Grupa naTemat

Grecja vs. Niemcy w Davos. Przyszłość Europy zagrożona jak nigdy dotąd

Alexis Tsipras vs. Wolfgang Schaeuble. Pośrodku Emma Marcegaglia, szefowa Eni
Alexis Tsipras vs. Wolfgang Schaeuble. Pośrodku Emma Marcegaglia, szefowa Eni WORLD ECONOMIC FORUM/swiss-image.ch/Valeriano Di Domenico
Nowy rok, stare problemy. Europa coraz bardziej przypomina puszkę Pandory. Grecja wciąż nie wyszła na prostą, pogłębia się fragmentaryzacja politycznego krajobrazu Europy, a do tego do n-tej potęgi urósł problem uchodźców, szturmujących unijne granice. Lepiej nie będzie. Oliwy do ognia dolewają narastająca destabilizacja na Bliskim Wschodzie i zawirowania na rynkach energetycznych. Choć tematem przewodnim panelu pt „Przyszłość Europy” były dysputy, czy Unia podoła tym wszystkim wyzwaniom, oczy obserwatorów były zwrócone na premiera Grecji Alexisa Tsiprasa i niemieckiego ministra finansów Wolfganga Schaeuble. Od tego, jak wypadnie w Davos szef greckiego rządu, zależy, czy kredytorzy popuszczą jego krajowi.

W panelu brali też udział francuski premier Manuel Valls, szef holenderskiego rządu Mark Rutte oraz Emma Marcegaglia, szefowa Eni SpA. Panel prowadził Robin Niblett, przewodniczący Chatham House.


– Na przestrzeni ostatnich lat Grecja zrobiła ogromny wysiłek, jeżeli chodzi o bezprecedensową konsolidację jej finansów. Nasze PKB skurczyło się o jedną czwartą, a stopa bezrobocia podskoczyła do niebotycznych 25 proc. Potrzebujemy więcej reform strukturalnych – mówił podczas panelu Alexis Tsipras. – Przy dalszym balansowaniu budżetu musimy jednak zachować świadomość, że grecka gospodarka jak powietrza potrzebuje wzrostu – dodaje.

Jak stwierdził grecki premier, problemy borykającej się z kryzysem Grecji powinny zajmować także te kraje, które znajdują się w stosunkowo lepszej sytuacji. – Nie może być mowy o żadnym grexit (red. termin oznaczający możliwość opuszczenia przez Grecję strefy euro). Potrzebna jest solidarność. Europa musi pomagać niwelować różnice pomiędzy północą a południem – tłumaczył Tsipras. Szukając przykładu takich nierówności wspomina o długoterminowych stopach procentowych. – Próbując zaciągnąć pożyczkę, Grecja musi liczyć się z 7-proc. stopami, podczas gdy dla Niemiec wskaźnik ten wynosi zaledwie 1 proc. – grzmiał Tsipras.

Niemiecki minister finansów Wolfgang Schaeuble zgodził się z Grekiem, że finansowa stabilność Unii powinna być osiągana w oparciu o zasadę solidarności. Z drugiej zaś strony zaznaczył, że idzie ona w parze z inną, bardzo istotną regułą. – Musimy implementować te postanowienia, co do których się umówiliśmy się – oznajmił Schaeuble. Był to jawny kamyczek do ogródka Tsiprasa, który to przyjechał do Davos przede wszystkim z nadzieją, że zdoła wynegocjować łagodniejsze warunki dla kolejnych pożyczek.
Co chce ugrać Tsipras? Spór dotyczy reformy greckiego systemu emerytalnego. Grecki premier próbuje wynegocjować mniejsze oszczędności, jeżeli chodzi o budżetowe wydatki na emerytów. Tymczasem MFW domaga się, by nakłady na ten cel zmniejszyły się o 5 proc. PKB. Obecnie wynoszą 17,5 proc. PKB, co jest o 6 punktów proc. więcej niż średnia europejska. Grecki rząd nie wyklucza m.in. cięcia emerytur o 15 proc., co doprowadzi do napięć społecznych, ponieważ świadczenia dla seniorów w ostatnich kilku latach zmniejszyły się o 40 proc.

Grecki premier nie ma łatwego zadania. Nie dalej jak rok temu to właśnie minister Schäuble postawił pod znakiem zapytania obecność Grecji w strefie euro, dając do zrozumienia Atenom, że numer „na biednego krewnego” nie przejdzie w Europie. Napięcie na linii Tsipras – Schaeuble dało się odczuć także tym razem. Na pytanie prowadzącego Robina Nibletta, dlaczego Europejczycy postanowili zaangażować do greckiego bailoutu MFW, niemiecki minister przyznał, że nie był przekonany co do słuszności takiej decyzji. A na to rozwiązanie nalegała kanclerz Angela Merkel. – Koniec końców okazało się, że ona miała rację – skomentował Schaeuble. Niemcy i inne kraje zgodzili się pomóc Grecji pod warunkiem, że do grona kredytorów dołączy też MFW. Przeforsować zmianę tej decyzji w Bundestagu to było „jak wejść do pokoju pełnego dynamitów ze świeczką w ręku” – mówił Schaeuble.
Grecki kryzys finansowy to niejedyne zagrożenie, które stawia pod znakiem zapytania europejską jedność. – Zgadzam się z Donaldem Tuskiem, że musimy w trybie pilnym stawić czoło kryzysowi migracyjnemu – mówił Mark Rutte, premier Holandii, która objęła właśnie prezydencję w Radzie UE. – W ciągu zaledwie trzech pierwszych tygodni nowego roku granicę turecko-grecką przekroczyło 35 tys. imigrantów. Mówimy o zimie, a co się stanie, gdy przyjdzie wiosna – mówił Rutte.

Jego zdaniem kryzys migracyjny urósł do takich rozmiarów, że niepewna staje się przyszłość strefy Schengen. Dlatego kraje członkowskie powinny zrobić wszystko, co w ich mocy, by ocalić wspólną strefę. – Nikt nie chce zabijać Schengen, lecz jeżeli ma to być jak z przyjaźnią, która działa tylko na dobre, a na złe nie do końca, to taki system nie może wytrwać. Zanim jednak zabijemy Schengen, musimy przerobić dublińskie zagadnienie. Mamy przecież konwencję dublińską (red. dotyczy zasad udzielana azylu w UE), która nie działa – przekonywał holenderski premier. Jego zdaniem Europa jak najszybciej powinna zadbać o wspólne ustalenia z Turcją w ramach polityki migracyjnej. Schaeuble ze swojej strony dodał, że Europa powinna wdrożyć coś na kształt planu Marszała i liczyć się z miliardowymi wydatkami, by stabilizować sytuację w krajach, skąd pochodzą uchodźcy.

Paneliści zgodnie przyznali, że dalsza fragmentaryzacja Europy, rozpad strefy euro czy wyjście z układu Wielkiej Brytanii będzie katastrofą. Podobnie widzą to przedstawiciele biznesu europejskiego. O tym, z kolei przekonywała obecna na panelu Emma Marcegaglia, szefowa włoskiej Eni. – W obliczu takich wyzwań jak terroryzm, kryzys finansowy, uchodźcy czy niskie ceny ropy Europa powinna działać razem. Nie ma miejsca na nacjonalizm – stwierdziła Włoszka. Mark Rutte również widzi duże szanse dla europejskiej gospodarki, jeżeli Europejczycy zdołają zachować, a nawet pogłębić jedność. Dalsza integracja ekonomiczna powiększy europejski PKB, a zarazem dostarczy argumentów, by też młodszym pokoleniom zależało na wspólnej Europie.
Wreszcie kolejnym polem, gdzie Europa powinna jednoczyć siły jest walka z terroryzmem. – Ten okropny atak terrorystyczny w Paryżu, do którego doszło w listopadzie, jest nie tylko troską Francuzów, lecz całej Wspólnoty. Do podobnych tragicznych zdarzeń dochodziło w przeszłości w Madrycie czy Londynie – przekonywał premier Manuel Valls. Dlatego jego zdaniem Europejczycy muszą połączyć siły. Chodzi nie tylko o wspólne działania o charakterze militarnym w walce z terrorystami, lecz także bardziej aktywne dzielenie się informacją, łącznie ze wspólnym nadzorem lotów i lotnisk.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
TechnologiaGrecjaPolityka zagranicznaGospodarkaNiemcyDavos
Skomentuj