackburn, prezes Welltower Thomas DeRosa, brytyjska ekonomistka i analityczka rynku pracy z London Business School Lynda Gratton, a także Derek Yach, dyrektor The Vitality Institute w Nowym Jorku.

Czy w miarę zdrowe życie do 150-ki jest możliwe? Czy też cały ten panel i rozterki WEF można włożyć między bajki? – Powszechnie znane są przypadki, gdy osoby dożywały 120 lat. Pułap wiekowy, o którym mówimy dzisiaj, nie jest czymś niemożliwym – mówi amerykańska biolożka Elizabteh Blackburn. – Ludzkość będzie robiła coraz większe postępy, jeżeli chodzi o sterowanie długością życia. Nie jest to jedna magiczna pigułka młodości, tylko cały kompleksowy system. A genetyka odgrywa w nim kluczową rolę – dodaje.
– Faktem jest, że wiele chorób, które skracają życie, da się uniknąć przez postępy w nauce molekularnej – mówi prof. Blackburn. My ze swojej strony radzimy, byś, czytelniku, zanotował sobie czerwonym markerem termin „telomer” i zapamiętał: im dłuższe masz telomery, tym lepiej dla twojego organizmu. O co w tym chodzi? To właśnie za ich odkrycie Elizabeth Blackburn dostała Nagrodę Nobla. Co to takiego? Telomery są czymś w rodzaju pancerzy, które chronią zakończenia chromosomów, zawierających informację genetyczną. Im krótsze telomery, tym większe uszkodzenie materiału genetycznego, tym gorzej dla naszego organizmu. Jak twierdzi uczona, zapobiec temu procesowi mogą antyoksydanty (red. takie jak resweratrol zawarty w czerwonym winie), które wprowadzone do organizmu pełnią funkcję ekipy naprawczej.

Słowa noblistki potwierdza też Thomas DeRosa. – Problem, o którym tu mówimy, jest już faktem. Jesteśmy de facto pierwszym pokoleniem, które musi stawiać czoło nowej rzeczywistości. Mam 58 lat i 90-letnich rodziców, którzy swojego czasu nie mieli tego typu problemów. Bo moi dziadkowie umarli w wieku 70 lat i nikt nie mówił, że przedwcześnie skończyli swój żywot – dodaje. – Problem tkwi jednak w tym, że społeczeństwo i państwo kompletnie nie są przystosowane do życia w warunkach starzejącego się społeczeństwa. Uważam, że amerykański budżet powinien refundować koszty, jakie muszą ponosić osoby chore na alzheimera. Mówimy tu o 8-15 tysiącach dolarów miesięcznie. Jeżeli pacjent taką sumą nie dysponuje, to obowiązek opieki nad nim automatycznie spada na dorosłe dzieci. Te z kolei nie wiedzą, jak mogą zaradzić problemowi – dodaje.

Jak zmienia się rzeczywistość wraz ze starzeniem się społeczeństwa? Groszowe emerytury i horrendalne koszty zdrowia. Liczba osób w wieku produkcyjnym nieubłaganie się kurczy. Rośnie natomiast armia seniorów, a wraz z nimi podatki, które muszą płacić młodzi, by państwo dalej było stać na wypłacanie świadczeń emerytalnych. – Żadna gospodarka nie wytrzyma takiego napięcia, jeżeli nie zostanie podniesiony wiek emerytalny wraz z wydłużeniem się życia np. do 100 lat. Współczesny człowiek, jeżeli chce na emeryturze dostawać 50 proc. swoich obecnych zarobków, powinien być aktywny do ok. 79-82 i ciągle trzymać rękę na pulsie, bo w ciągu jego życia zawodowego będzie zachodziło wiele zmian – jedne profesje będą znikały, inne się pojawiały – wyjaśnia ze swojej strony Lynda Gratton z London Business School.

Jak twierdzi, te zmiany nie zostaną wprowadzone ot tak, ponieważ rzadko który polityk odważy się na tak niepopularny krok. – Życie człowieka, który dożył 60-ki, składa się z trzech etapów: najpierw edukacja, później praca, wreszcie emerytura w wieku 65 lat. Ten trójpodział traci jednak na aktualności, a transfer z etapu do etapu przybiera coraz bardziej indywidualny charakter – dodaje Gratton.
– Nie możemy mówić o starzeniu się społeczeństwa w oderwaniu od innych procesów, które zachodzą dookoła. A mają one masowy charakter. Za 50-60 lat populacja ludzka wzrośnie do ponad 10-11 mld osób, z tego jedna trzecia to mieszkańcy Afryki, którzy zestarzeją się, zanim zdążą się wzbogacić. Duży odsetek starszych ludzi będzie mieszkał w takich krajach Indie, Chiny i Algieria, które w przeciwieństwie do krajów OECD, charakteryzują się stosunkowo niskim poziomem zamożności społeczeństwa – dodaje Derek Yach, który w przeszłości pracował też w Międzynarodowej Organizacji Zdrowia (WHO). – Jak przekonuje, ekologia i długość życia, idą w parze. Logika jest prosta: im dłużej żyjemy, tym więcej zasobów zużywamy. Pytanie, czy nasz stopień zaawansowania technologicznego będzie w stanie przyczynić się do tego, by wykarmić 10 mld osób i zaradzić możliwym niepokojom, które mogą pojawić się w przyszłości. Decyzje, które podejmiemy w ciągu najbliższych 10-15 lat, będą miały kluczowe znaczenie – dodaje.

Życie w krainie starców nie zapowiada się różowo, chyba że państwa odpowiednio przygotują się na nadchodzące zmiany. – Nie mamy innego wyjścia, niż tylko promować zdrowy tryb życia wśród najstarszych – mówi Thomas DeRosa. – Wszystko po to, by seniorzy mogli jak najdłużej być aktywni członkami społeczeństwa. Warto też zwrócić szczególną uwagę na kwestie bezpieczeństwa. Faktem jest, że nasze miasta nie są bezpiecznym miejscem dla seniorów. Np. Nowy Jork, jak ma 87-latek nie pogubić się tam w systemie komunikacji miejskiej? – mówi DeRosa.

Jak twierdzi prezes Welltower, niezwykle ważny jest ruch. – Nie mówię tu o poruszaniu się pomiędzy łóżkiem, telewizorem, a kuchnią. Wreszcie niezbędne jest świadome życie i aktywna postawa społeczna, by nie być izolowanym. Oto przepis na zdrowe i długie życie i zadanie dla oficjeli odpowiedzialnych za system zdrowia – dodaje.
Dostosować się do zmian powinien również sektor prywatny. – Najwyższy czas rozważyć wprowadzenie wartości przyjaznych starszym ludziom. Wyciągnąć też pozytywne wnioski z faktu, że żyjemy o 3 dekady dłużej. Jestem pewien, że wówczas zobaczymy cały wachlarz nowych możliwości biznesowych – od farmaceutyki po sferę zarządzania naszym czasem wolnym – dodaje Derek Yach.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
TechnologiaDavosStarośćSpołeczeństwo
Skomentuj